Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

dziś Proszę Państwa znów troszkę dłuższa i dość toporna siekaneczka - czyli rymowanka; soreńki.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

graphics CC0

-

wg . Futurystycznego epickiego opowiadania Stanisława Lema

 

-

Part I

 

Cywilizacja z planety Eden
Niezrozumiały szczep
Szczęście że można oddychać tlenem
W futurystycznym śnie

 

Gazowy ogon zwiódł kosmonautów
Z planety Ziemia – szli
To pomylony kod automatów
Kompromitacja gry

 

Skusił ich wstępnie blask wyjątkowy
Co od Edenu ćmił
Oko z opalu piroksenowe
Zaczęli wpadać w wir

 

Statek kosmiczny – ziemian rakieta
I z atmosfery lej
A oni ciągle planują czekać
W obłoku planety – tej

 

To była chwila ich nieuwagi
Przez ściany przeszedł dreszcz
Gdy fosforyczna tarcza ekranów
Zgasła – jak świetlny miecz

 

Wbili się z hukiem w gazowy ogon
Jak paproch – lub gęsty śmieć
Deceleracja – nie żaden slogan
Skoczyła – w trzydzieści „g”

 

Dlatego doszło aż do pulsacji
Sprężarek – łożysk – pisk
Kosmos to zachwyt i opis pasji
Niektórzy twierdzą – mit

 

Potem karambol z czołem planety
Przeżyli – to był cud
Spalić wstyd w pyle byłoby lepiej
Bo na co cały ten kurz

 

Ale rakieta to przetrzymała
Wbiła się w skalny piarg
Radioaktywny wskaźników skalar
Wykrył skażoną stal

 

Kopali tunel by się wydostać
By odbezpieczyć właz
Chwilowo tylko zabrakło prądu
Jednej – albo dwóch faz

 

Ruszą z wyprawą tu czeka Eden
Ludzki milowy krok
Żeby im tylko nie brakło tlenu
Błagał – słoneczny splot

 

Inna świadomość wręcz niepojęta
Zajrzała w oczy im
I zrozumieli – przestrzeń jest święta
Futurystyczny Rzym

 

Są krople potu na słonym czole
Klan geometrii z brył
Kwiaty kwitnące tajemnym wzorem
Półlejkowaty styl

 

Nieokreślony wybryk mutacji
Żywych kielichów ruch
Wprawił załogę w stan konsternacji
Tego – nie trawił mózg

 

A dalej jeszcze kolejne niwy
Tam zobaczyli świat
Który się nie chciał sobą nadziwić
Ciekawe – ile miał lat

 

Wrzecionowate – z sterczącą szczecią
Kadłuby twardych ciał
Zgrubiałe, twarde nibykolanka
Jak członkonoga staw

 

Pajęczych roślin sznur emanował
Jak ośmionogi chwast
Bladoperłowe bulwy jak głowa
Kokonów pajęczy las

 

Korzeń z oddechów – żywe rośliny
I oczu pokątny wzrok
Potoki mazi – glut gęstej śliny
Z jęzorów zawiłych – kłos

 

Baniasty torbiel nadymał skórę
W dół zwisał czarny włos
Pewnie te chwasty żyły w ogóle
I może miały głos

 

Badali coraz dalsze tereny
Przetarli nowy szlak
Tacy spragnieni ziemskiej zieleni
Pan Bóg poróżnił świat

 

W końcu odkryli dziwną fabrykę
Produkcja z niczego w nic
Części ruchome – czyjaś przyłbica
Z fraktali jądro – i z liczb

 

Tu jakieś filtry ciał animacja
Cielesnych funkcji kicz
Ciąg rekonstrukcji i lewitacja
Istot z Edenu – klincz

 

Produkcja może wielkoseryjna
Z taśmy na taśmę – część
Soczewkowata bura ślimacznic
Te części zaczęła – jeść

 

To komponenty do ciał Dubeltów
Mieszkańców planety tej
Półelektrycznych, nagich tubylców
Produkcji – jasny był cel

 

Kiedy załoga znalazła ciało
Humanoida – gdzieś
Przeprowadzono sekcję – i śmiało
Zbadano trzewi treść

 

Nie było mózgu – w głowie istoty
Tylko maleńki rdzeń
Głowa wrośnięta w garb – apostrofy
I cztery ręce – na pęk

 

Jakieś gruczoły chłonne – trzy płuca
Pomiędzy nimi drut
Jak tej hybrydzie można zaufać
Kto to polubić by mógł

