Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Strugi powietrza szlachtują krtań,
wiązadła głosowe szer(oko)
rozsunięte, wypełniają
próżnię między atomami
śnięte ścianokrzyki podniebienia

Mowa jest zbyt skomplikowana,
na te parę sekund– stań się
mymi wargami, zmień bieg
rozszalałego oddechu

To, co me każdej nocy widzą między
snami, oczy twe nigdy nie zobaczą.

 

Nie, nie zatrzymasz mych ust, to nie
pieśni z nich płyną, a zaklęcia
pojęcia nie mam jaki to język
rozszczepiony zlizuje z twarzy łzy
wygłodniałe

O czwartej nad ranem otępiałe
nadzieje gasną w obojętność
że rozpacz nawet, i cierpienie
swą tracą w tym namiętność,
i pozostają po nich

skoroszyty nagiej zgwałconej podświadomości
padłej w proteście przed drzwiami
do zapętlonej wymiarowości
id, ego i kogoś tam jeszcze
upadłego z  kozimi rogami
Pytasz: co dalej?
Inny głos ci wyszepcze:

The rest is silence


*Obraz powiązany, ale zasadniczo miał to być opis koszmaru sennego zwanego paraliżem sennym

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Sekret (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Trochę przegadana ekfraza. I zmieniłabym czcionkę, bo ta jest okropna. Sorry.

Ale to też rzutuje na całokształt. Imho.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przy tym fragmencie przydałoby się oddzielić enterem i zrezygnować chociaż po częćci z wielkiej litery:

inny głos ci wyszepcze:

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

Aaaa. Ok. To trochę zmienia postać rzeczy.

No i ludky mogą kierować się wstawionym obrazem.

Przeżyłam oobe, ale tylko raz w życiu.

Nieważne.

Czcionka do wymiany i wielkie na mały litereczki i będzie ołkey, jeśli to wyimek biograficzny.

 

I se idem.

Zdrówka!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Radosław   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) @Natuskaa   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    • @andrew   zgadzam się z Poe:)
    • @Poet Ka 🪻
    • @Alicja_Wysocka @violetta@Toyer @Leszek Piotr Laskowski@wiedźma dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • noc połyka nas z  samochodem blacha pod palcami ma chłód cudzego ciała które zaraz weźmiemy na własność gardło maszyny rolety w dół świat zdycha zostaje gęsty biały szum wibruje w plombach woda bije w szyby tysiąc wściekłych cieni rozmazuje miasto w czarne smugi neony ciekną w poprzek oczu jesteś za blisko para z ust miesza się w jeden gęsty oddech tu nic nie jest czyste szczotki idą po karoserii ciężkie mokre włosy żelastwa ocierają się rytmem który już w ciebie wszedł drżenie idzie przez fotele w kręgosłup osadza się w biodrach twoja dłoń nie pyta o zgodę waży i bierze zna każdy skurcz zanim się zdarzy powietrze gęstnieje od pary i ciał wilgoć wpełza pod ubranie skóra poci się głodem lepka wchodzisz we mnie jak bieg w drapieżną skrzynię metal o metal żywa twardość rozrywa chłód światło miga krótkie ostre błyski rozcinające ciemność pod powieką patrzysz na mnie to spojrzenie nie ma wyjścia drzwi bez klamki woda wali mocniej kabina drży coś wielkiego napiera z zewnątrz a my coraz ciszej coraz bliżej twoje ciepło rozsadza zimne szyby ogień bez tlenu palce ryją ślady których nie widać ale mięśnie je pamiętają napięcie gęstnieje w podbrzuszu krew pulsuje grubo uwięziona pod skórą zaraz eksplodujemy twoje palce we mnie to ślepy wyrok śliski uścisk w którem nie ma oddechu bierz mnie aż pęknie dno twoje ciało pod moimi dłońmi napięte jak struna świata śliskie od pary zaraz rozerwiesz mnie od środka zapadamy się w siebie jak gwiazda czarna gęsta grawitacja rozgniata nas na amen tu nie ma Jego szczotki stają ciemność waży tonę i wtedy wszystko pęka naraz woda wdziera się światłem żebra pękają krew za głośna w skroniach ciało gubi krawędzie mieszamy się płynami oddechem izolacja zerwana ze świata maszyna łapie nasz rytm zaciska go nie oddaje nie ma już kabiny nie ma szyb jest tylko puls i to napięcie które nie zna końca czoło wbite w szkło zostawia tłusty ślad potu i oddechu rozmazany jak my bez powrotu sekunda nie chce zdechnąć ciągnie się rolety w górę świat wraca za nagle za ostro ale coś zostaje w płucach na skórze pod żebrami jak wilgoć która weszła głębiej niż oddech myjnia wypluwa nas na asfalt czystych błyszczących a w środku dalej wrze parujemy brudni od siebie          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...