Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sny, które tak kochałam

 

 

Twoje przerośnięte, zmięte wargi

muskają czule czerń moich włosów.

Pieszczota jest wzniosła i wielce uroczysta.

Żylaste mięso słońca gnije,

nie mogę dłużej patrzeć.

Jeszcze księżyc, przyrodni brat słońca,

ale to zwykły złodziej.

Sny, które tak kochałam, marzną pomału,

jeden za drugim, kłócąc się o miejsce w kolejce.

Niebo – czyste jak oczy śmierci – sprawdza,

czy właściwie wykonuję znak krzyża;

wskazuje, kiedy popełniam błąd.

Modlitwa, klejąca się do podniebienia,

odzywa się echem po pustkowiu serca.

Dzisiaj miłość jest tak rozległa,

że myli się z krwią, co łzami wypływa z duszy.

Pielęgnuję grzechy, zwłaszcza śmiertelne,

żeby mieć o czym porozmawiać z księdzem.

Sól, pozostałość ostatniej nocy,

zlizuję z namaszczeniem z twych nieszczelnych powiek.

Wciąż czujesz posmak prawdy;

jest piękna niczym wzgardzona obietnica.

Lubię ciszę jałowego oddechu;

drogowskaz ktoś skwapliwie i dobrodusznie połamał.

Z namaszczeniem pielęgnuję swój lęk,

co płynie nitkami twoich żył.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Kasiu - bardzo mocny wiersz - jedyne co zmieniłbym (ale to Twój wiersz - sugestia tylko) to jedno

,,z namaszczeniem" zamieniłbym np. na słowo ,,pieczołowicie", ,,z atencją". A może to celowy zabieg. Pozdrawiam serdecznie,  :)

 

 

,,zlizuję z namaszczeniem z twych nieszczelnych powiek.

Wciąż czujesz posmak prawdy;

jest piękna niczym wzgardzona obietnica.

Lubię ciszę jałowego oddechu;

drogowskaz ktoś skwapliwie i dobrodusznie połamał.

Z namaszczeniem pielęgnuję swój lęk,

co płynie nitkami twoich żył.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To jest jak modlitwa, Kasiu. Słownictwo niesamowite, np. ten fr. wiersza:

 

Przypomina mi wiersz - no ma podobny wydźwięk, jak wiersz, który przytoczę, to jeden z moich ulubionych wierszy 

Padlina(wiersz klasyka)

Charles Baudelaire

 
Przypomnij sobie, cośmy widzieli, jedyna,
W ten letni tak piękny poranek:
U zakrętu leżała plugawa padlina
Na ścieżce żwirem zasianej.

Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,
Parując i siejąc trucizny,
Niedbała i cyniczna otwarła sekrety
Brzucha pełnego zgnilizny.

Słońce prażąc to ścierwo jarzyło się w górze,
Jakby rozłożyć pragnęło
I oddać wielokrotnie potężnej Naturze
Złączonej z nią niegdyś dzieło.

Błękit oglądał szkielet przepysznej budowy,
Co w kwiat rozkwitał jaskrawy,
Smród zgnilizny tak mocno uderzył do głowy
Żeś omal nie padła na trawy.

Brzęczała na tym zgniłym brzuchu much orkiestra
I z wnętrza larw czarne zastępy
Wypełzały ściekając z wolna jak ciecz gęsta
Na te rojące się strzępy.

Wszystko się zapadało, jarzyło, wzbijało,
Jak fala się wznosiło,
Rzekłbyś, wzdęte niepewnym odetchnieniem ciało
Samo się w sobie mnożyło.

Czerwie biegały za obcym im brzemieniem muzycznym
Jak wiatr i woda bieżąca
Lub ziarno, które wiejąc swym ruchem rytmicznym
W opałce obraca i wstrząsa.

Forma świata stawała się nierzeczywista
jak szkic, co przestał nęcić
Na płótnie zapomnianym i który artysta
Kończy już tylko z pamięci.

A za skałami niespokojnie i z ostrożna
pies śledził nas z błyskiem w oku
czatując na tę chwilę, kiedy będzie można
Wyszarpać ochłap z zewłoku.

A jednak upodobnisz się do tego błota,
Co tchem zaraźliwym zieje,
Gwiazdo mych oczu, słońce mego żywota,
Pasjo moja i mój aniele!

Tak! Taką będziesz kiedyś, o wdzięków królowo,
Po sakramentach ostatnich,
Gdy zejdziesz pod ziół żyznych urodę kwietniową,
By gnić wśród kości bratnich.

Wtedy czerwiowi, który cię beztrosko
Toczył w mogilnej ciemności,
powiedz, żem ja zachował formę i treść boską
mojej zatlałej miłości!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

;) każda metoda jest dobra, bo porozmawiać z drugim człowiekiem :)

ale to wycinek, cały wiersz jest przekonujący.

może ma i pewne uchybienia formalne (etc. itd. ) jednak to szczery potok, a za to należy się serce :)

zdrówka

Opublikowano (edytowane)

Ten wiersz wciąga mnie w ciemność.., gęstą, lepką ciemność...i zdaję sobie pytanie, czy po to są słowa i do tego, takie wyszukane i zróżnicowane słowa, jak Twoje, czy słowa "chcą" budować takie obrazy... Wiersz jest dla mnie luźną mieszaniną takich ciemnych obrazów, która nie układa się w wypowiedź, w przekaz, nadający jej sens i może choć na końcu zapalający trochę światła. Brakuje mi tego.

Pozdrawiam.

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...