Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

kolejny wilk z Wall Street 

strzelił szampanem Dom Pérignon 

ulubiony apeteizer 

wieczorem koniak Louis XIII 

ewentualnie niebieski Jaś

będzie pił do upadłego

no lives matter!

 

każde pokolenie powinno mieć

swoją rewolucję - a trzy ostatnie

jak w mordę strzelił przyspawały

się do sofy szukając pomysłu

na dostatnie życie jedząc popcorn

 

po ulicach włóczy się tylko

skrajnie prawe skrzydło i jacyś

kolorowi z kolorowymi włosami

ci pierwsi sztywni jacyś podnoszą

okrzyki jakby wróg stał już u bram

- tylko wojny im jeszcze brak

ci drudzy mają niemały problem

od zaimka osobowego po zajście

w ciążę tylko po to by ją usunąć 

 

dziś info jest takie szybkie

świeższe od pieczywa i 

samo się przecenia z

każdym kwadransem

to wszystko markowe

co na sobie masz jest

jak kolejny witraża znak

- wyprzedaż miłości

 

 

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Prawdziwą rewolucję zrobiło pokolenie, które tak w latach 60 ustawiło dalszą grę, że nadal ją robi, bardzo dbając aby ten monopol im nie został im odebrany i co jakiś czas dokooptowują swoich uczniów, tak dla pod koloryzowania i stylizacji. 

I chyba w tym rozgardiaszu, zadbano również o to, aby buntowniczy zapęd młodszych pokoleń przekuć w pęd ku karierze, oczarować kulturą wyuzdania, zabawy, przyjemności zwalniając od myślenia, albo wynajdując wrogów zastępczych dla tych bardziej dociekliwych.

 

Gratuluję wiersza. Jest w nim poruszony istotny wątek dla oblicza naszej kondycji.   

Opublikowano

@huzarc

Wiersz porusza ważną kwestię. Świat zachodni stoi w rozsypce, ale raczej nie z powodu ideologii tylko... dobrobytu.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Wydaje mi się, że wyniki tego eksperymentu dobrze pasują do życia ludzi w USA i UE... Bardziej popkulturowo można nawiązać do serii braci (sióstr?!) Wachowskich gdzie Matrix jako świat idealny nie miał prawa bytu.

 

Pozdrawiam autora, ciekawie napisane. Podoba mi się. A wszedłem tylko dlatego, że uwielbiam zupę szczawiową z jajkiem :D

Opublikowano

Ten dobrobyt, jego wyobrażenie jest sankcjonowane przez określoną ideologię. A jednocześnie utrwala jej dogmaty. A mysia Utopia, która dostarcza jednoznacznych dowodów na charakter mechanizmów degeneracji  hermetycznej grupy pozbawionej trosk, jest dla współczesnej narracji i dyskusji o organizacji społeczeństwa tematem swoistego tabu. Stres jest narzędziem postępu,   wyzwania są warunkiem rozwoju, ale ma on zawsze charakter cykliczny, podczas gdy dominujący pogląd uznaje jego celowościowy i liniowy, spiętrzający się charakter. Takie założenie, idealistyczne, zawsze będzie owym podstawowym błędem założycielskim utopizmu.  

Opublikowano

@huzarc

Ogólnie zgadzam się z komentarzem poza opinią o ideologii. Gdyby Trzecia Rzesza wygrała II WŚ w Europie Nazizm byłby taką utopią - do momentu utraty wylosowanych wrogów. Do konformizmu może dojść nawet w odwrotnych warunkach 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nasz kraj jest sporym polem do takich badań. U nas LGBT tak naprawdę nie jest problemem. Gdyby rząd na siłę z nich wrogów nie robił to by się nie organizowali, bo nie mają poparcia społecznego (jedynie w walce z rządem na ironię).

 

Znam gejów i lesbijki, oni sami mają gule na ruchy "tęczowych", ale każda grupa społeczna musi mieć jakiś wrogów dla motywacji swoich działań. 

Opublikowano

Na ile rząd robi z LGBT wrogów, a na ile gra tą kartą ktoś inny, kto szuka i wykorzystuje "pożytecznych idiotów" w takich wypadkach? Przypomina to mechanizm, w jakim rozgrywali protektorzy naszego ówczesnego ustroju sprawę dysydencką pod koniec istnienia Polski przedrozbiorowej i jaką przy okazji gębę dorabiali nam postępowi filozofowie epoki...

A nazim wrogów nie losowałbym, a ich chorował. Ten reżim żyłby z pracy podbitych helotów prawdopodobnie i ideologicznie był niedookreślony,  bo wódz stałby za jej bieżącym kształtem. To wszystko i tak domysły, ale można by powiedzieć, że nazizm inspirował się  myśleniem "pogańskim", tak jak marksizm na swą rzekomą naukowość.  

Opublikowano

@huzarc

Wybacz, ale ja jestem tylko prostym górnikiem bez wykształcenia i chyba nie całkiem Cię rozumiem. Na moje oko sam jesteś zmanipulowany "prawicową" ideologią. Dla mnie w Polsce nie istniał by problem LGBT gdyby rząd nimi nie straszył ludzi. Działacze "tęczowych" ruchów nie mają żadnego poparcia wśród prawdziwych gejów i lesbijek. Wynieśli ich na piedestał dla promocji Dudy i nagle wielu karierowiczów zakłada tęczowe szmaty na pomniki żeby zaistnieć. I zaistnieli, bo są media, którym zależy na walce z obecnym rządem. To nie ma nic wspólnego z ideologią, to polityka. Sam jestem twardym katolikiem. Jednak nie zamierzam pałac nienawiścią do ludzi, którzy są gejami, lesbijkami lub ateistami. Nasz kraj jest teraz ciekawy na ten sposób, że zwyczajni homoseksualiści są antypolityczni. Wstydzą się za "tęczowych", a jednak są źli na agresję ze strony wrogów mniejszości. To jak z komuną. Rząd walczył z byłymi komuchami, ale tylko tymi co nie zaczęli całować proporczyka z logiem czołowej partii ;) Pozdro 

Opublikowano (edytowane)

LBGT to przede wszystkim brukselska transmisja. Ta biurokracja, żyję ze stopniowego przywłaszczania i powiększania swej władzy. Szuka pól, gdzie może zaistnieć i ukonstytuować swoją pozycję wokół haseł, które pozwolą jej zdominować poszczególne państwa. Ona dąży do przeprowadzenia odgórnej rewolucji, szuka więc owych uciśnionych wokół mit rewolucji może narosnąć i tak przebudować rzeczywistość, aby zagwarantować swoją supremację. LGBT to skutek stacia światopoglądowego wokół walki o wpływy polityczne o dalszy kształt unii. Po wyjściu WB zyska ona nowy wymiar, a Polska urasta do rangi czołowego państwa bloku który staje w naturalnej opozycji wobec dalszego rozrostu brukselskiej wizji integracji, bo w niej peryferie, czyli my, mają znaczenie przedmiotowe. A trzeba pamiętać, że walka rewolucyjna zaostrza się wraz z jej rozwojem, receptą na błędy postępu, jest więcej postępu, rewolucji, więcej jej, absurdy równości wymagają ordynowania jej więcej. i dobrze zrozumiem, że normalnie myślący homoseksualiści mogą czuć niepokój, że ich prywatność jest w ten sposób jest prymitywnie upubliczniana i  są wciągani do dyskusji, która ich naraża. Z tym, że sam homoseksualizm to tylko jeden pasek na kolorowej flagi, problem jest inny, tu chodzi o rewolucyjny anarchizm, który ma rozsądzić stary świat i dać okazje do realizacji  kolejnego utopijnego  projektu. I o zgrozo, do typowej prawicy mam letni stosunek, zresztą przejmowanie takiej typowej optyki polaryzacyjnej w pojmowaniu faktów politycznych jest bardzo złudne. Podobnie moje związki z religią są żadne i nic z mojej oceny LGBT nie pochodzi z religijnych motywacji. 

A ideologia dostarcza polityce pomysłów. Obie współdziałają, a ten polityk co gada, że nie kieruję się ideologią, bo to słowo się kojarzy, kłamię, bo zawsze coś go przeciez motywuje, określa jego cele, nawet jeśli podnieca go jedynie przyziemny zysk.

Również pozdrawiam. 

Edytowane przez huzarc (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@huzarc @Gaźnik @iwonaroma Dziękuję za serca i za komentarze oraz Panowie za tą dysputę.

Ja mam serce i umysł wbrew pozorom otwarte - jestem za niezwłocznym referendum w sprawie usankcjonowania związków partnerskich. I głosowałbym za.

Niestety myślę, że naród na to jeszcze nie jest gotowy - zwłaszcza po i przy tej całej hucpie, której najlepszy dramaturg by nie wymyślił.

Bierze mnie na retorsje i wymioty jak widzę i słyszę jakąś pseudocelebrytkę, która udzielając wywiadu jedyne co ma do zakomunikowania światu to fakt, że jej córka jest lesbijką. Komu ona tym newsem robi dobrze? - sobie robi dobrze! :DDD

Od razu mówię, że nie kocentrowałem się tylko na Polsce popełniając ten tekst a ogólnie na całym świecie, który moim skromnym zdaniem zaczął walczyć i zajmować się takimi dyrdymałami, że na Wall Street codziennie strzelają szampany. I co najgorsze to ciągle jest podczepiane do sztandaru wolność i prawa obywatelskie. Przykład w Kanadzie mimo ekspertyzy i zdecydowanego sprzeciwu środowisla uczonych i akademików, wszedł w życie rozporządzenie C-16 na mocy którego możesz przyjąć praktycznie dowolny zaimek osobowy. Co wygląda na fajną zabawę. Sam się w ten sposób z TuTam zabawiłem. To gdzie zaczynają się schody??? Jeżeli Ty nie dostojusz się do mojego odczucia mnie samego i zaczniesz wołać do mnie Pan, Ty bądź On mam pełne prawo na mocy tej resorukcji pozwać Ciebie o dyskryminację. :DDD

Dopóki będziemy walczyć o takie powtórzę raz jeszcze dyrdymały i poszerzając czyjeś prawa jednocześnie czyjeś zmniejszając(o zgrozo większości) dopóty będą strzelały szampany na Wall Street.

 

Ps. Przykładowa rozmowa w Kanadzie według mego wyobrażenia :D

 

- Przepraszam  z kim mam do czynienia?

- Ze mną!

- No tak to widzę, ale w sensie kim czujesz się w środku i jak mam do Ciebie się zwracać?

- Ciebie?! o Ty pieprzony faszysto! 

 

:DDD

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch (dzisiaj już wracam do Pana) to była tylko próba zwrócenia uwagi na pewien fakt ;)

 

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Ważny przekaz, ujęty w ciekawy sposób. Podoba mi się klamra w jaką spiąłeś widokówkę z Polski. Również wzmianka o 'życiu" informacji. Wyzwaniem jest przekazać dużo w krótkiej formie. Tobie  udało się zwrócić uwagę na skrajności i na tło. Pozdrawiam. 

 

ps. ciekawa dyskusja pod  wierszem. 

 

 

Opublikowano

Język od zawsze był przede wszystkim sposobem komunikacji. Zmieniał się, transformował, aby dostosować do zmian ludzkich potrzeb..Generalnie miał służyć komunikacji, przekazowi, sprawnie go organizować. Ktoś sobie jednak ubzdurał, że jest on przede wszystkim nośnikiem opresji, sankcjonującym przemoc a przed wszystkim pogląd, które pewną postępowość uznała. Trzeba zatem język zmienić, albo go ludziom wyrwać, zrobić ich na tyle niemymi, że nie wyrażą swej opinii, bo no i jak. Dyskusja nie jest potrzebna, bo przecież kaszy nowy i doskonały świat opiera się na przeświadczeniu o swej doskonałości, i trzeba jej robić dobrze, a nie obnażać mankamenty. Obecnie trwa szał równościowy, gdzie idę tą pociągnięto na granice absurdu i powstałe przez to paradoksy usiłuje się rozwiązać na poziomie języka.  Jak je wyłapiesz, skoro od górnie, w skutek było nie było zastosowania środku przemocy masz przyswoić aparat językowy, który uniemożliwi jego odczytanie, nie da powoli szans na sformułowanie myśli. Rowokuvja marząc o lepszym świecie usuwała różne rzekome przeszkody, które to niweczyły. Teraz skupiła się na seksualności właśnie, jako pewnej naturalnie różnicującym ludzi  hierarchii oraz języku, jako nośniku. Propaganda i semantyka, praktyka i teoria języka, to przecież również rewolucyjne żerowisko, gdzie szukała ona owej postępowej dla siebie mocy. 

Opublikowano (edytowane)

@8fun Co do pisowni masz rację, poprawiłem zgodnie z oryginałem(dzięks). Co do tautologii - niekoniecznie się zgodzę, bo to nie tylko nazwa szampana, ale i imię i nazwisko ów benedykta. Samo określenie szampan zaś tyczy się tylko kilku wybranych trunków, które pochodzą z tego regionu Francji (champagne) reszta na mocy prawa patentowego to nie szampany, a wina musujące. Temu mówiąc szampan Dom Pérignon nie tylko podkreślasz jego nazwę, ale i rodzaj do którego należy i wyróżniasz go z całej masy win musujących. 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@huzarc Język to tylko jedna mała składowa gdzie te zmiany zaczynają wchodzić w życie i zamiast upraszczać i unifikować czy standaryzować podziały moim skromnym zdaniem jeszcze bardziej to skomplikują. Powodem, dla którego tak się stało we wspomnianej Kanadzie był fakt, że wśród osób młodocianych było dużo samobójstw @[email protected] w tym dość sporo u osób transpłciowych (w swoim odczuciu byli przez to rzekomo dyskryminowani) z racji braku odopowiedniego zaimka osobowego. I tak teraz masz pełną dowolność i swobodę i możesz sam to określić. Reszta musi nie tylko to uszanować, ale i do tego się dostosować, zgodnie z literą i na mocy prawa.

Te zmiany robione na chybcika budzą coraz więcej moich obaw. Nie tylko, że są wprowadzane mimo i wbrew naukowej ekspertyzie akademików i psychologów, ale, że następuje zrównywanie światopoglądu mimo i wbrew woli większości (podstawy demokracji) Jest to niesłychany i niebezpieczny precedens. I teraz fundamentalne i otwarte pytanie czy te zmiany mają na celu rozszerzyć i zunifikować obowiązujące prawo czy zrównać i je ograniczyć?? Odpowiedź wbrew pozorom nie jest taka oczywista i jeszcze jedno czy ta zmiana wpłynie pozytywnie na liczbę samobójstw wśród osób młodocianych w Kanadzie czy wręcz odwrotnie?

 

Odnoszę coraz częściej wrażenie, że nikt nie zadaje sobie trudu przed wprowadzeniem takich zmian z postawieniem jednego kluczowego i niezbędnego pytania - jakie mogą być najgorsze następstwa i skutki jeśli wszystko to co sobie założyliśmy pójdzie w zupełnie inną stronę? Jednym słowem zawsze, ale to zawsze trzeba zadać i odpowiedzieć sobie przed takimi zmianami na to pytanie przyjmujące wariant najbardziej pesymistyczny. Mam coraz większe i coraz bardziej dogłębne przeświadczenie, że nikt tego dzisiaj już nie robi.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

@Radosław Dzięki za obecność, komentarz i świetną nutę! 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Paradoksalnie, rozmycie istoty tożsamości, czyli czegoś co mody człowiek intensywnie poszukuje, może jedynie zmóc alienacji i zagubienie ludzi, którym zaserwowano podobną grę językową z jakiej wynika, że w zasady nie wiadomo kim są. Może miał to rozwiązać problemy, tylko że namartwi je i spotęguję.Czy młody jest człowiek postawiony w sytuacji płynnego ego, nauczony przypadkowości i tymczasowości, będzie zdrowszy i stabilniejszy psychicznie, czy odporniejszy na manipulacje, czy będzie wstanie posiadać poglądy? Jakie wówczas środki  zostaną uruchomione, aby  wyprostować błędy i wybaczenia, bo przecież dogmat i problem są słuszne. Najwyżej człowiek nie dorósł do ich miary. Jest w tym też jakiś zadziwiający impet ku upublicznianiu intymności i prywatności, przy prywatyzowaniu i zawłaszczaniu tych sfer życia, które ludzie i realia kiedyś postanowili uczyć elementem życia wspólnego.

A może chodzi właśnie o to, o jakąś wizje człowieka orwellowskiego. Gdzie przecież ma on teoretycznie cieszyć pełną wolnością i równością, co właśnie inżynieria językowa to zapewnia, ona buduję ową oś utopijnego założenia całego systemu, podczas gdy faktycznie mamy do czynienia, z czymś zupełnie odwrotnym. 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"strzelił szampanem Dom Pérignon"  wiadome — nie strzelał mnichem.

 

Dom Pérignon jest jednym z nich. Nadmiarem tu jest "szampan", wystarczy "strzelił Dom Pérignon ulubiony apeiteizer"  

 

Pozdrawiam :)

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@huzarc I tu dotykasz istoty problemu. To są dokładnie te same zastrzeżenia jakie stawiali przeciwko temu rozporządzeniu Ci akademicy. To nie rozwiązuje nawet w 1% problemu, który jest a tylko stwarza pole dla wielu innych.

Zauważam jeszcze jedną prawidłowość i zjawisko, kiedy widzisz takie, a nie inne propozycje, które o dziwo trafiają na podatny grunt politykierów, nie możesz powiedzieć na głos, że to totalny bubel, idiotyzm i pseudonaukowy bełkot gdyż momentalnie zostajesz wciągnięty w tą machinę poprawności politycznej i z góry masz przyklejoną łatkę ksenofoba, rasisty czy dyskryminatora. :D

 

Podam z przybliżeniem do jednego (zabawię się w Kasandra, w Kasandrę a nawet w Kasandro) jaki będzie kolejny wniosek do ustawodastwa w Anglii albo w Kanadzie, a może we Szwecji i wypłynie on od najbardziej progresywnych feministek. A mianowicie usankcjonowanie w języku i rezygnacja z zaimków osobowych Mrs. i Miss i zastąpienie je nowymi (mimo że w kwestionariuszach czy podaniach tylko kobiety mają dwie opcje :D) na mocy i uzurpacji tego prawa, że mają one bardzo złe skojarzenia i historycznie wątpliwe konotacje. Do czego zmierzam? Mrs. tyczy się kobiety zamężnej, a Miss panny czy też panienki. Ewidentnie widać na tej podstawie, że oba pochodzą i wywodzą się z czasów kiedy o kobiecie stanowił jej status matrymonialny (beszczelny hierarchiczny patriarchat) Mechnizm będzie indentyczny, nie mają ich dwa jako szczególny wyraz szacunku wobec nich, a mają je dwa jako szczególny dowód i przejaw dyskryminacji wobec nich. :DDDDD

 

To się dzieje naprawdę to niestety nie s-f.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jak dla mnie zbyt duże uproszczenie, nie do końca rozumiem, ale jak dla mnie ich obecnym problemem jest to, że ich biją... Mi tęczowi nie przeszkadzają. Co do kwestii tożsamości płciowej... nie jestem ekspertem, ale wierzę, że ktoś może nie do końca czuć się w swoim ciele, znam takie osoby, i to żadna moda. Dla mody chyba nikt by tego nie wytrzymał. Dla mnie większym problemem są ci co sztywno rękę podnoszą, od dawna ich nie lubię, zanim to jeszcze było modne, ja włosy inaczej strzygłem. Poza tym dobry wiersz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...