Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
== UWAGA - TEKST MOŻE OBRAZIĆ UCZUCIA RELIGIJNE==
Kazanie

Kazanie pod metalowym stołem 
ścierają szmatą - dwie prostytutki.
Zapach strawionych idei i wartości, 
ubranych w formę mowy skazańca,
gasił ostatnie promienie woli życia.
 
Pijąc wino przez kroplówkę od  
napotkanego w burdelu baranka,
między łykami czystego zbawienia,
toczyłem słowem wojnę z odmętami,
z zakażeniem duszy inteligencją. 
 
Wino było najpewniej przeklęte,
raczej nie spełniało norm unijnych, 
bo baranek był tęczowym imigrantem, 
narzekał na hemoroidy i brak sumienia
i podobno był też gorszego sortu.
 
Noc trwała wciąż przy drugiej stacji,
prostytutkom kazanie wylało się na ołtarz.
Chrystusa osioł złapał gumę i się spóźni! 
Bo latający i święty obłok zajął św. Piotr. 
A jutro przecież dzień Sądu Ostatecznego
 
Po długich modlitewnych libacjach 
z przemyśleń zbudowałem nową Babel.
Płeć prostytutek nagle się rozmnożyła 
Brakło określeń dla nich w językach Wieży
A "to" chciało pogadać i się wyspowiadać
 
Trzeciego dnia wstąpiłem do izby wytrzeźwień
W ręce mając Biblię a na sobie sutannę 
Nie tylko ja dziś tutaj zmartwychwstałem  
Ale kazanie wymiotnie wpadło do WC
To nie był sen. Dokonało się! 
 
Autor: D.R
Opublikowano

@[email protected]  Wydaje mi się, że ostrzeżenie jest właśnie po to, by jeśli to miałoby kogoś obrazić, to ta osoba wiersza nie otworzy i nie przeczyta.

 

Co do treści-najlepsze słowo w moim przekonaniu okreslające ją to miszmasz, ale rozmnożenie płci prostytutek przyprawiło mnie o uśmiech.

Pozdrawiam

Opublikowano

@[email protected] Nie do końca się zgodzę. To że tobie albo mi nie podoba się utwór, nie oznacza, że nie ma takich osób. Nie jesteśmy grupą docelową i zostaliśmy o tym poinformowani (kłaniam się autorowi). Pozostaje tylko pytanie dlaczego jednak tutaj się znaleźliśmy- czy z ciekawości, czy może z chęci bycia obrażonym, czy może z innych powodów, co już jest kwestią sumienia.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witam,

Rozpisałem się nieco, ale to dlatego, że muszę wyrzucić z siebie prawdę i usprawiedliwić absurd mojego tekstu.

Ta obraza, która w pewien sposób wali po łbach obydwie ze stron dzisiejszej szamotaniny, ma cel nadrzędny, którego nie wplotłem pomiędzy słowo, a teraz staje się jakby jego cieniem, jakby tłem nieco oddalonym, ale celnym.

Bo wszyscy od zarania dziejów jesteśmy i byliśmy czym podzieleni, czy wiarą, czy kulturą, czy kolorem włosów lub oczu, a nawet firmą ulubionych butów i do niedawna to jeszcze nikogo do walki nie popychało. A dziś jakby demona świętą wodą polali.
W tym wierszu, mimo że jestem wierzący, zawarłem skowyt szyderstwa,  przeciwieństwo tego obrazu strasznego, przeraźliwego i najgorszego, w oczach Katolików. Jako czegoś ostatecznego, ale w rzeczy samej, będącego największą farsą, obrazem niedojrzałych, dziecięcych kłótni o grabki, czy foremkę w piaskownicy, o kolor oczu, czy wzór założonej dzisiaj koszulki. A wszystko to przez to, że znów patrzymy na to, co kłuje nas w oczy, a nie na to co nas łączy. Na to co kłóci, a nie co spaja w jedność. Obraz tragizmu został przeszyty śmiechem błazna, z którego się zwykle śmieje świat i śmiano się zbyt często, a dziś on śmieje się z nas, ludzi, którzy kończą ten świat, tylko przez brak tej perspektywy, ukazującej żałosność powodów do konfliktów, kłótni i walk. Bo cóż jest cenniejsze od  samego w nas życia? Od jego formy jego, którą się ceni i wielbi. Od tego co łączy, a nie dzieli. Od właśnie koloru swoich oczu lub ukochanej osoby - miłych i przyjemnych. Od tego, że ja lubię kolor czarny, a ona czerwony. Czy te mankamenty, które dostrzegamy, mogą zakończyć świat starej myśli, kosztem nowej, która naprawdę nie będzie niczym wspaniałym. Różnice zawsze były, i jak znam życie, będą, a nawet być powinny, bo to, co nas odróżnia, czyni nas innymi, a to nie znaczy, że gorszymi, a właśnie lepszymi. Żadna cecha i do niej stosunek, a szczególnie negatywny, nie powinien być ubrany w zawistne słowa i czyny. To nie świat się sypie, a ludzkość - w sobie, zagoniona jak byk przez spryciarzy polityków - torreadorów. Dlatego się śmieję, bo ludzkość ma manie wielkości, szczególnie w czasach obecnych, przy technologi, wyścigu szczurów i też za wartościami, które ktoś celowo wyrwał z rozkładających się trzewi, ubrał w ładne ciuszki i wciska, jako coś najważniejszego i najcenniejszego, a dzisiaj, właśnie ona, pozwala się "zrobić" jak małe niekumate dziecko - w niezłe bambuko. 

