Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bronmus45 - oto i ja .. oraz moje kolejne teksty, czyli blogowisko


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

RACHUNKI TU I TERAZ ...
~
Każdego, według zasług - tak Pismo powiada,
osądzi Władca Niebios stosownym wyrokiem.
I co nam z tego przyjdzie, gdy pod naszym bokiem
rośnie obłudy posiew, wprost Ojczyzny zdrada?

 

Takie "mydlenie oczu" przy poczesnym zysku
stosuje dziś zbyt wielu. Tym, znanym nazwiskom
najwyższy czas powiedzieć - idźcie precz, do czarta!!!

 

Wasza praca "od podstaw" dla nas nic nie warta ...
~~~

Opublikowano

medytacje o zmroku ...


Wiele serc wyziębionych chłodem wszechobecnym, 
ogarniającym coraz to nowe przestrzenie 
życia w naszej krainie, tak zacnej przez wieki ... 

Bóg, Honor i Ojczyzna jeno pustosłowiem, 
głoszonym na użytek osiągnięcia władzy 
osobom, których żądze ku bogactwu dążą 
dla siebie, swoich bliskich, bez żadnych skrupułów. 

Tak dalej być nie może. