Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) Zgadzam się z pierwszą częścią jego wypowiedzi, natomiast z drugą...nie zawsze tak jest. Niektóre dzieci nie mają aż tak wielkich talentów (nawet potencjalnie) a wystarczy popatrzeć jak się cieszą budując zamki z piasku lub coś gryzmoląc :) Bardzo utalentowani dorośli też, ale jeśli mają zbyt duże oczekiwania wobec odbioru społecznego, bądź żywią zazdrość wobec innych twórców, to to może osłabić przyjemność. 

Tak czy siak :) przyjemnie jest tworzyć :)

również zdrówka 

 

 

 

 

 

:) ;)

 

 

 

 

@Ilona Rutkowska dzięki za serce :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) Eee, nic nie odkryłam, to już każdy tworzący wie, jak mu jest przy tworzeniu :)

Na pewno odbiorca widząc efekt finalny może mieć błędne wyobrażenie o procesie twórczym, bo czasem trzeba się jednak trochę namęczyć :) ale to różnie bywa w zależności od okoliczności, dyspozycji etc.itp. ;). Nie zawsze to czysta przyjemność, wiadomo. Ale generalnie gdyby choć ciutki przyjemności w tworzeniu nie było, kto by się tam tym zajmował... :)

Dzięki, również zdrówka i dobrego 

Opublikowano

To prawda, że życie jest trudniejsze. Poezja to tylko część życia, często nie do końca prawdziwa a tylko wyobrażona... Ale... coś w niej jest takiego, że przyciąga :) może dlatego, że wykracza poza nas samych. Trochę transcendencji pojawia się w naszym życiu  :)

Tak, przyjaźń to ogromna wartość.  Jest się tu równorzędnym, w miłości bywa różnie ;) Dlatego gdy twórca i odbiorca mogą być w przyjacielskich relacjach - jest super. Czasami jednak relacje te to quasi miłość- fani, a nawet psychofani ;) 

A wiersz jako przyjaciel - bardzo podoba mi się taka koncepcja :)

 

Pozdrawiam przyjacielsko :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...