Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ani mi przez myśl nie przeszło by dramatyzować:). Rzeczy się dzieją i nie mamy na to wpływu (podpieram się stoicyzmem). Inna sprawa, że cała historia ludzkości, to jeden ustawiczny dramat z niewielkimi przerwami na wytchnienie. Ale to już chyba jest "po ptokach". AI - jestem tego osobiście pewny - zrobi z nami to, co my zrobiliśmy z naszymi pobratymcami. A właściwie już robi....

Opublikowano

Bardzo trafnie to ujęłaś! :-)

 

Tak właśnie bywa...

Chwilami za często, a momentami jakoś tak bez nich lepiej ;-)

I te momenty mieszane...

 

Pozdrawiam!

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

:) dzięki

Również pozdrawiam

 

 

@Lahaj

 

Lahaj  :) czasem sugerowanie się może być błędne :) mój awatar przedstawia wydzierganą serwetkę (naprawdę! :)) a ja bardzo lubię robótki ręczne...:)

nie no  masz rację, sansara też w tym jest... dla mnie to jedyne wytłumaczenie cierpień małych dzieci, które nie zdążyły jeszcze nagrzeszyć. Więc to cierpienie jest spowodowane albo grzechami z poprzednich wcieleń albo są to dusze czyste, wielkie i silne, które schodzą na ziemski plan by zneutralizować zło. Masz jakieś inne wytłumaczenie cierpienia małych dzieci?

Edytowane przez iwonaroma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@iwonaroma tak mam - tłumaczę to tak ze ból to sygnał żeby coś zmienić a cierpienie to przedłużający się sygnał. Jeśli już nie sposób nic zmienić żeby się dostroić i uporać z cierpieniem warto przemyśleć smierć. 
w przypadku dzieci sprawa wyglada tak samo tylko dzieci doświadczając cierpienia mają mniejsze doświadczenie. Jeśli chodzi o ewolucyjny sens cierpienia to tyle. Cierpienie ze względu na źródło można różnie kwalifikować najczęściej to choroba. Ale może być tez jakiś kryzys wewnętrzny czy zewnętrzny. Ludzie tez próbują postrzegac cierpienie w kategoriach przestępstwa i kary. I wtedy jest rozkmina czy jest to cierpienie zasłużone czy tez nie. To już jest kulturowa rozkminka. Dzieci zazwyczaj nie zasługują w tym świetle na cierpienie bo ileż zdążyły przestępstw popełnić? Ale ewolucja niestety ślepo sieje a później się rozgląda co wzeszło. Dla ludzi czy dzieci które cierpią to dość marna wiadomość - wiem

A tak na boku praktykowałas vipassane?

Edytowane przez Lahaj (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

No wiesz, ale jak ma zmienić coś noworodek katowany  przez własną matkę? 

Ja w ślepy los nie wierzę. 

Praktykuję medytację naturalną, samoobserwację (no, vipassana też to ma, w sumie to kwestia nazewnictwa). 

 

 

