Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zauwazylem ze na tym forum jest parcie w kierunku dzielenia haiku na gatunki. biorac pod uwage ze medrzec nie dzieli a laczy czemu to ma sluzyc ?
pietrek

Zauważyłeś, że do nazwy "haiku" coś się dokleja, ale nie zauważyłeś,
że jest wręcz przeciwnie - nie słuzy to dzieleniu haiku, tylko łączeniu.

Haiku klasyczne i modern różnią się przede wszystkim podejściem
do kigo jako sposobu przekazywania nastroju.

Wszystkie rodzaje haiku łączy to, że (1) haiku jest utworem krótkim,
(2) składa się z dwóch części i to, że (3) stosowana jest zasada:
"pokaż co widzisz, a nie tłumacz co czujesz".

Coś innego w ogóle nie zasługuje na miano "jakieśtam" haiku.
Wymagania wydają się śmiesznie proste, ale wiekszość utworów
autorów debiutujących na tym forum ich nie spełnia.

A jak odróżnić dobre haiku od miernego? Bardzo łatwo.
Dobre haiku, to haiku, po którego przeczytaniu Czytelnik nie zadaje
sobie pytania: "I co z tego?"

Pozdrawiam,
Grzegorz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zauwazylem ze na tym forum jest parcie w kierunku dzielenia haiku na gatunki. biorac pod uwage ze medrzec nie dzieli a laczy czemu to ma sluzyc ?
pietrek

Zauważyłeś, że do nazwy "haiku" coś się dokleja, ale nie zauważyłeś,
że jest wręcz przeciwnie - nie słuzy to dzieleniu haiku, tylko łączeniu.

Haiku klasyczne i modern różnią się przede wszystkim podejściem
do kigo jako sposobu przekazywania nastroju.

Wszystkie rodzaje haiku łączy to, że (1) haiku jest utworem krótkim,
(2) składa się z dwóch części i to, że (3) stosowana jest zasada:
"pokaż co widzisz, a nie tłumacz co czujesz".

Coś innego w ogóle nie zasługuje na miano "jakieśtam" haiku.
Wymagania wydają się śmiesznie proste, ale wiekszość utworów
autorów debiutujących na tym forum ich nie spełnia.

A jak odróżnić dobre haiku od miernego? Bardzo łatwo.
Dobre haiku, to haiku, po którego przeczytaniu Czytelnik nie zadaje
sobie pytania: "I co z tego?"

Pozdrawiam,
Grzegorz


dobra moge zrozumiec roznice w podejsciu do "kigo" tylko jakie to ma znaczenie w praktyce ? czy modern-haiku jest czyms gorszym od folk-haiku czy haiku-haiku ?
co do tych zasad to ciekawe podejscie bo oznacza ze ty nie spisujesz haiku tylko je konstruujesz. jesli wziac pod uwage ze haiku ma byc zlepkiem slow wytworzonym przez podswiadomosc przy odpowiednim stanie umyslu to wyglada na to ze nie ty jestes ich autorem :)

p.s.
wedlug mnie wiekszosc debiutow tutaj to jednak jest haiku. ludzie pisza je kierujac sie intuicja w postrzeganiu i to jest bardzo odobista poezja, nie znam bardziej osobistej. nie musza znac szczegolowych zasad tworzenia haiku by uzywac tej formy do wywalenia czegos z siebie podobnie jak nie trzeba znac technologii produkcji bomby atomowej zeby nacisnac guzik :) proponuje wiec uszanowac ich odwage ze je tu prezentuja.

szacunek
tp
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



?
A to niby dlaczego?
Utwór pozostał niezmienny natomiast różne są komentarze (choć większość konkretnie do niego się nie odnosi).

pozdrawiam
Piotr

No więc właśnie.Ponieważ uważam, że Pana, to modern haiku i chciałam dowiedzieć się czy istnieje, czy jest jakiś limit[a tu,ostatnio, oczopląsu można dostać].
Ale już nie zawracam głowy, Sionek pisał na ten temat, poszukam.
W razie czego, ponowię pytanie
pozdr. aneta
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dobra moge zrozumiec roznice w podejsciu do "kigo" tylko jakie to ma znaczenie w praktyce ? czy modern-haiku jest czyms gorszym od folk-haiku czy haiku-haiku ?

