Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pracowałem w szwajcarskiej firmie długie lata i byłem w Szwajcarii bardzo wiele razy. Słowa artykułu o "nienawiści" są głęboko niesprawiedliwe i nieprawdziwe. Szwajcaria wielokrotnie przyjmowała Polaków, a choćby w 1940 roku po przegranej Francji wielu polskich żołnierzy zostało w Szwajcarii, gdzie zapewniono im prawdopodobnie najlepsze warunki, w tym bezpłatną edukację. Jeden z oficerów , po ukończeniu politechniki w Zurichu, pracował w mojej firmie, kończąc na stanowisku dyrektora największej fabryki. To Tadeusz Sztachelski. Jego imieniem jest jedna z największych sal w firmie.

Nie wiem, o co chodzi w temacie muzeum, ale Szwajcarzy mają respekt do własności prywatnej, i jeśli właściciel budynku ma jakieś plany, żaden rząd , ani władze kantonu nie mogą tego zmienić, podobnie jak interwencja na szczeblu naszych władz. 

Należy zatem zakupić jakieś locum i tam przenieść zbiory, a nie robić afery. 

Opublikowano

@Marek.zak1  Cóż, w Szwajcarii nigdy nie byłem i w najbliższym czasie nie zamierzam, ale...

Temat muzeum jest taki, że znajdowało się tam (z dwiema przerwami) od 1870 r. kiedy to zostało założone przez hr. Władysława Platera. Była to największa tego typu instytucja, o czym może świadczyć, że ekspozycja zajęła 13 wagonów, kiedy była przewożona do Polski. Oczywiście nie jest już to to samo muzeum co kiedyś, ale ciągłość placówki i znaczenie historyczne pozostaje. Byli tam wszyscy nasi prezydenci, chwaliła się tym miejscem szwajcarska ambasada, na stronach turystycznych zbiera bardzo przychylne opinie... długo by wymieniać.

Tym bardziej dziwi fakt, że (jak donosi prasa) w miejscu zajmowanym dotychczas przez muzeum, ma stanąć restauracja. Interwencje dyplomatyczne już się odbyły i nic niestety nie wskórały. Z punktu widzenia kapitalistycznego, właściciel budynku ma pełne prawo do zarządzania nim według woli- pełna zgoda. Z drugiej strony, to jest kawał naszej historii i kładzenie po sobie uszu nie wydaje mi się tu dobrym rozwiązaniem.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem twoje nastawienie, przy czym tylko zwracam uwagę na to, że dotyczyły one kampanii informacyjnej poprzedzającej decyzję władz lokalnych. Nie mogę oczywiście sprawdzić ich wiarygodności, ale w kontekście całej sytuacji zdawały mi się prawdopodobne. Afery pewnie się nie uda zrobić, a szkoda :)

Pozdrawiam

Opublikowano

@dmnkgl Dlatego należy wynająć czy kupić dom w Rapperswilu i przenieść tamże pamiątki i eksponaty. Jestem przekonany, że Polacy, mieszkający w Szwajcarii i nie tylko wspomogą taką akcję. Tutaj przecież nie chodzi o jakieś wielkie sumy.

  

@dmnkgl Słownictwo - oligarchy, to tak jak w Rosji.  Jeszcze raz, ani władze kantonalne, ani tym bardziej w Bernie nie mają żadnych uprawnień do zmuszenia właściciela do zrobienia czegokolwiek. Argumentacja o historii czy roli muzeum jest dla niego żadna. To nie jest (nazwa kraju do wstawienia), że na telefon od ministra, prezesa... właściciel się kłania i robi to, co mu każą. Sorry.

Opublikowano

@Marek.zak1  Jak świadczy o kraju fakt, że wyrzuca się w nim muzea, by zakładać w ich miejsca restauracje, czy jak twierdzi ambasador szwajcarski, sale weselne? Miejsce w którym stoi muzeum nie jest przypadkowe, Plater wyremontował cały obiekt (z pierwotnej ruiny), żeby mogło powstać. Ono też jest częścią dziedzictwa narodowego.

Jestem przekonany, że znalazłoby się dużo osób chętnych wesprzeć projekt, ale dostrzeżmy też absurdalność decyzji władz i nie gódźmy się na to, żeby nawet przyjaciele nami pomiatali (a tak to niestety się prezentuje).

Opublikowano (edytowane)

@dmnkgl Wiersz na czasie i potrzebny. Ostatnio Polska nie ma dobrej prasy na tzw. zachodzie, każdy coś od nas chce i sobie roszczy( Portugalia, Niemcy, Szwajcaria, Francja itd.) Ktoś dorobi temu pewnie zaraz polityczną gębę, a mi chodzi ogólnie o coś z deczka innego. Może jesteśmy zbyt niemili dla siebie nawzajem a zbyt mili dla pozostałych - tak to widzę.

 

Ps. Ostatnio co wręcz mnie już mało szokuje, potrafimy nawet tłumaczyć innych, że jak nam dogryzają, kpią czy delikatnie szkalują choćby w komedii, serialu etc. (a jest tego też coraz więcej) że to tylko niewinne i normalne żarty. Zachód tak ma i tak miał trzeba nam tylko przyswoić więcej dystansu do siebie. 

