Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Czemu Bóg do tego dopuścił - pytasz stojąc

przed bramą Auschwitz, gdy demon wystawia głowę

z płytkiego dołu, przyprószony cienką warstwą

ziemi. Ale skąd myśl, że Bóg miał z tym cokolwiek

 

wspólnego - może cię stworzył, dał wolną wolę?

To twoje oczy w lustrze, krew na twoich rękach -

- jedyne pewne rzeczy, które stwierdzić możesz.

Dlaczego ja – pytanie wolnego człowieka.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Krakelura (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Może i wyrywam z kontekstu, ale do kontekstu kontekstu dodam jeszcze, że w tym roku zwiedzałem obóz-muzeum Stutthof - willa komendanta obozu nie należy do muzeum i podobno jest podnajmowana przez miasto ("chichot historii", jak trafnie podsumował przewodnik pod koniec zwiedzania) i było dość dziwnym uczuciem przechodzić obok tego budynku, gdy w podwórzu suszyło się pranie i jak gdyby nigdy nic stała sobie tra(u)mpolina dla dzieci. Faktycznie czarna komedia. A wiersz? Pytanie w puencie nadal ważne, ale z myśli nic, co by dotąd nie zaświtało. Niemniej jednak warto i trzeba do tego tematu wracać - gdyby nie namacalne dowody, zbyt łatwo można by uznać tę część historii za zbyt pojebaną, by zdarzyła się naprawdę.

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

Nigdy nie byłem w Oświęcimiu. W dzieciństwie sama nazwa miejscowości wydawała mi się już straszna i zdziwiony byłem, że w tym mieście, po tym co się tam wydarzyło, mieszkają jeszcze ludzie. Pamiętam, że była ze szkoły wycieczka do obozu. Nie chciałem jechać. Oświęcim kojarzył mi się jednoznacznie z obozem koncentracyjnym i na odwrót. Oczywiście miałem wtedy bardzo skromną wiedzę na ten temat, teraz wiem znacznie więcej, ale nadal nie uważam obozów i innych tego typu obiektów za atrakcje turystyczne. Myślę, że należy o nie dbać i podtrzymywać pamięć o tamtych wydarzeniach, ale nie można z nich robić ciekawostek na mapie podróży przypadkowych turystów. Mówiąc szczerze przerażają mnie selfie robione w obozie w Oświęcimiu itp. miejscach.

A tak na marginesie, wszystkim tym, którzy porównują hodowlę zwierząt do obozów koncentracyjnych i holokaustu, chciałbym przypomnieć, że Adolf Hitler był wegetarianinem i planował, po zakończeniu wojny wprowadzić obowiązkowy wegetarianizm na całym podbitym przez siebie terytorium. Nie udało mu się. Ot taka ironia historii.

Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Też nie lubię selfie w obozach koncentracyjnych, dlatego pisanie na ten temat nadal uważam za ważne i sensowne. Co do "marginesu" to ja jestem innego zdania: hodowla zwierząt może być porównana do holokaustu i obozów koncentracyjnych, i nie ma tu nic do rzeczy, że Hitler był wegetarianinem a Charles Manson aktywnie angażował się w kwestie ekologiczne i założył ATWA. Sposób hodowania zwierząt jest bardzo niehumanitarny, przemysłowa maszyna do zabijania istot, które posiadają świadomość, osobowość, cechy indywidualne, inteligencję, zdolność do uczenia się i przekazywania wiedzy, kulturę, empatię, wiedzę na temat własnej wiedzy, cierpią, boją się i są świadome tego co się z nimi dzieje, co wszystko dowodzi, że ludzie nie spadli z nieba a są jedynie bardziej rozwiniętymi zwierzętami i nie są aż tak wyjątkowi jak im się wydaje, między nami a zwierzętami nie ma różnicy jakościowej, a jedynie różnica ilościowa i stopniowanie. To, że Hitler był wegetarianinem nie oznacza, że wegetarianie są nazistami. Nie jestem za narzucaniem czegokolwiek, ale za wolnym wyborem. Sam bardzo ograniczyłem spożycie mięsa, choć od czasu do czasu zjem, i jakoś nieszczególnie mi go brakuje, być może w przyszłości całkiem z niego zrezygnuję. A jak sytuacja będzie dalej szła w tym kierunku w którym idzie, to kto wie, być może zostanie na świecie wprowadzone coś w rodzaju "zielonego faszyzmu", którym tak pewne środowiska straszą, ponieważ może się to okazać kwestią kluczową dla przetrwania gatunku, teraz być może jeszcze jest czas na wprowadzenie zmian, bez uciekania się do radykalnych środków, ale w przyszłości? Kto wie co nas czeka.

