Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Haiku o psie


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam, wczoraj pożegnałem się z moim psem a wieczorem "wyskoczyły" że mnie te dwa. Czy to są haiku ?                    

Proszę o ocenę.

Już Cię nie znajdę,

odbiegłaś za daleko,

śmierć łzy i deszcz.                                    Otwieram drzwi,

                                                                       wiedząc że już nie czekasz,

                                                                       po co wracać.

 

Przepraszam ale sam jestem trochę wystraszony sytuacją.

,             

Opublikowano

współczuję, też miałem psa.

To miniatury, ładne, ale  nie haiku. Haiku to obraz, chwila, "ta chwila", którą widzisz i opisujesz.

Czas teraźniejszy, mówiąc najprościej. W haiku jest też miejsce na refleksję odautorską i u Ciebie ona jest, ale jest jej więcej niż obrazu. Jedynie "Otwieram drzwi" to dobry zaczyn. Przy zmianie drugiego wersu (bez przemyśleń i metafor) będzie ładne haiku.

Witam na PPL i pozdrawiam.

Opublikowano

Dzięki wielkie. Raczej nie będę się tym padał dla ogólnego dobra.

Te dwa wyleciały że mnie jak strzał z Beretty a ja nigdy wcześniej 

nawet się nie śmiałem przymierzać.

Opublikowano

Przyznam, że Twoja miniatura jest lepsza niż haiku, więc może przy niej zostań. :)

 

W skrócie - jeśli (dopiero) 'otwierasz' drzwi,

za którymi Cię nie ma,   wówczas dla obrazu (to, co tam jest) jest to tylko domysł. Musisz stworzyć obraz, który zobaczą też inni, nie wyobrażenie tego, co 'może być' za drzwiami, np.

otwieram drzwi

w progu twoja miska smycz

zostaną w domu

 

Niechcący powstał mi rym drzwi - smycz. Nie powinno być rymów w haiku, ale to tylko przykład, więc mam nadzieję, że mi darujesz :)

Nie przynudzasz, nie ma sprawy. Poczytaj o haiku i zasadach, nawet tutaj na org.pl

https://poezja.org/utwor/99303-abc-haiku/#comments

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...