Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak, to prawda, niestety... Ja też chyba się tego jeszcze uczę, ale jestem uparta, bo bardzo chcę :) Cieszę sie że odczytałaś w moich kilku słowach wszystko :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Och, jak trafnie wczułeś się w to, co ja czułam pisząc ten wiersz - ciesze się! I tez z tego, w jaki sposób Ci się on podoba :) Dziękuję!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Właśnie to "obudzenie słowem" oznacza obudzenie tej woli, tej determinacji, o której piszesz... W moich przypadku pochodzi to słowo od, życzliwych mi ludzi... od Was :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Widzę, że zbyt małą wagę przywiązuję do tytułów, a one odgrywają przecież nieraz kluczową rolę.

Ja również potrzebuję takiego "budzenia słowem" - ale szczególnie od samej siebie...

Cieszę się, że czujesz się również przez nas dopingowana. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Słowo ciałem się stało i z grobu zmartwychwstało, tak mi się to jakoś zrymowało. Słońce duszę ogrzało i błękitem pomalowało. Czy to dużo, czy mało, powiem krótko i śmiało: to co kiedyś się stało w serca nadzieję wlało. Wszystko to razem wzięte do myślenia dało. 
Twój wiersz Duszko od razu, gdy tylko przeczytałem, przywołał właśnie takie powyższe skojarzenia. 

Opublikowano

Duszko, 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiesz, mnie kiedyś przyjaciel powiedział:

 

Justynko - wyjdź z lasu i poczuj, nareszcie pozwól sobie poczuć życie. Dobro życia. 

 

Nie miał na myśli pięknego lasu, który koi, tylko ciemność i izolację, no rozumiesz. Tak, rozumiesz. Wiele rozumiesz. 

 

Twój wiersz... no co tu mówić/pisać? Wzruszył, poruszył, dał poczucie jedności z innymi ludźmi. To takie ważne dla mnie. 

Duszko, Duszko... Justyna. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie tylko przywołał te (piękne!) skojarzenia, ale też spowodował ten komentarz napisany wierszem :) Wyruszył i ucieszył  mnie - dziękuję :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak, rozumiem, Justyno i chyba też rozpoznaję, że wyszłaś lub co najmniej wychodzisz z tego lasu.., bo Twoje słowa jaśnieją i dotykają dając ciepło, też mnie, tutaj :) Dziękuję Ci za to i ciesze się bardzo, z tego uczucia jedności, które dał Ci mój wiersz, bardzo :) Pozdrawiam.

.

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No, Duszko, moje słowa jaśnieją? Oby, czekam już zbyt długo na:

 

błękit i słońce. 

 

Wiem, ze Twój wiersz jest o miłości - kobieta - męzczyzna - tak sie domyślam, ale miłość ma rózne oblicza. Jest dobrem, przede wszystkim dobrem. I... no słowo rzeknę i... ruszam, tak, to jest to słowo - ruszam. :)) Dziękuję. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Człowieczy syn, który opuścił dom ojca i od 40 dni nie może znaleźć swojego miejsca.  Bezdomny nonkonformista. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Konrad Koper – dzięki, nie mogłam przepuścić tej "genialnej" zbitki: "...nazuzel"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Tectosmith Spróbujmy... Koniec nie jest jeden. Koniec czego? Ostateczny koniec? Może coś się później wyjaśni... Spierdolona rzeczywistość. Taka się od razu pojawia myśl, że może to nie rzeczywistość jest spierdolona tylko jej percepcja? W pulsie nagiej Ziemi nie da się z tego wybrnąć. Czyli bez względu na okoliczności, w tym miejscu (na Ziemi) kwestia spierdolonej rzeczywistości jest nierozstrzygalna - tak było, jest i będzie. W moich rękach moje życie.  Nic nie będzie mi dyktować  czy wypieprzyć zgniłe żyły,  czy pod mostem się schować. OK, to jest taka deklaracja typu: "Wolność oznacza również wolność do autodestrukcji". I nikomu nic do tego. Bo czy dzisiaj to nie cień  wczorajszego zapatrzenia?  Bo czy dzisiaj skończy się  to kurewstwo we wspomnieniach?  Tu taka refleksja że, mimo wszystko, to słynne tu i teraz jest jednak efektem pewnych wydarzeń z przeszłości. I że choćby nas przekonywali, że to niekonstruktywne podejście to trudna przeszłość potrafi wracać i wracać i kształtować to 'dzisiaj'. Loteria, nie loteria... Przypadek, nie przypadek... Tu pewnie światopoglądowe spory możnaby toczyć o determinizmie, wolnej woli itd. Ale w ostatnich dwóch wersach pojawia się Ktoś Kogo Peel Nie Opuści. Ktoś słabszy, prawdopodobnie dziecko, może ktoś w inny sposób zależny. Czyli peel dużo mówi, że świat jest spierdolony, życie jest do dupy i on nie ma złudzeń, nic tylko się pochlastać tępą żyletką.  Ale w tym bezsensie jest ktoś, kto go trzyma, kogo on trzyma. I podejmuje odpowiedzialność. I to go czyni wolnym. Bo czymże jest wolność jeśli nie uświadomioną koniecznością?
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      mówią ponoć, że wiara czyni mistrza ;)
    • @FaLcorN słodki wiersz jak uczucie:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...