Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Za czerwień słońca

Za zielony śpiew

Za rudą wiewiórkę

Za dziecinną duszę

Za Pierwszą Miłość

Za Nienawiść

Za poranki bez końca

Za noce bez początku

Za cudowne wędrówki

Za brak i dostatek

 

Niebieskie są moje radości i smutki

Czerwone jest wino i krew

Zielone są drzewa i morze

Co szumi bez końca, w Czas

 

Za pisarzy wielkich

Za tych, co chcą zmienić świat

Np. Stalin

Za dzikie wróżby

Za głodujących

I za sytych

Za to wszystko trzeba zapłacić

Miłością.

 

 

 

Opublikowano

Coś cudownego, bardzo dziękuje Tobie za ten wiersz. Jest za co dziękować w życiu, jeżeli Zycie nasze jest magiczne, jeżeli umiemy się nim cieszyć, każdą chwilą, sekunda, z uśmiechem, z miłością.

Pozwolisz , ze podsumuję Twoje dzieło moimi przemyśleniami z innego mojego wiersza:

 

"Miliony uśmiechów - miliony spraw

Uśmiech - zaproszenie do ludzkiego wnętrza

Rada dla nas, by kochać świat wokół nas

z uśmiechem w sercu"

 

Twój wiersz wywołał uśmiech we mnie. bardzo Tobie za niego dziękuje Ewa

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Bardzo podoba mi się konstrukcja Twojego wiersza, to nieoczekiwane wejście własnej refleksji do jego środka.., zatrzymanie strumienia rozpedzonych mysli i potem jego dalszy bieg zkończony również zaskakująca puentą... Odczytuje z niej, że miłością powinniśmy "zapłacić" za wszystko - za to, co dobre , mniej dobre i złe.., że wszystko jest, czy może się stać, pewnego rodzaju darem. To jest w moim odbiorze zarówno budzące jak i budujące. :)

 

Pozdrawiam!

 

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@duszka Dziękuję Bardzo, to podnosi na duchu po "ocenach_ bordowych kropek:) i pozwala dalej może choć na chwilę komukolwiek dać coś dla niego miłego.

@Ewula Bardzo się cieszę , ogólnie to mój cel:) dać komuś coś miłego:) Pozdrawiam i Dziękuję!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...