Opublikowano

@iwonaroma nie chodzi mi o los w rozumieniu fatalistow funkcjonowanie natury postrzegam jako rodzaj programowania ale nie ma programisty bo programowanie jest oddolne od czasu do czasu coś może pójść nie tak te osławione mutacje to trafia do kodu i robi zdecydowaną różnicę i jeśli się sprawdza jest dalej replikowane i rozwijane a tak na codzień z pokolenia na pokolenie to małe kroczki my ludzie mamy wpływ na swoje życie dużo większy niż pantofelek czy ameba. Ale tez są koszta kosztem do nie dawna była np duża śmiertelność przy porodach i wśród noworodków i związane z tym cierpienie. Zupełnie cierpienia nie zlikwidujemy jak myśle ale jesteśmy w stanie mocno go ograniczać i to robimy. Moze to jest tak, ze matka która katuje swoje dziecko ma tak nierokujący bagaż genetyczny i epigenetyczny ze ewolucja postanowiła ze zaorze ta linię co oczywiście nie znaczy ze nie należy jej w tym przeszkadzać a takich zachowań nie piętnować społecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ok, rozumiem. Tylko Ty zakładasz, że programisty nie ma, a ja - że jest, i w tym tkwi różnica. Wiesz, gdyby programowanie było tylko oddolne to rządziłby nami pantofelek? (no, może  niektórymi facetami rządzi rzeczywiście, taki pantofelek na szpilce ;)). Z drugiej strony piszesz, że mamy na swoje życie dużo większy wpływ niż np.pantofelek i ja się pod tym podpisuję. Zakładam też, ze w miarę rozwoju poszczególnego czlowieka ma on coraz większy wpływ na swoje życie, oczywiście nie 100% towy, bo człowiek jest tylko człowiekiem. Jednak 10 latek bardziej panuje nad swoim życiem niż noworodek, 30 latek bardziej niż 10 latek. Ci, którzy pracują nad sobą duchowo są coraz silniejsi i różne takie ;) potrafią. Jednak są ograniczenia z góry,  bo jak już powiedziałam, człowiek jest tylko człowiekiem i różne głupstwa potrafi czynić, świadomie i nieświadomie. Czasem potrzebna jest interwencja ;)

To tyle, powodzenia w pracy nad sobą.

 

 

 

@beta_b dzięki :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!    Trafiłeś idealnie z tymi „dwiema osobowościami". Chciałam uchwycić moment, kiedy ona przygotowuje się do wyjścia, ale nie fizycznie - emocjonalnie. Kiedy zakłada maskę, zanim jeszcze wstanie od stolika. I to nie jest oskarżenie - raczej smutek.    Anegdota o Rubinsteinie - świetna! Nie znałam tej historii. Muzyczna inspiracja to dobre określenie. Życie bywa bardziej absurdalne niż literatura. :)    A mamie trochę namieszałeś w głowie. Łyka tabletki, ufała lekarzom, a teraz ciągle się zastanawia. Musiałam przeczytać informacje o lekach i sprawdzić , gdzie je produkuje - na szczęście we Francji. A scena na weselu nie zrobiła szczególnego wrażenia - tylko stwierdziła, że Kasia nie kocha Andrzeja i dobrze, że go ukarała. :))))    Pozdrawiam. :)
    • @Proszalny   Bardzo dziękuję!  Twój komentarz o teatralności świata - bardzo to trafne. Chodziło mi właśnie o to, że pewne spotkania to już tylko fasada, gra pozorów. A makijaż był tu symbolem - nie chodzi o samą kobiecość, ale o pancerz. O to, że ktoś się przygotowuje do wyjścia, a nie do bycia.  Ale Twoje odczucia bardzo mi się podobają. :)    Serdecznie pozdrawiam.  @Poet Ka   Bardzo dziękuję!    "Urban poetry" - fajnie to nazwałeś. Miasto - ludzie są blisko siebie fizycznie, ale emocjonalnie w oddzielnych bunkrach.   Serdecznie pozdrawiam.     @andrew   Bardzo dziękuję!    Świetna ta klamra w Twoim wierszu - „chcemy być..." , a potem „boimy się smoków,  wracać do codzienności". To doskonale ukazuje ten mechanizm - że uciekamy w wyobrażenia, bo rzeczywistość (nawet ta przy kawie w kawiarni) jest za ciężka albo za pusta.     Serdecznie pozdrawiam. 
    • A ja widzę tu moment kiedy nie ma już emocji. Może oni o tym jeszcze nie wiedzą, jeszcze próbują, bo po coś się spotkali ale ta zewnętrzna maska jest nie do przebicia, utwardzona , sztywna, na pokaz. Może w środku jeszcze się coś tli, ale żadne się do tego nie przyzna. Smutny…ale bardzo mi się podoba.
    • @Łukasz Jurczyk dziękuję za szczerość i błyskotliwą ripostę:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...