 

Wszystko zakisłe w ciele z galaret
Na torsie wielki garb
Duozależny dziwny gabaryt
Dwa ciała a jeden kark

 

Widzieli także dziwne pojazdy
Bił od nich niebieski blask
Coś wirowało dokoła osi
Rotorów ciągły lans

 

Świetliste kręgi w ciągłej rotacji
Redła wyrytych bruzd
Lewitująca cywilizacja
Mechatroniczny kunszt

 

Bruzdy i rowki – to autostrady
Z abażurowych konsol
Bez nich nie dało pewnie by rady
Wirować – dysku combo

 

Part II

 

Poruszali tu zgrabnym łazikiem
Klimat nieco gorący
Wszędzie tylko szkło i nikiel
Góry – piaski z sobą łączy

Przezroczyste długie korytarze
Uchodziły w szybów krąg
Gąszcz pęcherzy jak witraże
A w powietrzu czulił swąd

Nawisy ze szklanych pęcherzy
Rojowisko komórek
Kopulasty przestwór – niebyt
Kości – szklane ule

I prosto do miasta Dubeltów
Schodami śmiało w dół
Tu kamienne miasto z pięter
Po ich czołach ciekła sól

W pomroce spadli na same dno
Zimnej oazy banitów
To był wielce nierozważny krok
Żądza niedosytu

Tu w zamęcie wyciągnięte setki rąk
Tłuste – obłe tułowia
Poplątanych macek song
Sadła dychotomia

I ludzki wstręt wobec inności
Należy wracać na Ziemię
Człowiek jest wolą namiętności
Nierozumne – ludzkie plemię

Już remontują starą rakietę
Wola powrotu nagląca
Niebieską ujrzeć planetę
Która mizdrzy twarz do słońca

I jeszcze spotkanie trzeciego stopnia
Dubelt ich odwiedzi
Telepatia – treść istotna
Setki pytań – odpowiedzi

Nowe pojęcia – ciche – szemrane
Może to jakiś blef
Chemiosynteza – cyfrowa pamięć
I fotonowy deszcz

U tej istoty zmysł elektryczny
Z metalu – z folii mózg
Przekaz niejawny telepatyczny
Atrofia – zbędnych ust


Centrosamociąg  – i antyśmierć
[bio][socjo][zwarcie] grup
Cyna i mosiądz – ciało i dreszcz
A metal miękki jak frukt

Samokontrola dokąd to zmierza
Nieznana żadna agresja
Każdy tu karę sobie wymierza
Jest niepotrzebna presja

Natręctwo pojęć – zmysłu zranienie
Czy to prawdziwy Eden
Ludzka załoga – wraca na Ziemię
Ma zatem taką potrzebę

Rakieta spala – zgiełk automatów
Dubelt nie leci z nimi
On nie rozumie naszego świata
Jesteśmy całkiem – inni

Już naprawiono trzy podzespoły
Włączony chrzęści stos
Grawimetr stoi prawie na osi
Słychać z kabiny głos

Krytyczna w normie i osiągnięta
Patrz – stoi w ogniu grunt
Z synergii w zwykłą – jaka to męka
Tlen w usta – a oczy z łun

W dwanaście minut – zanik atmosfer
Kosmos czas w przepaść podmienia
Wreszcie odpięte pasy załogi
Kierunek: Planeta Ziemia

przypis

utwór odnosi się do opowiadania Stanisława Lema:
pt. “EDEN”. W opowiadaniu sześcioosobowa załoga ląduje na planecie Eden
Astronauci z ziemi poznają prawa obowiązujące na tej planecie
i nową nieznaną formę życia tzw. Dubelty – dwuosobowe istoty egzystujące w
symbiozie biologicznej

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Chwała Bogu, że przebrnęłaś przez całość. LOL. W końcu dostanę burę od fantastyków, zrymowałem Lema, to prawie to samo jakby zagrać z mistrzem na pianinie, uwielbiam tego klasyka! ;)

 

Dzięks za dobre słowo, alkoholu nie dotykam od sierpnia w ogóle, nawet w święta nie uległem, nie to żebym miał problemy, ot takie postanowienie, kiedyś tak zrobiłem z fajkami i kilkanaście lat nie miałem papierosa w ustach – do dziś, a jako nastolatek się pociągało po kryjomu. xoxo!

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Obyś tylko przypadkiem go nie streścił, w sensie tego opowiadania tym utworem bo zamierzam po nie sięgnąć.