Myślę, że wyszydzenie tego wszystkiego - szczere i prawdziwe, ma swój cel. Bo to prawda oparta o fakty się śmieje. Bo cały majdan, ponad który się unoszę lub co najmniej z oddali na niego patrzę, może krzywdę przynieść niewyobrażalną, a wszystko zaczyna się od jednej małej zapałki. Ten wiersz jest próbą zagłuszenia śmiechem obrazu, który mamy nieprzyjemność oglądać.

A co do zapowiedzi katastrofy w słowach wstępu, to wolałem ostrzec, przynajmniej tych wrażliwych, bo nie miałem zamiaru kaleczyć niczyjej wiary. Uprzedziłem te owieczki delikatne i wrażliwe w wierze - by nie dostały przypadkowego manta.
Nie zawsze powód jest oczywisty, dlatego poświęciłem nieco więcej miejsca na szerszy komentarz.

Pozdrawiam !!!

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

@Lahaj  :) Ty wszędzie te dziwy widzisz ;)

 

 

 

 

Masz u mnie serce za tę część wypowiedzi :) ❤  z chęci bycia obrażonym - to najpewniej najczęstszy powód :) potem można strzelić focha :) i tak wielu podkłada się świadomie, by później moc się wyżyć... jaki ten świat oraz większość ludzi jest okropna... 

 

 

 

 

Dokładnie. Tylko jedność w różnorodności jest piękna, kreatywna, wzrastająca itd.itp.

Jedność jednakowych elementów jest nie tylko brzydka i degradacyjna ale nudna po prostu... 

Edytowane przez iwonaroma
Spacja (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Dawid Rzeszutek "Uprzedziłem te owieczki", wybacz brzmi szyderczo, bo nie musiałeś tego robić. Piszesz że jesteś wierzący a więc tą uwagę w nawiasie napisałeś sam do Siebie - następne szyderstwo i kpina. Z całym wywodem zawartych w Twoich słowach się zgadzam, bo faktycznie jest jak piszesz, ale nie przyczyniajmy się do jeszcze większego podziału. My poeci mamy opisywać świat, taka nasza rola ale nie wchodźmy w buty polityków i nie stawajmy po tej czy tamtej stronie.
 

Kłaniam się Dawidzie, miłego dnia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie było to szydercze, a skoro tak tobie brzmi, to warto się nad genezą zastanowić. Zaznaczę, że artysta nie musi, a często nie jest podmiotem lirycznym. Tekst nie nosi w sobie tego, co można odczuć po tonie głosu czy mimice ciała. Lubisz wiązać fakty w takie wiązanki, które atakują, chociażby "Piszesz, że jesteś wierzący, a więc tę uwagę napisałeś sam do siebie".
Ja uznaję nieco inny model wiary. Daleki od mroków średniowiecza w głowie.
Uznaję zasady i prawa, które niosą wartość człowiekowi i ludzkości w ramach egzystencji w cywilizacji. A otoczka, czyli starzec na tronie, idealistyczna świętość świętych, cała ikonografia, oraz wiele zasad zaznaczam - kościoła- a nie boskich, uważam za niepotrzebne. Jeśli ktoś potrafi zrozumieć pojęcia bez obrazowania ich niczym dzieciom, to wydaje mi się, że jest dojrzały duchowo.

