Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To prawda jest symbiozą - to łączenie bytów --> tu człowiek i drzewo, drewno. Jednak to tekst proekologiczny Valerio, czyli że w szacunku dla tych drzew. Bo nie każda symbioza przebiega bez zakłóceń. Zakłócenia ekologiczne --> są faktem. I my jako świadoma cywilizacja musimy o tym pamiętać. Natomiast nie każdy ekolog jest ekologiem sumienia, są ekolodzy-histeryczni. Nie znam się na nich i nie mam zamiaru ich analizować szczegółowo, nigdy tego nie zrobię!, natomiast, ja nie jestem fanatykiem bezmyślnym ekologii, za to widzę, czuję i wiem, że środowisko jest WAŻNE. Tak to widzę. Rozumiesz mój punkt spojrzenia na ekologię, na drzewa?

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Może niefortunnie to opisałem, może to nie histeria ale wyraźna nadwrażliwość, z tego punktu widzenia - tak, nie planuję. Natomiast wielu z nich ma bardzo dobry kierunek, takich popieram, ten wiersz próbujesz ustawić w negacji dla ekologii, a ja na to nie wyrażam zgody. Można śmiało napisać, że zdecydowana większość ekologów jest mi bliska. Ten tekst jest świadomie ustawiony jako "nadreaktywność tytułowego drwala", jest to uzasadnione w przypisie pod tekstem. W sumie ma to stać w podświadomym wykreowaniu czegoś w rodzaju "litości wobec drzew" i środowiska- ogólnie. To jest uważam dobra postawa. Napisz jakie ty masz zdanie co do szacunku dla drzew. Tu byłbym ciekawy twojego punktu widzenia, stanowiska. Bo symbioza - to nic mi nie tłumaczy precyzyjnie.

Opublikowano

@Tomasz Kucina Cześć, rozczaruję lub zaczaruję Cię  swoim  wpisem. Wiesz  Tomaszu, że  drzewa  są  nieodgadnione, odczuwają się  nawzajem, a dotykając korzeniami mogą  sobie  pomagać podczas suszy lub w chorobie.  Istnieją też  takie, że patrzysz i Ty widzisz  zagajnik, las, a to genetyczne jeden orgazm, jeden osobnik. Są też  takie, które żyją tysiąc lat, takie które  muszą spłonąć, żeby  otworzyć  szyszki i wydać  nasiona, są  drzewa  chłopcy i drzewa dziewczynki. Magiczne  jest  też  drugie  życie  drzew, gdy się  przewróci ze starości w lesie jest miejscem do życia dla mchów, porostów, glonów, grzybów, śluzorośli, owadów i wielu, wielu innych  grup  organizmów. 

 

Pozdrawiam Cię

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wyraźnie mnie zaczarowałaś, no ślicznie to opisałaś, w kilku zdaniach kompleksowo.    To przemawia do mnie --> ludzkim, biologicznym, współczulnym, właśnie i tym językiem symbiozy to nawet nie protokooperacja a już mutualizm. Takich ekologów uwielbiam. ZGADZAM SIĘ. Pozdrawiam również  

Opublikowano

@Tomasz Kucina Najdalej wczoraj myślałem i przypominałem te słowa Osieckiej:

 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja - rozdarte drzewo.

 

Właśnie a propos drzew i używaniu tych wszystkich surowców jakie nam podsuwa natura. Dzisiaj to już tylko marzenie ściętej głowy choć i z drugiej strony jak się patrzy na Prypeć jedyne co tam znów wróciło do łask to właśnie natura. 

I jeszcze z innej "strasznej" ekologicznej beczki. W planach jest wykorzystanie niewidocznej(ciemnej) strony księżyca do składowania odpadów radioaktywnych i wszystkich tych z którymi nie radzimy sobie na Ziemi czy Milionowe miasta krążące w tulejowych przeszklonych satelitach (ciekawe jak one będą sobie radziły z pozbywaniem się odpadów itd. etc.) 

Dokąd to wszystko nas doprowadzi? Czy drzewa będą chciały jeszcze o nas pamiętać? 