 

                               Przebrnąłem! chyba żeby coś takiego napisać jeden papieros  nie wystarczył?

 

                               pzdr

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Julek Verne mega weteran, nadał kształt nowym kierunkom prozy fantastycznej, która niewątpliwie rozwija intelekt czytelnika, Lem przewidział podobnie jak Verne, kilka nowatorskich wynalazków wtedy jeszcze fantastycznych a dziś już realnie z nich korzystamy na co dzień. Z Verne'a: Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi i W osiemdziesiąt dni dookoła świata – moje ulubione – as well as you. 

 

A już nie chcę się znęcać, bo nie warto, każdy pisze w stylu jaki mu bliski, i moim zdaniem nie powinno się w to ingerować, bo przecież dojdziemy do absurdu. Najważniejszy jest kompromis, i spokój, lecz wymaga to szacunku do tego co preferuje ktoś inny. Ja to tak rozumiem, może błądzę. Tak krótko na marginesie – i kropka w tym temacie ;))

Witamy Anię wśród wytrawnych koneserów Verna, miło nam ;) Dziękuję za literki pod tekstem, pzdr.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Cieszę się, że się rozumiemy. :)

Myślę, że osoby obdarzone wyobraźnią poszukują treści, które tę ich wyobraźnię zaspokoją - a znajdując je, jeszcze bardziej ją rozwijają . :)

W ten sposób zwiększają wielowymiarowość istnienia - oby tylko nie utracić poczucia rzeczywistości. :)

 

Pozdrawiam!

 

 

 

Przede wszystkim wybacz, że najpierw odezwałam się do Komentatorki, a dopiero później do Autora.

Zareagowałam jednak spontanicznie na Verne'a. :) Koneserką nie jestem, czytałam jego książki dawno temu, ale byłam pod ogromnym wrażeniem - i wciąż ich wspomnienie wywołuje dreszcz emocji. Postać kapitana Nemo bardzo mi działała na wyobraźnię, tym bardziej, że w tamtym czasie przemawiał do mnie silnie motyw zemsty.

 

Pozdrawiam :)

 

Edytowane przez WarszawiAnka
spacje (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Przeczytałam całość, ale będę Autorze, szczera - nie odnajduję się w połączeniu fantastyki naukowej z długim poematem.

A może by tak wykorzystać wyobraźnię do tworzenia własnych - bez nawiązań - oryginalnych opowiadań sf - prozą?

 

Pozdrawiam

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proza wymaga szacunku, i przygotowania, poezja jest bezpieczniejsza, bo i tak mało kto czyta wiersze, poprzedni mój wiersz, „Robotyka” - bez inspiro, jeszcze „Technologie po bani”, jeżeli lubisz fantastykę możesz zajrzeć w wolnym czasie.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Teraz się z Tobą nie zgodzę. :)

Po pierwsze - w moim odczuciu to poezja zyskuje większy szacunek, bo prozę pisać łatwiej. Dobry pomysł i sprawne operowanie słowem może zaowocować tekstem, który spodoba się wielu. Poezja jest bardziej elitarna.

Po drugie - jeśli zakładasz, że mało kto czyta wiersze, na samym wstępie podcinasz sobie skrzydła. 

Trzeba pisać z szacunkiem dla słowa, czytelnika i samego siebie! :)

 

Pozdrawiam

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Niestety ludzie szukają ułatwień, wybierają prozę, w zasadzie zgadzam się z tobą, co do bardziej ekskluzywnego charakteru liryki, ja cenie sobie sterylność, pewnie dlatego uległem autowierszoklecji ;)) I klecę sobie od czasu do czasu te potworki liryczne ;))

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Pierwszy twój utwór który przeczytałem do połowy mniej więcej, niewątpliwie jesteś rozpuszczony. Widać w twoich tekstach erudycje pomysłowość może nawet geniusz ale tez ekspresję która bywa tak nieznośna jak muzyka franka zappy. Jednak wole minimalizm w środkach. Ale szacunek. Do Lema również.