Ja bajki rozumiem, jako ciekawe obrazowanie, ale jest mi ono zbędne, gdy posługuję się sensem i ograniczonymi wizualnie, ale nie znaczeniowo symbolami. I nawet powiem, że bajeczki, czyli cała wizualna otoczka wiary katolickiej, wprowadza więcej zamętu niż ładu, w dodatku uzależnia i wciąga jak podrzędnej wartości reklama. Uzależnia, ale osoby o słabej umysłowości, bo tu gdzie mi wystarczy pojęcie miłości, które może być czerwoną kropką, w KK pojawia się masa różnych bajecznych, fantazmagorycznych, obrazów. Nie było tak zawsze, w epoce Gotyku, ograniczano dekoracje, by nie dekoncentrować tego, co było ważniejsze - modlitwy, która buduje wiarę człowieka. Zrozumienie wiary miało być oparte tylko o SŁOWO BOŻE. Jednak nawet osoba o mniejszym ilorazie inteligencji, zdołała się dowiedzieć, tudzież zauważyć, że skład Pisma Świętego był wybrany przez ludzi podczas pewnego Soboru. To, co uznano, zaznaczam "uznano", za odpowiednie dla tamtejszej wizji kościoła, zakwalifikowano do zawartości, a to, co nie - zostało odrzucone, a nawet zakazano tego czytania.
Uważam, że to efekt świadczy o prawach i zasadach, jeśli jest odpowiedni dla ludzkości, to one są zasadne, oczywiście nie można pozwolić na wszystko ludziom, ale niektóre ograniczenia weryfikuje życie. Oczywiście można uznać, że Ci, którzy komponowali skład Pisma Świętego - mieli objawienie, ale czy chociaż doznali go w kwestiach podstawowych, jak kształt Ziemi, czy budowę Układu Słonecznego (Teoria Heliocentryczna)?

Nie zaprzeczam wielu dobrym efektom dominacji kościoła, kierując się prawem miłości, jako sztandarem najświętszym, ciężko było takich uniknąć. Jednak poznacie ich po ich owocach. I dziś zepsutych owoców, które się chroni i pielęgnuje bardziej od niemowlęcia, jest straszna ilość, co jednak nie podważa mojej wiary. Bo to, co ludzkie - zostawmy ludziom, a to co Boskie pozostawmy Bogu. Krótko mówiac - człowiek to nieudolna istota i chociaż chce dobrze, często wychodzi inaczej. A Bóg, czy jest doskonały i egzystującą, wszechmocną istotą,  czy jest tylko symbolem, dla mnie niczego to nie zmienia, bo wartości są absolutne, co w moim świecie ma nadrzędną wagę.

Pozdrawiam i kłaniam się!