 

Wiersz na duży plus! 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Odwołanie do wielkiej Agnieszki Osieckiej pod moim bardzo przeciętnym i oldskulowym tekstem jest zaszczytem. Tamten kultowy tekst pani Agnieszki jest jakby opisem skomplikowanej NATURY ale życia, w ogóle dotyczy ludzi, tam akurat głównie kobiety, stojącej na zakręcie życia z powodu (jak rozumiem) związku nieformalnego z żonatym mężczyzną. Kobiety poszukującej stabilizacji, pragnącej dowartościowania, i empatii. To „drzewo” jak rozumiem w treści u A. Osieckiej jest --> symbolem skomplikowanej i uwikłanej sytuacji w związku bohaterki wiersza. "Krzesło, ławka, stół" są więc symbolem dość praktycznego ustabilizowanego trybu życia jej "kochanka". Jak możemy się domyślać dość cynicznego. A „rozdarte drzewo” nawiązuje tam do subiektywnych stanów jej wrażliwości i potrzeby bliskości w formalnym partnerstwie.  Zawsze tłumaczę sobie ten wspaniały tekst jako kompedium natury człowieka.  Życie jest sumą wielu zależności, jest bardzo złożone. Tak że: tekst pani Agnieszki jest naturalny w aspekcie NATURY SUBIEKTYWNEJ. 

Zaś do naszej natury i drzew idąc już bezpośrednio --> to napiszę, nie siedzę w ekologii panie Ropuchu, natomiast uważam, że dbanie o lasy ma uzasadnienie. Sprawa wykorzystywania drewna na opał oczywiście wchodzi w zakres tematu. No bo po coś te drzewa się wycinało i wycina. To jest też np. sprawa --> wyboru --> papier czy ebook itd. My tych kwestii nie rozstrzygniemy. Natomiast sama potrzeba życia ludzi w ekologicznym otoczeniu ma znaczenie. I o tym jest ten tekst. To bardzo oldskulowy kawałek z roku 2015. Możesz go znaleźć tam u mnie - no wiesz?

 

Człowiek pisząc jakiś nawet mega subiektywny tekst zastanawia się dziś, czy czasem nie wstąpi komuś na odcisk. Lecz w zasadzie musimy o czymś pisać, o tym co nas dotyczy, pisanie o niczym nie ma sensu? Ja to się zawsze prawie obawiam, czy treść mojego wiersza znowu nie zostanie uwikłana w aspekty quasi polityczne. Ile razy musiałem z tym się barować TUTAJ. Dlaczego tak jest? NIE WOLNO CI BYĆ OD TEGO ZGIEŁKU DALEJ. Zawsze są jakieś aluzje, porównania, paralele. Zbieram razy za konserwatyzm. Ale mój konserwatyzm jest poza polityczny. I działa w różnych kierunkach --> np. nie zawsze i nie tylko kierunkuje do: wiary, rodziny, historii, duszy, --> ale choćby do szacunku dla drzew. 

 

Rozumiem, że twój komentarz jest merytoryczny. To świetnie.
Dziękuje ci za to, że napisałeś - iż „wiersz na duży plus”. Drzewa są ważne. I chyba to jest poza wszędobylską polityką. 

 

Pozdrawiam również ☺

@Pan Ropuch a propos? Z tym księżycem i kapsułami śmieci to prawda? Niesamowite. Co ci ludzie nie wymyślą? Ojej, ojej

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Andrzej_Wojnowski  Zacytuję cały twój komentarz łącznie z cytatem do mnie skierowanym, tu niżej:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I teraz dopytam, jakim "im" patrzą na ręce? Podmiot w wierszu jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej? To --> DRWAL.

Jak więc mam się odnieść do twojego komentarza skoro nie wiem o co pytasz? Bo nie ma w moim wierszu żadnych: "ICH"? Nie wiem co odpisać. "Im"? Komu? DRWALOM? o drwali chodzi? Używasz liczby mnogiej? -->tu --> w wierszu -->  jest drwal - jeden, więc nie wiem, jakoś inaczej rozumiesz i odbierasz ten tekst? Tekst nie ma ukrytych smaczków? Nie jest aluzją --> Komu "patrzą na ręce"? --> drwalom?Jeżeli drwalom to kto i dlaczego?

I teraz jak mam rozumieć --> Dlatego, że patrzą im na ręce to używają pił elektrycznych? Tak mam rozumieć twoje sugesite w komentarzu? To piły elektryczne inaczej ścinają drzewa? 

