@Migrena i dionizyjskość daje nadzieję na przetrwanie, ale nie ta jej odmiana, która zbliża się do śmierci i rozkładu. Jest to takie rozbuchane niedomówienie...O to mi chodzi, kiedy piszę, że to wszystko paradoks.
@Migrena nie zmęczyłeś, tylko przestraszyłeś gwałtowną reakcją:)
@Migrena
@Poet Ka
tak !!!
zgadzam się.
paradoks jest rdzeniem tego wiersza.
brutalność materii i cielesnosć zderzają się tu z desperacką próbą przetrwania a naturalizm staje się narzędziem do pokazania, że ciało pamięta więcej niz miasto i język .
w tej całej sprzecznodci tkwi napięcie polegajace na tym, ze im bardziej akt wydaje się brutalny i Tanatosem nasycony, tym bardziej staje się świadectwem zycia i istnienia w swiecie, który chciałby nas rozpaść.
i jeszcze dodam bo mnie korci :)
w tym napięciu między brutalnością a trwaniem samego siebie ojawia się sens bycia .
ciało nie kłamie, a miasto staje się lustrem, w którym widac granice życia i myśli !!!
to tu, między oddechami i ciałami, filozofia staje się doświadczeniem, a nie prostym słowem.
no to się nagadałem ;)
jezeli zmęczyłem - przepraszam :)
A co, gdyby zacząć od nowa?
Nie poddać się cieniom i wrzaskom.
Raz jeszcze w życiu spróbować,
Drzwi stare za sobą zatrzasnąć...
Zamknąć stare rozdziały,spalić za sobą mosty
Od nowa historię napisać.
Niby wybór jest prosty
Lecz coraz ciężej oddychać...
Rekomendowane odpowiedzi