Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mamo Tato jestem gejem

świat się ze mnie śmieje że

nie skończę na dziewczynie

tylko w męskiej masculinie

żem nie śmiecę biologicznie

no bo jak - niehigienicznie  

 

mawiają mi Ci odważni i że jest to obrzydliwe

karmią wokół wszystkich wstydem - czyściochy

każdy chodnik każda droga płaska równa dosyć

tego rasowego gówna nikt nie patrzy tobie w gacie

czy użyłeś sobie dzisiaj czy domyłeś z palców smary

czy wysterylizowałeś kochanicę czy o cunnilingusie

 

pamiętałeś czy się znowu cielskiem na niej zasapałeś

w pocie czoła w trudzie znoju dosyć tego siana gnoju

i Ty jesteś nieczysty – więc nie ograsz mnie bez mydła

 

 

 

 

 

  

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Panie Ropuchu aż nie wiem jak skomentować :) 

Tolerancja to bardzo ważne i potrzebne słowo 

Wydawać by się mogło, że w cywilizowanym kraju, w środku Europy wszyscy ludzie powinni być traktowani równo. 

Myślę, że polskie społeczeństwo jednak jest bardzo głęboko zakorzenione w wierze i długo jeszcze tzw " środowiska LBGT" 

będą musiały walczyć o prawo do swobody bycia .

pozdrawiam

 

Opublikowano

No, Panie Ropuch'u,

zatkao kakało jednym słowem, aż mam ochotę napisac cos w tym stylu, lecz nieco ostrzejszym słowie.

Ale widmo banu mnie zniechęca xD

Żem się nie spodziewała.

poZdrówka :]

Opublikowano (edytowane)

Napiszę, tego to się po tobie nie spodziewałem? Też jestem zwolennikiem tolerancji w tym względzie, ale uważam, że promowanie tego typu "potrzeb" nie sprzyja prawidłowemu rozwojowi funkcjonalnych społeczeństw, uznaję miłość hetero jako normę społeczną, która w prawie stawia w uprzywilejowaniu rodziny hetero. Dlaczego? Bo one decydują o prokreacji. Miłość osobista ludzi w sypialni dla mnie może być dowolna -wolna - i hetero i homo. To są indywidualne potrzeby człowieka. Natomiast nie popieram tego typu zachowań jako katolik i wychowany w przeświadczeniu o tym, że Stwórca stworzył "dwa bieguny", ale oczywiście dla ludzi bez wiary nie ma to przecież żadnego znaczenia. Rozumiem ich. Mam nadzieję, że ci rozumieją ludzi myślących podobnie do mnie. W końcu obowiązują jakieś zasady i normy, których z dnia na dzień nie zmieniamy. "Sodomić i gomoryć" mi nie spieszno :) Więc tu daje na luz. Uważam każdy człowiek odpowiada za siebie i za swoje potrzeby, ma prawo je realizować. Ale czy czasami i w pewnych uwarunkowaniach nie kłóci się to z jego prawem moralnym? Tu już mam wątpliwości. Co do form, typologii uprawiania "miłości" o czym też traktuje twój wiersz, to w tym zakresie nie mam szczególnych zasad trzymania się jakichkolwiek ustalonych formatów. Miłość jej mechanika jest chyba naturalna. Ale poruszyłeś temat?, na serio, miałem tego wiersza nie komentować. Tolerancja to jest bardzo magiczne ale trudne słowo. Czasami trudno mi ten cały świat uporządkować. Pewnie znowu zostanę znienawidzony po tym komentarzu, ale tolerancja we mnie jest, lecz ustalony porządek prawny i przede wszystkim światopoglądowy są chyba ciut ważniejsze, chciałbym praw dostępu partnerów jednej płci do informacji medycznej, praw dziedziczenia, toalet w miejscach publicznych, miejsc użyteczności publicznej w takim charakterze, ochrony prawnej, porządkowej, no ale małżeństwo?, dzieci?, oj, ogromne wątpliwości...

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W tym miejscu dostrzegam agresywny, sarkastyczny odwet.