Opublikowano (edytowane)

Trochę się zapętliłeś tym 'zielonym faszyzmem'. Nie uważasz? Chciałem tylko powiedzieć, że bycie wegeterianinem nie czyni nas od razu dobrymi ludźmi. Czego ewidentnym przykładem jest wzmiankowana postać. Rozumiem Cię doskonale i podobnie podchodzę do sprawy, tzn. mam dłuższe lub krótsze okresy, kiedy to w ogóle nie jem mięsa. Uważam to za mój własny wybór i pewną formę osobistego protestu. Skoro piszesz już o nas, jako o części natury i stwierdzasz, że bliżej nam do zwierząt niż niektórym mogłoby się wydawać, to zauważ również, że naturę jest bardzo ciężko zmienić. Trudno np. karmić lwa marchewkami. Ludzie od czasów prehistorycznych polowali na zwierzęta, później je chodowali i myślę, że nie o to chodzi żeby im tego zupełnie zabronić, tylko zmienić sposób w jaki to w tej chwili przebiega. Oczywiście, gdybym był dyktatorem takim jak na przykład Hitler, też by mnie zapewne kusiło żeby zakazać carnizmu, albo carnismu (jak kto woli), ale na moje szczęście nie jestem, więc pozostaje mi walka z samym sobą.

I jeszcze raz, to, że jestem wegeterianinem, nie czyni ze mnie od razu dobrego człowieka. Obozy koncentracyne świadczą o tym dość dobitnie.

Pozdrawiam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Myślę, że odpowiedziałem powyżej

Poza tym, Holokaust miał na celu wyniszczenie całych narodów, a hodowla ma na celu podtrzymywanie sztucznie stworzonych ras. Tych dwóch rzeczy nie można zrównać, pomimo zachodzących podobieństw, moim zdaniem.

Pozdrawiam

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie zapętliłem się, i nigdzie nie twierdzę, że bycie wegetarianinem czyni kogoś od razu dobrym człowiekiem. Co do "zielonego faszyzmu" to jest to określenie stosowane przez środowiska prawicowo mięsożerne, nie wierzące w efekt cieplarniany i globalne ocieplenie, zrównujące ludzi protestujących np. przeciwko wycince lasów z faszystami. Napisałem tylko, że jeśli katastrofa ekologiczna będzie dalej postępować to w końcu rządy mogą sięgnąć po bardziej drastyczne środki: np. zakazać pod groźbą kary spożywania mięsa, posiadania samochodu... mówię o przyszłości, a skąd wiesz co nas czeka i co może się okazać wtedy konieczne dla biologicznego przetrwania gatunku? To co się wówczas wydarzy będzie pokłosiem tego co zrobimy teraz, a teraz jest (chyba) jeszcze czas żeby coś zmienić. O "groźbie zielonego faszyzmu" pisała choćby Naomi Klein, bardzo zaangażowana w kwestie ekologiczne, piszę tylko że nie znamy przyszłości, i trzeba brać poprawkę na wiatr, a przyszłe pokolenia będą reagowały i wprowadzały rozwiązania stosownie do sytuacji w jakiej będą się znajdowały.

Opublikowano

Kiedy kły zatapia w łani,

siebie za to wilk nie gani.
 
Czemu człek, ta "bestia święta",
siebie za to wciąż potępia?
 
Czemu ciągle ma z tym kłopot,
na obfity patrząc pokot,
 
gdy zabawił się wesoło -
- przecież on wymyślił koło,
 
lecz nie Święty Krąg Natury,
w którym tkwi, i poza który
 
chce wystrzelić jak sprężyna,
wierząc, że on jest przyczyną,
 
i że Ziemię trzyma w mocy -
- temu koło u karocy
 
biskup ma i pędzi z górki,
błogosławiąc proch z dwururki,
 
błogosławiąc przemysłowe
rzeźni koło zamachowe.
Opublikowano

Tak sobie przypomniałem, że kiedyś podwoziłem gościa z tego filmu:

 

 