 

Piszesz dalej --> "las szybko rośnie, drwal wolno rżnie". To chyba lepiej? Nie stoję w pochwale dla "drwala" w tym wieszu. Utwór to sarkazm. Wyraźnie zawarty w podtytule utworu i podparty autorskim stanowiskiem w didaskaliach, w licznych komentarzach określam też własny współczulny stosunek do przyrody. Mam nadzieję, że rozumiesz to moje proekologiczne stanowisko w sprawie ochrony lasów. PRO --> czyli że wyrażam własną łaskawość dla DRZEW. 

 

Doprecyzuj proszę co miałeś na uwadze pisząc swój komentarz. Na serio, coraz częściej czytając treści u mnie pod wierszami przecieram oczy ze zdumienia. I nie potraktuj tej mojej odpowiedzi jako kontrę, po ludzku dopytuję --> BO NIE WIEM O CO KAMAN?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina

 

O.K.

Piła elektryczna nie emituje spalin.

Ładujesz akumulator i rżniesz.

Ale drwali już nie ma. 

 

"Im" - znaczy firmom  pozyskującym drewno - tak się chyba one nazywają.

Używanie pił spalinowych to już anachronizm.

Do lasu wjeżdża ekipa uzbrojona w nowoczesny proekologiczny sprzęt zmotoryzowany

i lasu nie ma.

A sadzi się go po to 

żeby pozyskać surowiec 

dla przemysłu meblarskiego.

 

Takie czasy.

 

Pozdrawiam

 

Jak masz więcej pytań to dobrym adresatem będzie najbliższa Dyrekcja Regionalna Lasów Państwowych.

Na pewno wyjaśnią wszystkie wątpliwości

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No widzisz. I trzeba było od razu postawić taki komentarz. Wtedy nie byłoby wątpliwości z mojej strony. Nie denerwuj się, musisz po prostu zrozumieć, że ja jako autor tekstu muszę ustawiać się merytorycznie do treści. Do tego o czym napisałem. W treści nie ma liczby mnogiej, jest jeden podmiot liryczny - jak rozumiem o jeden za dużo. Nie jestem też medium bym mógł zrozumieć co kryje się pod kilkoma niejasnymi słowami w komentarzu. Piszcie po prostu dłuższe te komentarze, zechciejcie się przyłożyć do treści którą komentujecie. Zaliż wymieniamy się tu wszyscy doświadczeniami. Nie możesz dziwić się, że dopytuję. A ty wysyłasz mnie do Dyrekcji Lasów Państwowych. JA SIĘ ZAWSZE ODNOSZĘ W MERYTORYCE DO KONKRETNEGO KOMENTARZA.  No przecież w tekście nie ma żadnych "ich" --> i nie mam zamiaru domyślać się --> kto komu patrzy na ręce i dlaczego. Do polityki lasów państwowych nie mam nic. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie dowodziłem, że kierunki które wytycza się obecnie w kraju są uzasadnione. Mnie podoba się obecna polityka. Pewnie zauważyłeś dość ostrą krytykę pod moimi tekstami o subiektywno-konserwatywnym rysie, nawet przydarzyło się --> dotyczącą pochwały dwudziestolecia jako epoki w rozwoju sztuki polskiej, ostatnio prosiłem oficjalnie o reakcje admina pod pewnym tekstem. NIEWAŻNE. 

 

Primo: Dla mnie --> człowiek pracujący w lesie to po prostu DRWAL. No chyba nie chcesz sugerować mi --> iż leśnicy pracujący w lasach to np. --> "technolodzy unicestwiania nadliczbowych drzew przy lojalnym wsparciu pilarki koniecznie elektrycznej"

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

DRWAL zawsze będzie drwalem, przynajmniej dla mnie.