 

Ps. (2) w szkołach w których uczę w Anglii też widać niemało kwiatków. Otóż w gablotach językowych (języki obce) o sławnych Niemcach dowiaduje się, że Kopernik(Nikolaus Copernicus) był Niemcem a Marie Curie( Składowska już wsiąkła gdzieś) Francuzką.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No właśnie. Negocjacje to umiejętność i sztuka, której nasi dyplomaci z politycznego klucza się zwyczajnie nie uczą. Przykładem jest pan Beck, mówiący, ze najważniejszy jest honor, a kilka miesięcy później wiadomo co nastąpiło. 

Dzisiaj rocznica 17.09.1939.

Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch  Mikołaj Kopernik pochodził z Prus (Królewskich co prawda, ale co za różnica), Maria Curie, to nawet nazwisko ma francuskie, nie mówiąc już o Chopinie ;)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Prawda, ale akurat z III Rzeszą nie wiem czy byśmy się dogadali. Co to za negocjacje, jak ktoś wychodzi z pozycji żądania fragmentu twojego kraju?

Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1 Tutaj już bym raczej uważał, historycznie można próbować ten model rozciągnąć na zbyt wiele podjętych decyzji i dowodzić ich nieroztropności. Sam chyba popełniłeś prozę jak mnie pamięć nie myli o III rzeszy, która przetrwała (historia alternatywna) i ma się dobrze. Gdybyśmy uprawiali taką gdybologię równie dobrze musielibyśmy przyjąć i wariant, że to Niemcy dzisiaj graniczyłyby z Rosją a nie Polska. Zbyt łatwo jest wydać osąd i porównać nas do kogoś, a ten ktoś przecież ot choćby geograficznie nigdy nie był i nie będzie w takim jakże specyficznym położeniu.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Piłsudski powtarzał, że Polska ma wejść do wojny jako ostatnia, a co było? Zachód zrobił wszystko, żeby Hitlera skierować na wschód. Trzeba było negocjować, zwlekać, a z historii wiemy, że jedno jest najgorsze, sojusz Rosji i Niemiec. Jakich fragmentów Polski żądał Hitler? Pomysł eksterytorialnej autostrady do Prus Wschodnich był  polskim pomysłem z lat 20tych.  Gdańsk nie był częścią Polski. Pogrywki z Czechosłowacją i Zaolziem też nam nie pomogły. Jakoś Mannerheimowi udało się obronić Finlandię. 

Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1 (...)Jednocześnie koncepcja niemiecko-polskiego sojuszu była w Niemczech bardzo niepopularna, z kolei Hitler w prywatnej rozmowie z naczelnym dowódcą wojsk niemieckich Brauchitschem odbytej 25 marca 1939 przyznał, że ma to być (proponowane porozumienie z Polską) jedynie sojusz taktyczny w celu ochrony tyłów Niemiec podczas planowanego w pierwszej kolejności ataku na Francję, w dalszej kolejności Hitler planował rozgromić Polskę, przyłączyć do III Rzeszy ziemie po prostą linię między wschodnią granicą Prus Wschodnich a wschodnią granicą Górnego Śląska, a także utworzyć państwo ukraińskie z granicą wysuniętą maksymalnie na zachód.

-Wikipedia, za Leszek Moczulski, Wojna Polska 1939, 2009 r., s. 421

 

Czy Polska wkroczyłaby na ziemie niemieckie w wypadku ataku na Francję? Co zrobiłoby w odpowiedzi ZSRR? Nie wiemy i nigdy się nie dowiemy.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czy była to zasługa jego wybitnej dyplomacji i grania na czas? Nie. Postąpił dokładnie tak jak rząd polski- odrzucił wrogie warunki. W jego przypadku zaważył teren, nieprzygotowanie wojsk armii czerwonej, pogoda, oraz oczywiście mobilizacja armii fińskiej.

 

Ot, nasze przekleństwo i błogosławieństwo.

Pozdrawiam

Edytowane przez dmnkgl (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@dmnkgl Hej Niku, 

nie znałem tej sprawy i pewnie wielu Polaków także nic o tym nie wie. Twój świetny wierszowany manifest mógłby mieć wielką moc sprawczą w akcji przeniesienia zbiorôw w inne, równie godne miejsce. Na oficjalne apele, czy kanały dyplomatyczne, raczej bym nie liczył. Prędzej na odruch ludzi dobrej woli. Wiersz odpowiednio rozpropagowany, byłby dobrym ambasadorem idei, zarówno wśród Polonii, jak i w kraju. Ten szlachetny kawałek polskości nie zasługuje na poniewierkę. Brawo za podjęcie tematu.

Pzdr.

s

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Niestety one już w dużej mierze się odbyły i nic pomimo początkowych zapewnień nie wskórały.

Co do rozpropagowania... jestem tylko szaraczkiem i największy zasięg organiczny mam na tym forum, więc jeśli ktoś to czyta i może coś zrobić to byłoby super :) Uważam, że cała sprawa jest zbyt wąsko nagłaśniana, a zdecydowanie na to zasługuje.

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.      
    • ulotność    ile waży ważka co się odbiło  w kropli rosy    co rano zjadł  robaczek  świętojański    czy kiedy się  rodziłeś świeciło słońce   jak smaczna  była kawa i lody z truskawkami   tylko poezja to wie
    • Wiatr przetoczył się. Wyrwał korzenie z ziemi. Drzewo padło bez ostrzeżenia. Rozbiło szybę pod ciężarem nieba.     Stoi biała i cicha. Pod kablami. Szklana pajęczyna rozbija światło. A w środku zapach burzy.     Blachę wymienisz.  Życia się nie da.
    • @andrew@Benjamin Artur serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszek Piotr Laskowski Tak mało potrzeba.  Wystarczy, kochać bliźniego , jak siebie samego .   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...