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Z miasta, tutaj jest kawał drogi. A mimo to nie mogę odpędzić się od gości. Ciągną tu czasami całe karawany, jakby miały tu być okazałe świątynie, cudowne źródełka albo nieomylne wyrocznie. a jestem tylko ja. Stary, lekko zbzikowany  i podatny na plotki dawny król tych ziem. Da Pan wiarę,  abdykowałem przecież całe millenia wstecz  a są nadal Ci w mieście  co biją mi pokłony służalcze  a rada miejska  mimo zniesienia monarchii  nadal płaci mi zupełnie zbyteczną emeryturę. Więc na przekór im  postanowiłem się delikatnie odświeżyć. Teraz mój portret nad kominkiem  wygląda jak podobizna  mojego dziada lub pradziada.     Pan się przyjrzy. Wypiękniałem nie ma co. Faktycznie odmłodził się znacznie. Zniknął jego siwy zarost, zmarszczki  i pełne, wydatne policzki. Był teraz cudownej urody, młodym blondynem o zawadiackich, niebieskich oczach. Ubyło mu tuszy  a przybyło pokaźnej muskulatury. Jedynie humor pozostał bez zmian. Miał teraz około dwudziestu lat. Miał bo mógł. W krainie snu możemy nawet  zmieniać swój wygląd  i wszystko co z nim związane.     Dziwna to zaiste kraina  i gdyby nie  umiejętność nieskończonej wyobraźni, to łatwo popaść tu w paranoiczne szaleństwo. Bo jak racjonalnie miałbym opisać to, że siedzę właśnie w wiejskiej posiadłości, dawnego dworzanina Wilhelma Orańskiego, on jest dwa razy młodszy ode mnie, choć na ziemski czas, zmarł dwieście lat  przed mymi narodzinami. A odwiedzamy się tu co jakiś czas, gdy tylko marzenia senne skierują mnie  w okolicę miasta Braima, lub gdy muszę poprosić o radę  dużo mądrzejszego  i bardziej doświadczonego mistrza snów. Tak było i teraz.     Żeglowałem po tafli jeziora aż dwanaście dni, by tutaj dotrzeć. Bardzo dużo czasu  spędzam ostatnio na południu. Górnicy goszczą mnie chętnie  a nawet odstąpili mi jeden z domów  w centrum Lecudarib bym mógł  w spokoju śnić bez obaw o ciągłą wędrówkę. Moje sny są ostatnio krótkie i płytkie. Koszmarne duchy życia w teraźniejszej jawie, oblegają moje wyniszczone chorobą komórki. Moja wędrówka choć nadal  rozciągnięta w czasie krainy snu, jest rwana i obleczona ciągłym cieniem  nagłego zbudzenia się. Czasami zlany potem i ledwie rozbudzony, łkam w miękkość poduszek. Boję się, że stracę sen a zyskam tylko potworną rzeczywistość ludzi ograniczonych.     Słuchał mnie uważnie a potem stwierdził. Mistrzowie snu nie tracą jego właściwości, ale to prawda z czasem trzeba się opowiedzieć po jednej ze stron. Piękna snu lub koszmaru jawy. Niejednokrotnie słyszę  jak wiele zmieniło się na Ziemi, ile minęło lat? Dwieście ziemskich. Tu były to miliardy eonów i er. Tutaj czas nie ma władzy nad absolutem umysłu i jego kreacji. Na Ziemi czas zabija wszystko. Bałem się nieistnienia. Motywu zgasłej świecy życia. Dlatego w trakcie jednej z podróży, osiadłem tu na stałe. Opowiadając się na wieki ku życiu we śnie. Ziemia jest moją matką,  lecz sen jest wiecznym rajem. Nie żałuję i nie żałowałem wyboru nigdy. Wędruję Pan od bardzo dawna Panie Tracy, jest Pan w przededniu swego wyboru. Stąd ten stan niepewności.   Ostatnio śnił mi się Pan w ziemski sposób, można powiedzieć, że ten sen nasunął mi  koncept by prosić o radę… Zaśmiał się i rzekł Jak to jest być pogrążonym we śnie? To wspaniałe istnienie. Bez trosk, zmartwień, chorób i śmierci. Nie ma tu smutku, cierpienia i łez. Szczerze to nawet nie wspominam  o dawnym ziemskim życiu. Zapomniałem o nim i ludziach, których tam zostawiłem. Teraz mam kontakt jedynie z mistrzami snu i mieszkańcami krainy. Mistrzowie to mój jedyny,  pozostały kontakt z Ziemią. Wasze opowieści są bardziej niesamowite  niż to co widuję tutaj. A nie ma większych dziwów  niż te z krainy snu. Kto raz ujrzy alabastrowe wieże  i marmurowo szmaragdowe  schody nabrzeża w Celephais, ten zapomina o wszystkim.     Przecież sam Pan wie o tym. Nie może Pan zostać tu na stałe. Ciało się buntuję przeciw umysłowi. Widać jest w świecie realnym coś co Pana trzyma na smyczy rozsądku. Mam rację? Jest taki ktoś… ona … jej… chciałbym… Z nią zostać? Dokończył za mnie. Pokiwałem głową. Ona nie śni moich snów. Nie rozumie wierszy jakie tworzę. No i jest szczęśliwa z kimś innym. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Jak i tego,  że mógłbym mimo wszystko ją porzucić.     Zna Pan zasady Panie Tracy. My przechodzimy przez Las Głębokiego Snu, kiedy tylko mamy na to ochotę. Podróżujemy bez granic materii i czasu. Inni nigdy tacy nie będą. Pana wybranka nigdy tu nie trafi. Choćby bardzo się starała. Istnienie tutaj niesie za sobą cenę, odrzucenia powłoki człowieczeństwa. To narcystyczny hedonizm. Liczy się tylko moja wygoda i szczęście. Nic nie może zakłócać pogody w raju a już z pewnością nie niespełniona miłość. Musi Pan pożegnać definitywnie, albo mnie albo ją. Bycie w wiecznym rozdarciu  między światami zawsze prowadzi do klęski a nawet obłędu. Powodzenia w podjęciu decyzji.   