Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Czy zaduma się Bóg nocą

Nad stworzeniem Swoich Snów

Co odwieczny bój już wiodą

By odgadnąć sens tych słów

 

Wszak On wieczny nieodległy

Jednak gdzieś w oddali skrył

Swoje skarby i Swój uśmiech

Kto go widział chyba znikł

 

A tu wieje wiatr i smutno

A tam bal za balem trwa

Tutaj śmierć i białe płótno

A tam życie atłas czar

 

Coś ty zrobił mój Adamie

Czyś żeś rozum stracił już

Dla jabłuszka taką damę

Fe nie ładnie wstydź się tchórz

 

Utraciłeś Raj na wieki

A nam dałeś szansę by

Się cieszyć szumem rzeki

Pocałunkiem róż i cóż…

 

Nie dla kogo ta rozrywka

Tutaj niezbyt jest wesoło

Ciemną nocą świat pokrywa

Brzemię z długa siwą brodą

 

Skończcie już to

Skończcie Czas

Ilu jeszcze trzeba

Bohaterów

 

Pozwól żyć lub daj śmierci wolną rękę

 

A nam może niezbyt święty spokój.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję     
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...