Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

To do was, ludzie ciemnogrodu, 

choć sama też nie wszystko zmienię;

nie chodzi mi o  p r o s t y t u c j ę, 

chodzi o - r ó w n o u p r a w n i e n i e! 

 

Nie myśl, że możesz będąc starym, 

dawnymi żyjąc zwyczajami, 

naruszać dobra osobiste - 

sam żyjąc o g r a n i c z e n i a m i. 

 

Znów muszę bronić swego losu, 

z trudem układanego życia. 

Tu nie próbujże nabić trzosu - 

czcza paranojo... bez pokrycia. 

 

Nie myśl, że możesz za plecami

omawiać sens bez mojej wiedzy. 

Wiedz; jestem równouprawnioną, 

i na  s w o b o d a c h  mi zależy. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez M_arianna_ (wyświetl historię edycji)
  • _M_arianna_ zmienił(a) tytuł na O równouprawnieniu płci, i nie tylko.
Opublikowano

Energetyczny protest song. Dwie uwagi bym miał: zamiast obyczajami proponuję zwyczajami, układanego z trudem życia. Wtedy masz ładne 5/4.

 

Pozdrawiam. FK.

 

Opublikowano

ja nie mam nic przewko rownouprawnieniu aczkolwiek z obserwacji zycia zauwazylem ze czesto kobiety maja jakos wiecej parawa a czasem widac wyraznie ze niektore grupy feministek(w zlym znacczeniu tego slowa) zadaja calkowitej dominacji nazywajac to rownouprawnieniem , a przecie to nie jest ok wyzwac na solo(pojedynek walki) i obic ryj jakiejs kobiecie zgodnie z rownouprawnieniem , a wiekszosc kobiet chcacych rownouprawnienia i tak sie obrazi jak sie facet wepcha w drzwi pierwszy . a zdrugiej strony wyobrazcie sobie faceta w sukience zwiewnej :D jak takiego oceni wiekszosc spoleczenstwa ?

tak naprawde nie chodzi o zadne rownouprawnienie i wojne plci , chodzi o to zebysmy sie traktowali jak ludzie .

kobieta z natury ma wieksze prawo do pewnych rzeczy tak samo jak mezczyzna . chociaz jestesmy wszyscy ludzmi to jedna kobieta sie rozni od mezczyzny , przynajmniej ja widze roznice i nie ma w tym nic zlego a wrecz przeciwnie swiat istnieje dzieki tej roznicy .

 

  • _M_arianna_ zmienił(a) tytuł na O równouprawnieniu płci, i nie tylko

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...