Niekorelujący z moją definicją tolernacji.

Rozumiem rozgoryczenie Peela, ale to chyba nie jest właściwa ścieżka, sorry.

 

Pozdrawiam,

 

D.

Opublikowano (edytowane)

Tak ten powyższy wiersz jest dość konserwatywny dość prowokacyjny. Bez zagłębiania się w szczegóły światopoglądowe, polityczne, moralno-chrześcijańskie itd. etc. podmiot liryczny konfrontuje się w nim z ostatnim już argumentem, który niejednokrotnie pada z ust inteligencji tej głównie po stronie konserwatywnej - jest w nim niby coś z biologi coś niby z estetyki i coś niby z higieny. Ja się już tylko zastanawiam dlaczego uzurpujemy sobie prawo do ograniczania czyjś praw w imię tego naszego prawa właśnie. Jeśli dzieci żyją w domach dziecka, jeśli umierają z głodu jeśli są zabijane, podrzucane w oknach życia, cierpią głód i biedę dlaczego ciągle jest w nas wciąż ogromny opór by związki jednopłciowe legalnie wzięły na siebie ten ciężar ich wychowywania. To się zresztą już dzieje, powiem więcej - dwie moje koleżanki ze studiów są wymarzonymi opiekuno-matkami dla ich dziecka. Pozdrawiam. Peace.

 

