Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

- tajniki medycyny ludowej ..


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

~~

Wczoraj w lesie na spacerze
przełaziłem tak - z pół dnia
no i czułem, że mnie bierze
coś, co do łoża pcha

- pcha do łoża mnie i już
- wiałem .. aż za mną kurz ..
.
Dziś choroba mnie dopadła,
co to grypą wszyscy zwą;
więc gorączka i ból gardła,
- zimne też poty są

- oczy moje jak we mgle,
ojj - bardzo ze mną źle ..
.
Spirytusu do herbatki
będzie trzeba pewno wlać,
ubrać jakieś ciepłe gatki
i w łoże kłaść się spać

- obok siebie młódkę mieć;
co chciałaby też chcieć ..
.
Oby tylko nie szarżować
z tym rozgrzaniem .. piękną płcią,
bo wnet mogą mnie pochować
- niektórzy tego chcą

- chcieliby bym odszedł już,
zawiodą się. No, cóż ..
.
Mnie nie pilno iść w zaświaty,
bo nie lubię w tłumie być;
już niedługo wyjdę z chaty
- piwa chce mi się pić

Grzane piwko z miodem chlać
a nie stękać .. psia mać!!!
.
Tak ludowa medycyna
radzi chorym od stu lat
wino .. tańce i dziewczyna
no i znów jesteś chwat

Zuchem będziesz zatem wnet
aż zagra ci twój .. flet
~~

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...