Dekaos Dondi Opublikowano 18 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2020 (edytowane) Epizod w Kosmosie Pięcioletni chłopczyk siedzi na obramowaniu piaskownicy. Bierze wiaderko. Jest miękkie jak gorący wosk, a on zapada się w drewnianą deskę. Zaczyna głośno płakać. Nie może wytrzymać bólu. Nogi stają się gęstą mazią. Cisza łez wchłania ostatnie chwile. W dolinie umiera wspomnienie miasta. Domy sprawiają wrażenie żywych istot. Bezkształtne ciała, wyzwalają plastyczne odgłosy zapadania. Bulgocząca plama, która była chłopcem, nie słyszy już tych dźwięków. Planeta Ziemia przeobraża się w chaotycznie wymieszaną masę wszystkiego, co jeszcze tak niedawno, żyło lub po prostu istniało. * –– Chyba żeśmy trochę przedobrzyli z tym rozpuszczalnikiem zła i wszelkiej niesprawiedliwości. Nie sądzisz? –– Sądzę. –– Hmm… przecież chcieliśmy pomóc. Tyłem do Grobu Ostatnio, w księżycowe jasne noce, odczuwam tęsknotę. Dlatego chodzę na cmentarz i siadam na ławeczce przed grobem, tyłem do pomnika, bliskiej mi za życia osoby. Słyszę wtedy za plecami szelesty, a że księżyc świeci z tyłu, to widzę czarny cień przed sobą, by po chwili poczuć: dotyk zimnej dłoni. Nigdy się nie odwracam, by nie spłoszyć tej kojącej obecności. Jestem starszą kobietą. Chodzę na cmentarz, bo wiem, że go zobaczę. Mam świadomość parafrazy: nie pożądaj obcego młodzieńca, siedzącego tyłem do grobu. Dlatego, w ramach pokuty za grzech cudzołóstwa, omiatam grób... ale moja żądza jest silniejsza... i w końcu dotykam policzka. Edytowane 18 Października 2020 przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się