Behemot Opublikowano 24 Stycznia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Stycznia 2005 "Oddałabym zdania za przecinek szeptu palców powolny ruch kociego lenistwa" Luthien_Alcarin Przyszła sama i nie proszona. Zjawiła się w najmniej spodziewanym momencie. Dokładnie w tej chwili kiedy zwątpiłem że przyjdzie. Skąd? – tego nie wiem... Po co? Chyba po to, żeby odmienić moje życie. Czy było warto? – Było. Sprawiła, że świat odzyskał kolory a niebo było bliżej niż na wyciągnięcie ręki. Pachniała wiatrem, pomarańczami i niewypowiedzianymi słowami. Z początku szeptała cichutko, a szept jej pomógł mi powstać z upadku i upodlenia. Z czasem gdy jej głos, choć nadal łagodny, przybrał siłę orkanu poczułem w sobie moc tworzenia i niszczenia. Uwierzyłem w Nią. Dlaczego? Bo chciałem uwierzyć. Pragnąłem wierzyć z całych sił i wierzyłem z każdym dniem mocniej. Czemu? Żeby móc uwierzyć w siebie. Stanąć na wprost wiejącego wiatru i rozpostrzeć skrzydła gotów do lotu. I rozpostarłem, jednak nie potrafiłem wzbić się w powietrze... Zwątpiłem. Spojrzałem pytającym wzrokiem w Jej twarz. I wtedy poprzez jej niezgłębione, choć przejrzyste oblicze, ujrzałem Ciebie... Nie wiem czy Ty też widziałaś mnie tak jak ja Ciebie ujrzałem. Ty także nie mogłaś poderwać się do lotu. Także i Tobie los brutalną, bezlitosną i plugawą prozą istnienia i pogardliwą głupotą przetrącił jedno skrzydło... I wtedy zrozumiałem. To dlatego wkroczyłem na Jej ścieżkę. By móc uwierzyć w siebie i by pozwolić uwierzyć Tobie we mnie... Nie wiem czy i Ty widziałaś to, ale gotów byłbym przysiąc że widziałem Jej blask odbijający się w Twych oczach. Nie wiem co będzie dalej. Widzę tylko twoją spuszczoną głowę odwróconą w akcie zwątpienia. Wierzę, że Ty kiedyś odwrócisz do mnie swą twarz i opromienisz mnie Swoim uśmiechem. Myśl ta, jak nieugaszony płomień tli się iskierką nadziei w moim umyśle trawiąc go pożogą pożądania i ogrzewając zarazem swoim ciepłem. Ciągle wierzę że pewnego dnia obejmiemy się i razem poderwiemy do lotu roznosząc wokół zapach pomarańczy. Pomarańczy którą zły los przeciął na długo przed tym nim stopy nasze dotknęły ziemi. Czemu? – Bo Cię Kocham... A kim jest Ona? Ona – byt odwieczny i niezmienny jak istota Czasu... Ona - istniejąca ponad Nami, choć bez nas istnieć nie mogącą. Ona – silna i niespełniona. Jak to Miłość zwykła bywać.
gorzka czekolada Opublikowano 24 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 24 Stycznia 2005 To piękna miniaturka, wzbudza pozytywne emocje. Kazdy marzy o spotkaniu swojej drugiej połowy, a kiedy myśli,ze juz odnalazł walczy ! Czytając czułam zapach pomarańczy... ah !
Barbara_Pięta Opublikowano 25 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2005 Oj tak, pięknie napisane. Ach ta Miłość! :-))
Halibal Opublikowano 25 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Stycznia 2005 Muszę powiedzieć, że robi wrażenie. To pierwszy tekst, który zachacza o miłość, przy którym nie chce mi się złapać za głowę i ttrwać w takiej pozycji dobre dziesięć minut. Gratuluję.
Luthien_Alcarin Opublikowano 31 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 31 Stycznia 2005 proza z której promieniuje lirycznosc..., miejscami ocierająca sie o patos, na tyle delikatny by nie zaburzać klimatu utworu. Ocena zdecydowanie pozytywna;) Pozdrawiam pomarańczowo:) Agata
Mea Liberta Opublikowano 7 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2005 parę błędów - wiesz, jakich;) pomarańcze kojarzą mi się ze świętami bożonarodzeniowymi. Czyli jakkolwiek bym spojrzała na tą prozę, widzę pełno miłości z każdej strony... Gratuluję:)
ot i anka Opublikowano 19 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2005 prawdziwe, ale do mnie nie trafia. Ładnie napisane ale brakuje tam radości,tak mało jest jej w pisaniu o miłości...a może czepiam się żeby się czepiać?...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się