Cmentarz ghouli na granicy świata snu. Gnił pod powierzchnią mogił i grobowców, ale i na morowej, skażonej trupimi wyziewami powierzchni. Wspiąłem się po drabinie na jego poziom i wbiłem czujny wzrok  w absolutny mrok wokół. Tutaj nigdy nie panowała cisza  tak znana z ziemskich nekropolii. Było to królestwo ghouli. Skakały i ganiały się w zapadliskach grobów  i otwartych odrzwiach grobowców. Śmiały się szyderczo i piskliwie,  śpiewały, wyły do gwiazd,  wznosiły modły z Necronomiconu  u ogniskowych ołtarzy. Ucztowały na rozkładających się zezwłokach. Uprowadzonych z nekropolii  na powierzchni świata widzialnego. Mlaskały, czkały,  oblizywały kości, wysysały szpik. Łamały czaszki, rozrywały mostki, wyrywały kręgosłupy. Robiły makabryczne płaszcze ze skór. Piły krew i grały w dosłowne kości. Spierając się, obrażając  a nierzadko bijąc i wszczynając burdy.     Było to z pewnością najmroczniejsze miejsce w całej krainie snu konkurujące jedynie  z Leng i Kadath w zimnej, samotnej postaci. Lecz ja miałem tutaj samych przyjaciół nie wrogów. Podszedłem do pierwszego z nich. Był zajęty porcjowaniem ciała  jakiejś młodej dziewczyny. Wyrwał jej kończyny  i wykręcił głowę niczym piłkę. A teraz odcinał poszczególne organy, prymitywnym, kamiennym ostrzem. Pozdrowił mnie jednak serdecznie gdy się zbliżyłem i zaoferował poczęstunek w postaci solidnie zgniłej, zielonkawej wątroby. Grzecznie odmówiłem dając mu znak by się nie krępował i zajadał sobie bez przeszkód. Wsunął ochoczo całość do ust i oblizał palce z gęstego krwawego śluzu.     Gdzie jest Pickman? Jest z Wami? Nie mogąc mówić przez zapełnione usta  pokiwał tylko głową i wskazał mi grobowiec  oddalony od reszty i wyglądający na najstarszy ze wszystkich w okolicy. Podziękowałem mu, jednak bez uściśnięcia dłoni. Przedzierałem się przez  prawdziwe błoto z krwi i kości, po chwili cuchnąłem nie gorzej od ghula. Zapukałem grzecznie w drzwi grobowca czekając na odpowiedź. Wejdź przyjacielu. Ty jedyny zachowujesz tu  nienaganne maniery. Miło że wpadłeś.     Zastałem Pickmana przy pracy. To jest przy sztaludze i płótnie. Obraz przedstawiał czystą makabrę  którą mogę skreślić jedynie pokrótce. W centrum obrazu namalował Pickman istotę, którą od razu poznałem choć patrzenie na nią wymagało nadludzkiego wysiłku  i samozaparcia by nie oszaleć z trwogi. Shub-Niggurath,  Matka Tysiąca Plugawych Młodych, trzymała setki ciał ghuli i ludzi  w swych mackach  i karmiła nimi swe koźlęta  a także akolitów Cthulhu. Był to realistyczny do głębi, malarski zapis wezwania  na bluźnierczej mszy  w okolicach wzgórz Dunwich. Był to nie obraz a akt czystego bluźnierstwa.     I za to kochałem Pickmana. Jeśli coś powodowało we mnie lęk. To jego stracona dusza i jego dzieła. Uściskał mnie serdecznie  i zapytał z czym przychodzę. Wyjąłem małe zawiniątko z kieszeni płaszcza. Było to jej zdjęcie. Jedyne jakie miałem ze sobą w krainie snu. Zakop proszę zdjęcie mojej ukochanej  na tym cmentarzu. Co ginie w krainie snu, nigdy już nie może się tu odrodzić. Chcę by ta miłość umarła. Zamierzam zostać na stałe.     Pickman zapomniał już jak to jest kochać, być kłębkiem nerwów a nawet człowiekiem. Ale wtedy objął mnie jak brat. Zapominasz drogi druhu do kogo przybyłeś. Zapomniałeś, że Pickman tworzy dzieła, których postaci wręcz wychodzą z ram. U mnie każdy detal ma w sobie życie. Nie zabiję jej a przeciwnie dam życie. Namaluję ją dla Ciebie. Tak starannie jak nigdy. By mogła żyć tu z Tobą. Na dobre i złe. W krainie wiecznego snu          
    • @lena2_ ból często przychodzi z zewnątrz... ale można pracować nad tym... co z nim zrobić. Odwagi! :)
    • nie dziw się gdy serce stygnie przybiera barwy ochronne są słowa z mocą rażenia których się nie da zapomnieć przylgną głęboko pod skórą wejdą w krwioobieg jak cienie można znów głowę podnosić ale już z innym spojrzeniem  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - serdecznie dziękuje za czytanie - strych to magiczne miejsce                które kryje wiele tajemnic - wspomnień  łez i uśmiechów -                                                                                                  Pzdr.serdecznie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - miło że ci się podoba - a z tym wiekiem masz rację -                                                                                      Pzdr.wieczorowo.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...