Duo: Musisz zrozumieć też, że każdy wiersz niesie w sobie ładunek subiektywny. Nie trzeba liryki ustawiać zaraz w dokładnym odniesieniu do obserwacji życia praktycznego. Czyżbyś nie wyczuwał, że ten tytułowy "DRWAL" ma bardziej symboliczne znaczenie w treści. Trudno mi uwierzyć byś chciał sobie wyobrazić mnie ( --> wiersz jest w 1 osobie) jako gościa który najadł się przysłowiowego szaleju i zapuścił w lasy państwowe ze spalinówą w garści. Ten wiersz ma charakterystykę głęboko subiektywną, to znaczy ma na celu wykreować w świadomości czytelnika szacunek dla ekologii POPRZEZ ANTAGONIZM --> stąd ten nieszczęsny drwal, ma wzbudzać w odbiorcy mieszane odczucia,  --> tekst to szacunek: dla drzewa, dla pomników przyrody, dla ekosystemów i wreszcie dla SAMEGO CZŁOWIEKA. Dlatego bo żyjemy w tych ekosystemach --> my ludzie. I powiedz mi teraz czy --> Dyrekcja Lasów Państwowych ma coś przeciw takiemy logicznemu i proekologicznemu stanowisku jak moje? Na pewno nie. Więc o co zamęt? Przecież jako autor wiersza nie muszę rezonować do gospodarki leśnej, i nie opisuję jej w praktyce zachowań technologicznych. To nie jest też wiersz -->  o akumulatorach i rodzajach pił mechanicznych z których korzystają współcześni leśnicy! Nie jest--> o LASACH PAŃSTWOWYCH! Tylko o fikcyjnym-wykreowanym DRWALU, który może być przykładem naszego cywilizacyjnego sumienia. Oczywiście, że LASY SIĘ sadzi, w przeznaczeniu dla pozyskania surowca. Lecz --> nie o tym jest ten wiersz? To nie przeczuwasz tego? No halo? Zaraz zrobisz ze mnie bezrozumnego ekofana? Jak chcesz wiedzieć, to ja jestem nawet za przekopem Mierzei Wiślanej, bo mam świadomość i doskonale rozumiem, że --> ogólny uzysk w rozwoju regionu przewyższa zdecydowanie koszta ekologiczne i inne --> a demagogią jest płacz nad wąskim pasem drzewostanu w obliczu promocji i rozwiązań dla regionu. Można zregenerować uszczerbek w ekosystemie w inny sposób i w innym miejscu. Generalnie --> jestem praktykiem w rozumieniu wytyczania kierunków w gospodarce --> także leśnej. Zresztą w dyskusji pod tekstem pisałem też, o tzw. kosmetyce lasów, o naturalnych i wymaganych przecinkach, czy o utrzymywaniu równowagi w ekosystemach drzewostanów. ALE NIE IMPUTUJ MI PROSZĘ --> że lasy w Europie zachodniej głównie --> nie zostały wykarczowane. Że nie ma na zachodzie deficytów, a dendrologia jest tam w renesansie. W takim razie dlaczego tak bardzo Unia śrubuje normy powietrza, emisje CO2 itd.? Tu masz odpowiedź w temacie --> sadzenie lasów a zapotrzebowanie na surowce i jak to się rozwiązywało w przeszłości na kontynencie. Wiersz jest prosty w wymowie, utrzymany w charakterystyce szacunku dla świadomość proekologicznej. Bo uważam --> to ma znaczenie. Popatrz jakie ja ma szczęście. Gdy napisałem kilka tekstów w konserwatywnym duchu była permanentna krytyka, bo --> w prawo! postanowiłem więc opublikować tekst promujący trochę inny tryb samoświadomości (choć w sumie konserwatyzm też może być prośrodowiskowy), i też jest niedobrze. OMG! 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Antoine W 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jak w Finlandii. Oczywiście. Bardzo mi się twój komentarz podoba. Za bardzo wrażliwie podchodzę do komentarzy. To moja wina. Kolega chciał dobrze. I jego tok rozumowania ma uzasadnienie. Tylko, że ja poruszam się w metaforach i iluzji jaką jest liryka i nie mam zamiaru ustawiać tekstów w praktyce do realiów, zawodów czy tym bardziej do Instytucji Państwowych. Które UWAŻAM!  funkcjonują prawidłowo i nic nie mają wspólnego z moimi treściami tutaj. Dlatego --> to ostatnie doprecyzowanie z mojej strony --> To ponad siły. DLATEGO ZROBIĘ SOBIĘ PRZERWĘ W PUBLIKACJACH. Na jakiś czas. Bawcie się, piszcie, mądrze i pięknie. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... i oświetlasz sobą kwiaty przyrody będą o tobie pisać poeci Ody ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Wolność   Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.    
    • @Poet Ka Nie jedna Berenika była. Jedna się u nas zadomowiła Nie tylko poetów wspiera  swoją poezją do nich dociera  I komentarze solidne daje  każdy w tym w tyle za Nią zostaje .   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...