W praktyce dochodzi do tego, że ktoś kto pisał modern haiku nie zwracając
uwagi na kigo, zaczyna po pewnym czasie doceniać ten sposób przekazywania
nastroju i pisać haiku z kigo.


co do tych zasad to ciekawe podejscie bo oznacza ze ty nie spisujesz haiku tylko je konstruujesz. jesli wziac pod uwage ze haiku ma byc zlepkiem slow wytworzonym przez podswiadomosc przy odpowiednim stanie umyslu to wyglada na to ze nie ty jestes ich autorem :)

Obrazy działają na podświadomość autora wzbudzając w nim konkretne
uczucia, skojarzenia. Olśnienie daje pomysł. Resztę trzeba dopracować.
Większość debiutantów opisuje swoje przeżycia, skojarzenia ubiera w
przenośnie. A haiku to coś zupełnie innego. Autor haiku nie opisuje jakie
w nim powstały uczucia, tylko podaje Czytelnikowi opis obrazów, by i on
przeszedł podobną drogę. Nie opowiada z jakiej to niewiarygodnie trudnej
sytuacji strzelił gola, tylko wystawia Czytelnikowi piłkę i to Czytelnik
strzela gola.


p.s.
wedlug mnie wiekszosc debiutow tutaj to jednak jest haiku. ludzie pisza je kierujac sie intuicja w postrzeganiu i to jest bardzo odobista poezja, nie znam bardziej osobistej. nie musza znac szczegolowych zasad tworzenia haiku by uzywac tej formy do wywalenia czegos z siebie podobnie jak nie trzeba znac technologii produkcji bomby atomowej zeby nacisnac guzik :) proponuje wiec uszanowac ich odwage ze je tu prezentuja.

Nie mam nic przeciwko debiutom. Każdy z nas przyszedł tu, by je czytać.
Nie mam jednak nic przeciwko temu, by ktoś, kto wysyła coś na forum pt.
haiku przeczytał przynajmniej 300-400 haiku Mistrzów.
Można nie znać zasad tworzenia haiku, ale nie wiedząc w jaki sposób Czytelnik
czyta haiku Autor nie powinien się spodziewać zachwytu nad takim pisanym
w ciemno utworem pt. "czy to haiku?"
A odwaga ukryta pod pseudonimem jakoś mi nie imponuje ;-)

Pozdrawiam,
Grzegorz



Opublikowano

Nie mam nic przeciwko debiutom. Każdy z nas przyszedł tu, by je czytać.
Nie mam jednak nic przeciwko temu, by ktoś, kto wysyła coś na forum pt.
haiku przeczytał przynajmniej 300-400 haiku Mistrzów.
Można nie znać zasad tworzenia haiku, ale nie wiedząc w jaki sposób Czytelnik
czyta haiku Autor nie powinien się spodziewać zachwytu nad takim pisanym
w ciemno utworem pt. "czy to haiku?"
A odwaga ukryta pod pseudonimem jakoś mi nie imponuje ;-)

Pozdrawiam,
Grzegorz

jakos nie wierze zeby ktos kto wchodzi tu z czyms tak osobistym jak haiku nie czytal najpierw tego co pisza tu inni. osobiscie zbieram haiku od kilku lat i zanim trafilem na ta strone szukalem polskich haiku po calej sieci, przeczytalem ich setki. lubie wielu autorow chociaz znam ich tylko z ksywy (macheq, Iza Koter, Marek Szyryk, Bagger, Waldemar Frackiewicz, Oliko i jesze wielu innych). haiku nie jest juz samotna wyspa i mnostwo ludzi je czyta i pisze nie majac odwagi ich opublikowac. czy wydaje ci sie kolego ze latwo jest opublikowac haiku nawet w ukryciu pod pseudonimem ? pokazujesz kawalek siebie wiedzac ze inni to ocenia i zapewniam ze boli to tak samo jakbys sie podpisywal imieniem i nazwiskiem.

a tak gwoli wyjsnienia z jakiej choinki sie urwalem na www.poezja.org wchodze mniej wiecej od pol roku i od jakiegos czasu zauwazylem ze spada jakosc. autorzy tutaj staja sie purystami zamykajac sie w standardach sylab, pojeciach kigo, okazujac czolobitnosc coniektorym... od jakiegos czasu tresc jest coraz slabsza zato technicznie sa coraz lepsze. potrzeba bylo swiezej krwi wiec zaczalem mowi o was na czacie na Onecie i zjawilo sie pare osob ktore pisza przynajmniej nie gorzej niz ludzie tutaj. trzeba dac im szanse mowiac gdzie popelniaja bledy, proponujac jakies konkretne zmiany zamiast wjezdzac im "w kanal" mowieniem "to nie jest haiku !". ja nie jestem poeta, w zyciu napisalem moze ze 4 haiku z ktorych tylko jedno tutaj zamiescilem ale zbieram haiku i zalezy mi zeby byly zywe i mialy glebie.

Pietrek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tygrysie, nigdy nie oceniałem głębi czyichś uczuć. Ocenie podlega jedynie
sposób ich wzbudzania u Czytelnika. Czy jest to sposób charakterystyczny
dla haiku, czy jakiś inny. Można napisać wspaniałe haiku prawie o niczym,
można też skopać utwór o najgłębszych dostępnych człowiekowi uczuciach.

Uważam, że mniejszego urazu psychicznego doznaje Autor dowiadując się
ode mnie, że uczucia nie zostały przekazane tak, jak to się robi w haiku, niż
czytając Twój komentarz, w którym piszesz, że tematyka utworu jest banalna.
Pewne uwagi zastosuj najpierw do siebie.

Pozdrawiam,
Grzegorz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...