Ps. Troje z Was co zechciało podzielić się swoimi myślami w komentarzach pod tekstem szybko myślę, że podświadomie i trochę odruchowo użyło tego pojęcia wytrycho-pułapki to jest tolerancji. Tolerancja zaczyna i kończy się tam gdzie kończy się mój komfort i moja wygoda. Tyle. Nie widzę zbyt dużego związku a propos używania tego pojęcia w stosunku do nieheteronormatywnych co więcej proponuję nie tolerować ich a po prostu dostrzec w nich tych samych ludzi co my sami. Od razu życie staje się prostsze.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch, chciałbym tylko dodać, że ja nie jestem za ograniczaniem związków jednopłciowych, ani przeciw ich realizacji w praktyce przez ludzi. To byłoby bestialstwo, a zdaje się pisałem o tym ostatnio w komentarzu pod wierszem @iwonaroma, w zasadzie prześledziłem odpowiedzi forumowiczów, i widzę, że tylko mój komentarz stoi w trochę innej opinii, dlatego zdecydowałem tu doprecyzować. Natomiast, podtrzymuję zdanie, że nie pragnąłbym  legalizacji związków nieheteronormatywnych  i wyrównania ich praw z rodziną tradycyjną, a już na pewno adopcji dzieci przez takie pary. Z prostego powodu - a mianowicie klasycznej prokreacji. Odpowiedzmy na pytanie: po co ludzie chcą zawierać takie związki? Ano po to by nabyć prawa identyczne jak tradycyjne rodziny, a w kwestii prokreacji nie mogą niestety (i wielka szkoda dopełnić warunków i podbić demografii). Jeżeli ktoś przykładowo nie należy do jakiegoś cechu, rzemiosła, albo klubu członkowskiego nie może uczestniczyć w prawach takiej organizacji? Nie należysz do organizacji nie płacisz składek, nie dokładasz do skarbczyka więc nie przysługują ci prawa? Związki nieheteronormatywne nie dorzucają dziatwy do demografii nie mogą mieć POTOMSTWA, natomiast na pewno po coś pragną sankcjonować prawnie te związki, no po to by nabyć identyczne uprawnienia do heteronormatywnych par? No przecież o to musi chodzić? Zaliż, nie po to, żeby mogły uprawiać ze sobą miłość, stanowić pary, razem mieszkać, uczestniczyć w życiu społecznym. Tego przecież nikt im nie zabrania, przynajmniej u nas w Polsce? Ja zdaję sobie sprawę, że państwo w większości mieszkacie w innych krajach, poza Polską i trochę bardziej nowatorskie podejście u was jest w tej kwestii. Chodzi jednak o to, że takie jednopłciowe pary będą domagały się dzieci, a same nie mogą się w tym spełnić. Powstaje pytanie, skąd te dzieci będą się brały? Ano od par heteronormatywnych, to nie jest tak, że dzieci jest w brud, a nie ma na nie chętnych i popytu, ludzie w tradycyjnych rodzinach muszą spełnić wiele wymogów, by dostać dziecko porzucone, albo będące z innych powodów bez rodziców, czasami tych wymogów nie potrafią te pary spełnić, ogólnie na dzieci się czeka, długo czeka, to nie jest tak do końca, że dziecko można dać  każdemu i w każdej chwili. Mogę sobie wyobrazić taką sytuacje, że wzmożone zapotrzebowanie nowych usankcjonowanych w prawie związków homoseksualnych spowoduje potrzebę sztucznego przenoszenia obowiązków rodzicielskich na nieheteronormatywnych z par tradycyjnych, chociażby np. by wypełnić jakieś parytety, czy poprawić statystyki i w ramach niby tej tolerancji o której tu tyle sie pisze, co wtedy? Wtedy decydenci przyjdą do tradycyjnego domu i znajdą w nim przysłowiowe muszki owocówki w kompocie do obiadu i uznają, że jest to wystarczający powód do zabrania dzieci z domu, to przykład wyimaginowany i drastyczny, ale on doskonale obrazuje problem. Tu nie chodzi przecież o prawa do wzajemnej adoracji ludzi, o prawa do miłości, do czego nieheteronoratywni mają carte blanche - i nikt tego nie ogranicza, ale prawdopodobnie o próby przypuszczanych kombinacji w referowaniu dziećmi. Skoro dwa tysiące lat od narodzenia Chrystusa te zasady wyglądały tak jak wyglądały i jeszcze wyglądają  i jakoś cywilizacja nadążała w prokreacją, dlaczego nagle teraz mamy to zmieniać i ryzykować?, a nie wiadomo jak to może w praktyce wyglądać i do czego doprowadzić? Poza tym gdzie ta tolerancja o którą wszyscy tu zabiegamy w przypadku (antycypując) gdyby istotnie zabrano komuś dziecko i przekazano parze homoseksualnej, o tolerancje pary tradycyjnej zubożonej o dziecko  już nie będziemy się martwić?  W przyrodzie nic nie ginie i się jeszcze nie klonuje, ktoś skorzysta ktoś być może w sposób nieuzasadniony straci? Z tolerancją to trzeba ostrożnie, bo ona działa w każdą stronę. Chcemy wywołać wojenki ideologiczne i światopoglądowe? Taki los chcemy sobie zgotować, myślicie, że heteronormatywni odpuszczą? Musimy więc społecznie dokonać wyboru, i dokonać oceny czy czasem nie pakujemy się w cywilizacyjny absurd?. Ja uważam, że jeżeli ktoś jest łysy, albo niski to nie zrobi się z niego kołtuniastego blondyna z holenderskim słusznym wzrostem. Tak samo jest w związkach nieheteronormatywnych gdzie dzieci po prostu nie ma. To nie jest wina heteryków, cóż miłość jak wspomniałem jest wolna i równouprawniona, przecież homoseksualiści mają takie same zalety i niedostatki jak i heteronormatywni, no bo każdy heteryk można powiedzieć też ma ułomności wobec geja czy lesbijki, bo nie potrafi zakochać się w swojej płci, dla nich to śmiało może stanowić jakieś zubożenie funkcjonalne, nieprawidłowość - bo geje czy lesbijki naturalnie uważają się za prawidłowych w orientacji i bardzo dobrze? Tyle tylko, że heteroseksualni nie wymagają niczego od gejów i lesbijek? Jak pójdziesz do sklepu nikt ci nie da za darmo towarów, bo powiesz, że jesteś inny. Małżeństwa homoseksualne pewnie byłyby uzasadnione, ale za terminem usankcjonowany prawnie związek muszą iść dalej inne przysługujące prawa i takie same jak dla par tradycyjnych - a wkład? A matematyka w rozdziale dzieci - gdzie, jak, konflikt interesów? Pary heteroseksualne bez dzieci czekają czasami po kilka lat na dziecko. To są fakty. Miłość i seksualność jest dla wszystkich i bez ograniczeń. Więc o czym my piszemy i czego oczekujemy? Każdy ma jakieś braki, i musi na co dzień  żyć ze swoimi ograniczeniami w wielu aspektach życia. Tak to rozumiem, może źle, nie upieram się, widocznie jestem ograniczony w rozumieniu tego problemu, bo niewątpliwie to jest problem.

