Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

nigdy nie jadłem lukrecji

a jednak piłem z twoich ust

które tak hojnie uśmiechem

obejmowały całość słów

 

podobno przestrzeń jest nieskończona

choć wielu twierdzi inaczej

lecz gdy tonę w twoich ramionach

otacza mnie ciepło gwiazd

 

i tylko przeskok iskry

między spojrzeniem a sercem

pieczętował jedność myśli

tego co czuje się w marzeniach

 

rzeczywistość bawi oddechem

wydzielając resztki pocałunków

niczym księżyc bezszelestnie

wstępuje w ocean chmur

 

zatapiamy się w sen codziennie

z nadzieją, bez oczekiwań

dziękując za ten pyszny wieczór

i za to naważone piwo

 

 

 

 

Edytowane przez fregamo (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Widzę tu całkowite zatarcie granicy między ludzkim ciałem, a architekturą miejską. Ale miasto jest tu agresywnym, chorym drapieżnikiem, które osacza bohaterów, staje się chirurgiem badającym ich wytrzymałość „bez znieczulenia”. Klaustrofobiczne.   Relacja między bohaterami to gwałtowny seks jako odruch obronny. Podobają mi się te metafory z języka technicznego czy elektrycznego - „puls jak kabel pod napięciem”, „zwarcie bioder”, a ciało partnera to „szczelina w żelbecie” - jedyna droga ucieczki przed wszechogarniającą pustką.   W wierszu jest duży ładunek niepokoju egzystencjalnego - w mieście wiara i duchowość nie mają racji bytu. Jedyną dostępną formą transcendencji staje się fizyczny ból i bliskość na granicy samozniszczenia.   Niesamowita jest tu warstwa sensoryczna - jakbyś pisał wiersz na skórze ostrym narzędziem, czuć go fizycznie - „powietrze klinuje się między żebrami jak nóż”.   Koniec niesie pocieszenie, bo nawet jeśli ludzkie istnienie jest kruche, to cierpienie i namiętność zostaną trwale wyryte w tkance miasta.   Poruszające studium ludzkiego zagubienia w bezdusznym świecie. To potężna, mroczna i magnetyczna poezja!
    • *** Kur z Kurakiem z Ameryczki, kura z krukiem, dwie perliczki, kawka - Kwaka żona, i z gawronem wrona, są na zlocie u indyczki.  
    • @Poet Ka Malarsko jak nierzadko u Ciebie.
    • @andrew   Subtelna poezja o pożegnaniu z marzeniami, które nie boli, ale uczy. Most, brak śladów, kartka z drugiej strony - piękne obrazy!
    • @Łukasz Wiesław Jasiński   Zmiany przeprowadzane na siłę, bez poszanowania przeszłości, często zostawiają tylko "żywe rany". Świetnie uchwycony jest w wierszu ból niechcianych zmian.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...