Tak cicho, tak nieśmiało w rytmie równym bije,
Choć dawno umarła, to wciąż w sercu żyje,
I jak woda co źródło nasyca
Ku powierzchni złote sny przemyca,
A w snach, jak w chmur błękicie
Szemrzą wiatry ulatując skrycie.
Nietrwała, przed sobą w głąb siebie ucieka,
Zanim z snu się wyrwie i jak niespokojna rzeka,
W porywie szału, z jednej kropli zrodzona,
Snem złotym, jak falą natchniona,
Przez skał twarde bryły korytarz wydrąży,
I wypłynie, nim na zawsze umrzeć zdąży.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się