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Wszystko wyłuszczyłeś jak trzeba, muszę się Tobie przyznać, że w dalszym ciągu nie widzę różnicy z adopcją dziecka pomiędzy tymi przykładowymi parami, które zawarłeś wyżej. Co więcej wszystkie te pary łączy ta sama cecha i ta sama matematyka to jest nie są w stanie z przyczyn naturalnych bądź nie mieć własnego potomstwa. Dlaczego znów dokonujemy podziałów, że Ci to są na wzór tradycyjnej rodziny(para hetero nie mogąca mieć dzieci) i mogą zaadoptować - a Ci z racji, że to twór rodzinopodobny (para jednopłciowa) takich praw nie mogą nabyć. Nie przekonuje mnie ta argumentacja w ogóle. Dodam, że kilka lat wstecz miałem podobne zdanie i podobną opinię. Nie zmieniło się ono przez pryzmat i z powodu kraju i otoczenia, w którym żyję. A prędzej z osobistych doświadczeń i obserwacji oraz wreszcie zrozumienia, że ta walka z tym co już jest i nie gryzie jest na mój gust przysłowiową donkichotoniadą. Życzę odwagi, wiem, że jeśli mój mały rozumek potrafił to w końcu pojąć i pomieścić to wszystko - to na pewno jest i szansa zrozumieć to TOBIE i pozostałym.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch Nie mogę i nie chcę stawiać odrębnych punktów widzenia współistotnej nam rzeczywistości pod tekstem szanowanego Kolegi, napiszę, że rozumiem Twój punkt widzenia i punkt widzenia ludzi w potrzebie i trochę innych od większości, ja bym uchylił im nieba, i nigdy nie wyrządził krzywdy. Może kiedyś przyjdzie okazja by obronić w komentarzu takiego człowieka, ale z uzasadnionych i obiektywnych przyczyn, wtedy zrobię to bez zastanowienia. Niestety te fakty o których pisałem, stanowią o moich priorytetach w tej sprawie. Może niejasno to wszystko opisałem, bo nie o podziały społeczne mi chodziło, tylko o najłagodniejsze zapobieżenie tym podziałom w skutek konfliktu interesów i odrębnych punktów widzenia ludzi o skrajnie różnych wrażliwościach w tym względzie, ja do nich nie należę, staram się wyciągać sobie w miarę logiczne wnioski. Bo przecież, nie teoria lecz praktyka skutków takich posunięć w zmianie prawa, może być nieprzewidywalna w skutkach - i tu jest to clou. Tak jak w przypadku imigrantów i sytuacji która teraz dzieje się w niektórych miejscach Europy zachodniej, których -pozwól- nie wymienię. To nie są porównywalne sytuacje, ale składają się w podobny fason konfliktu interesów.

 

Twoje zdanie w temacie uważam, za obowiązujące, szanuje je, i doceniam. Przecież ten drobny punkt widzenia nie powinien budować jakiś poważnych rozbieżności między nami, gdyby ludzie byli identyczni w poglądach świat byłby bez sensu.

 

Rozumiem potrzeby ludzkie, zwłaszcza te i cierpienie tych ludzi, lecz rodzajów ułomności w życiu człowieka jest bezlik.

 

Świat bywa okropny. Często też bardziej w ciszy go kontestuję, nie ja odpowiadam za jego tryb i bieg. Często zamykam się w słowach i wyłączam by móc wierzyć w ludzi. Więcej nie potrafię nic dodać.