Porównywanie zabijania zwierząt na skalę przemysłową do holokaustu jest grubo przesadzone nawet jeśli zwraca uwagę na (ważny, nie przeczę) problem. Cóż, jak się jest zielonym, to można narobić więcej szkody niż pożytku. Wypuszczanie karpi do rzek, na przykład. Albo pikietowanie na kominach chłodniczych. Ale nie tylko. Lata temu widziałem dość mocną animację o tym, jak to cielaczki są zabierane krówkom po to, by te dawały mleczko łakomym spółdzielniom, czy komu tam łakomemu dają - oczywiście pełna mechanizacja i krwawe efekty. Tylko, że cały myk polega na tym, że krowa nie musi być cielna, by dawać mleko, tak jak kura nie musi być ruchana, by srać jajkami - ale można być "zielonym w temacie" i film wypuszczać (co nie znaczy, że nie można dyskutować na temat warunków, w jakich się to wszystko odbywa - bo to akurat dobrze, że chce się coś zmienić w tej kwestii - tylko że tego typu propagandzie, jakiej się używa, jest bliżej do faszyzmu, niż fermom do holokaustu - jeśli już poruszamy się w tej semantyce).

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dobry tekst, nawet bardzo! Twojego autorstwa, czy coś, czego nie znam skądinądu?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dobry tekst - podoba mi się przesycenie ironią, której zabrakło w "Pytaniu ze strefy..." (sam tytuł owego zachęcający: naprawdę dobrze to pomyślałeś, ale poniżej zabrakło, za przeproszeniem, pierdolnięcia - w tym temacie byłoby mile (haha) widziane).

Opublikowano

@Krakelura @Krakelura Lama Kacha, jak mowia Zydzi. Nie jest w stanie zaden czlowiek ogarnac zla, a tym bardziej racjonalnie go wytlumaczyc. Auchwitz, jego powstanie, obnaza wiele problemow, z ktorymi obecnie tez musimy sie mierzyc.Andre Frossard dosc ciekawie tlumaczy :"...W mysl nowej moralnosci, ktora spreparowalem na wasz uzytek, tylko winni sa niewinni, skad wynika, ze niewinni sa obarczeni wina i to tym ciezsza im bardziej sa bezbronni."

Opublikowano

@Sylwester_Lasota Samo zdjęcie... nie wiem, to jakiś quiz mający sprawdzić moje oblatanie w kwestiach historycznych? Co do źródła, to tak, wiem co nieco o swastyce i czym była. ale udawanie, że zwłaszcza w naszej części świata i po doświadczeniach drugiej wojny i holokaustu komuś swastyka u nas przede wszystkim kojarzy się z symbolem solarnym i symbolem szczęścia jest troszkę zabawne, nie sądzisz? Tym bardziej, że obraz ma tytuł "Świt żywych trupów". W Białymstoku zdaje się mieszka ten prokurator, który bronił swastyk na murach powołując się na to, że pierwotnie swastyka była symbolem szczęścia. Widać można. Szczęśliwy Białystok, że ma takiego prokuratora. Naziści usmarowali w kale ten symbol i raczej się tego, przynajmniej u nas, nie odwróci. A nie trzeba być erudytą historycznym, żeby wiedzieć jak nadal groźny jest faszyzm, nazizm, rasizm i jego pogrobowcy. To każdy normalny człowiek wie. A przerabianiem malarskim symbolu swastyki param się od dawna, to jeden z cyklu obrazów na ten temat.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Raczej ciekawostka historyczna, niż quiz. Za podpisem pod zdjęciem z Wikipedii, przedstawia ono "Góralskie krzyże podczas defilady święta pułkowego – 2. PSP, Sanok, 1936". Symbol ten był bardzo popularny i rozpowszechniony do II Wojny Światowej na Podhalu i częściowo w Małopolsce. Był używany m.inn. przez Strzelców Podhalańskich. Próbowali to wykorzystać Niemcy po inwazji w 39 roku, chcąc zjednać sobie naszych górali. Jedyne co osiągnęli, to obrzydzili im symbol "niespodzianego krzyżyka", który, w dużym uproszczeniu, symbolizuje cztery złożone końcami trzonków ciupagi.

Też jestem przeciwnikiem bazgrania po murach obraźliwych treści. I nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to swastyka, gwiazda Dawida czy symbol Polski Walczącej, który też bywa nadużywany i w pewnym sensie profanowany w ten sposób. Nie mam nic natomiast przeciwko dobrym muralom, które bywają często ponadprzeciętnymi dziełami sztuki.

Pozdrawiam

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...