Edytowane przez Lahaj (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wcale się tobie nie dziwię, sam pewnie nie dotarłbym do końca, gdyby to był czyiś utwór, ten tekst jest niby prosty ale mozolny. Szanuję twój punkt widzenia, biorę pod rozwagę sugestię rozwlekłej formy, bo że jestem rozpuszczony to tak to odczytuję (że o rozwlekłość tekstów tu chodzi) ;)

 

Natomiast nie jestem do końca przekonany, że ten argument jest trafiony, składam różnorodne teksty, krótsze również, a choćby te ostatnie: Mamy mamy, Art décoratif poem, Militarni, Slam, Tańczy Carmen, Pamiętasz, ...są teksty średniej rozpiętości, no i te dłuższe, absolutnie masz prawo do własnych upodobań, więc ok. ja nie dążę do ograniczeń, i piszę różnie (pewnie zauważyłeś), rozbudowany tekst nie musi być złem, wręcz przeciwnie, to trochę tak jakbyś (tu bez porównań do mnie – bo nie ma żadnego uzasadnienia) zarzucił Słowackiemu, że jego Grób Agamemnona składa się z nadmiernej liczby sestyn, albo Pani Twardowska Mickiewicza jest tasiemcem lirycznym, że Allena Ginsberga kultowy Skowyt jest za długi, Elegie Dujnejskie - R.M. Rilke'go są rozpuszczone, dowolna długość tekstu jest powszechnie przyjętą normą.

 

Co do ekspresji, przyjmuję, natomiast no niestety takie czasem są te moje teksty (ekspresywne), ale przyznasz, że nie jest to pisanie konfesyjne (wyznaniowe), teraz zerknąłem w twoje utwory, raczej też mocno egzaltujesz, bliżej ci do konfesji, pełno u ciebie wewnętrznych napięć teksturalnych, i w każdym niemalże utworze opisujesz swoje czyli (WŁASNE) stany uwrażliwienia, choćby w ostatnim wierszu pt. Fakty, ba, nawiązujesz tu nawet do Aldous'a Huxley'a, a to angielski prekursor i wzór dla czempionów amerykańskiej poezji konfesyjnej, a dalsze twoje wiersze: Agent Smith, Test lustra, Upadek, wszędzie tam mówisz w pierwszej osobie, i opowiadasz o stanach własnych emocji, często w wierszach zwracasz się do czytelnika prowadząc z nim dialog, mówisz do niego: ty, to wskazuje na relacje bezpośrednie, stricte egzaltatywne, to nie jest z mojej strony zarzut, natomiast dziwi mnie że akurat ktoś preferujący taki styl ma problem z (cytuję): ekspresją która bywa nieznośna, w moich utworach wrażeniowość ma charakter mniej bezpośredni i – opisowy, może postawiłbym sobie zarzut co do nadmiaru soteriologicznych momentów w moich tekstach, czyli takich ze wskazaniem quasi teologicznym, (pewnie mógłbym to ograniczyć), za to u ciebie zauważam moc eksplikacji, autoanalitycznych, a to wskazanie bezpośrednio ekspresyjne, dlatego właśnie zdziwiło mnie, że właśnie ty stawiasz opór przeciw takim środkom poetyckiego oddziaływania? Argumenty twoje przyjmuję, mam pisać krócej ;) Może dobra to rada. Pzdr.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie musisz, nie ma potrzeby by komentarz był jakimś polem dla forsowania własnych argumentów, przyznałem ci przecież rację, dopowiem – rozbudowane formy poetyckie mają dodatkowe obciążenie, to właśnie temat, który analizowaliśmy wyżej z @WarszawiAnka, doszliśmy tam do wniosku, że poezja jest bardziej elitarna od prozy i wymaga głębszego zaangażowania od czytelnika, tym właściwsza jest twoja sugestia, że krótsze pisanie jest bezpieczniejsze, bo w obszerniejszym tekście poetyckim musi być siłą rzeczy więcej tych elitarnych (w kontekście do prozy) środków poetyckiego wyrazu, zatem dla czytelnika jest tylko trudniej, no ale skoro autor wyraża taką wolę i chęć, trudno mu uznać to za błąd, to preferencja, model zastosowania lirycznego, do czego ma prawo.

 

Natomiast przeczytawszy kilka twoich testów, odnoszę wrażenie, że ekspresja i tobie nie jest daleka, w dodatku ma bardzo autotaktyczny charakter, ktokolwiek wejdzie na twój profil i poczyta teksty, (do czego zachęcami jest to promocja twojej osoby z mojej stronyteraz ), dojdzie do takich wniosków. Jesteś ekspresyjny a ekspresji u innych autorów nie lubisz, nie dziw się więc mnie, że to ci zasugerowałem, nie po to przecież, by się przepychać w argumentach, ale by ustalić fakt. Dobrze piszesz.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...