 

Pozdrawiam, nie miej mi za złe, i nie bierz do głowy tych moich analiz. Jesteś na tyle inteligentny i dojrzały, że nie mnie należy ciebie uświadamiać. Masz takie czucie tematu i basta mnie od tego. Jak masz życzenie możesz śmiało dokonać ostatecznego podsumowania, ja pozostawię już ten temat w spokoju, więc wybacz, jeżeli czegoś tam nie dopowiem gdybyś przypadkiem pytał. Czołem! 

Opublikowano (edytowane)

Kończąc już i podsumowując - oczywiście, że dostrzegam i szanuję @Tomasz Kucina Twój punkt widzenia Ty chcesz dobrze dla wszystkich to raz, a dwa bazujesz i dobrze na pryncypiach demokracji to znaczy, że jeśli większość sobie czegoś nie życzy to żadna siła nie powinna tego próbować przeforsować bo godzi to i w jej interes i w najważniejszy parytet tejże demokracji. Takie sprawy można tylko i powinno rozwiązywać się powoli, pokolei i na drodze ogólnonarodowego referendum. Nie inaczej. Napiszę jeszcze dlaczego w końcu popełniłem ten tekst, no bo przecież to nie jest mój coming out wciąż jestem hetero i wciąż żyję w związku heteronormatywnym ;) Nie napisałem go z powodów politycznych i słynnego już wtrętu PAD (prezydent Andrzej Duda)  o ideologii LGBT, kto śledzi temat wie że LGBT to nazwa wymyślona i to 80 lat temu. Obecnie to LGBTQIAP+  gdzie ostatnie "p" jak się domyślam wzięło się od terminu pansekusalizmu, który kilka lat wstecz zyskał ponownie na rozgłosie za sprawą Mily Cyrus, a w Polsce bodajże przed tygodniem za sprawą wnuczki PLM (premier Leszek Miller) Nie napisałem go z powodu pobicia byłego fryzjera i tu znów PAD, który jest zadeklarowanym gejem ani też z faktu, że sztab głowy państwa potrafił w swej kampanii cytować geja konserwatystę, który to nie utożsamia się ani z marszami wolności ani z LGBT. (:DDD) Napisałem go po bardzo dobrym filmie(patrz wyżej) i z potrzeby serca. Miałem to szczęście w życiu, że poznałem i znam kilka par jednopłciowych oraz mam kuzyna geja. Wszyscy są wspaniałymi, uczynnymi ludźmi o dobrych sercach i stety moje poglądy, obawy, strachy w konfrontacji z nimi nie wytrzymały krytyki - legły w gruzach. Pozdrawiam

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch Nie wchodzę w tematy polityczne, staram się nie żyć tymi tematami, ale często widzę pewne prowokacje i próby w miejscach, które (moim zdaniem) nie powinny służyć a służą jako bannery wyborcze, bo po prostu patronują innym celom, dlatego zawsze omijam takie dyskusje, znam pobieżnie sytuację tego fryzjera z mediów, to nie powinno było się zdarzyć. Nie uważam tej naszej dyskusji ani twojego utworu za referat okołopolityczny, i nie mam doświadczenia w takich tematach.

Wracając do meritum - link do: "Dating Amber" oczywiście obejrzałem i znam film, obu bohaterów (quasi parę)  Eddiego i Amber, którzy postanowili odegrać przedstawienie pozorując związek hetero, by uciec od szykan heteronormatywnych rówieśników. Odnosiłem się w komentarzach jednak do do treści twojego tekstu, bo przecież nie komentujemy tu zajawek do filmów.

 

Ponieważ reasumujesz naszą rozmowę jednak ocierając się o tematy polityczne, i głowę państwa, czuję obowiązek by napisać jedno krótkie treściwe zdanie: Prezydent RP Andrzej Duda jest (moim zdaniem) najlepszym polskim prezydentem w historii Polski po roku 1989, dlaczego? - ponieważ: jest dosłownie kompletny w warstwach: światopoglądowej, patriotycznej i wizerunkowej i tylko tyle mam do powiedzenia. Ponieważ kierunkowałeś dyskusję na politykę, poznałeś moje zdanie. Ono nie jest obowiązujące.

 

Kończąc: Dziękuję ci, za szacunek w tej i wszystkich innych naszych dyskusjach, miło z kimś na poziomie wymieniać poglądy. Serio i szczerze.  

Opublikowano

@Tomasz Kucina Ja również dziękuję za ten world class poziom duskusji zresztą jak zawsze Panie Tomku. Przepraszam, że nie zostawiam komentarzy pod Pana nowymi wierszami, ale od kilku dni funkcjonuję tutaj na portalu na i tak pożyczonym czasie:/ Pomyślności i Pozdrawiam!

 

Pan Ropuch

Opublikowano

Wszystkim przeciwnikom LGBTQIAP+ chciałabym uzmysłowić tym artykułem, że mają na swoim sumieniu śmierć wielu bardzo młodych ludzi. 

Dzieci są okrutne i nie myślą nad konsekwencjami swoich czynów, a bywa niestety tak, że swój światopogląd, którego nie rozumieją, wynoszą z domów od rodziców.

Dlatego bardzo ważne jest, aby uczyć dzieci szacunku do drugiego człowieka. Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale zależność między bardzo religijnymi rodzinami, a nienawiścią do inności jest bardzo płynna.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Matka straciła dziecko, nie pedała, nie homosia, ale dziecko, które urodziła, wychowała i kochała całym sercem.

 

Oby wszyscy ci, którzy szczują i dzielą społeczeństwo, którzy uczą dzieci i młodzież nienawiści, oby wszyscy ci mieli tak samo wyszarpane serce, jak ta matka, oby zaznali jej rozpaczy i bólu. Życzę wam tego z całego dobrego serca.

 

Opublikowano (edytowane)

@ais Masz wartką krew w swoich żyłach nie da się ukryć, emocje w TOBIE wzbierają i erupują jak lawa z wulkanu. A dyskusja to nie przeciąganie liny tylko wymiana, no powiedzmy używając terminologii sportowej ćwiczenie ataku(pchnięcia) w szermierce i obrony(zasłony) po razie z każdej strony po czym zamiana ról;) Zrozum, że dzieci są okrutne i podłe nawet w Norwegii gdzie są własnością państwa(a nie rodziców) i tam też zdarzają się wśród nich samobójstwa. Swego czasu(15 lat temu na pewno) najwięcej samobójstw wśród ludzi młodych i młodocianych było w Szwecji. Bo szkoła i dzieciństwo wprowadzają je tylko i aż w dorosłe życie, tzn. że jeśli w szkole dziecko nie będzie poddawane stresowi, wymaganiom czasowym, ścieraniem się z rówieśnikami na wszystkich płaszczyznach - nie będzie przygotowane do życia jako dorosły gdzie głównie na tym ta jego dorosłość będzie polegała. Słowa z czołówek gazet i pasków telewizji informacyjnych czy portali internetowych typu: szczucie, nienawiść, dzielenie społeczeństea, wyrywanie serca pozostaw im proszę. Tu naprawdę dyskutujmy na chłodno stroniąc za wszelką cenę od przesadnej polityki;) Pozdrawiam.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch  Na swoją obronę:

Mój komentarz nie dotyczył Twojej dyskusji z Tomaszem, mój komentarz (poprzedni z linkiem) był skierowany do przypadkowych czytelników, do osób, które głośno krytykują LGBT nie przebierając w środkach przekazu i robią to przy swoich dzieciach.

Dzieci należy chronić, a nie robić im krzywdę.

Poniosło mnie, ale jestem matką i nie wyobrażam sobie, co czuje rodzic po tak ogromnej stracie. Gdyby moje dziecko ktoś zaszczuł, to najpierw podpaliłabym świat, a później w nim spłonęła.

Dobra, to idę. Jeśli masz życzenie, to usunę komentarz z linkiem. Napisz tylko jedno słowo.

To Szczęścia.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...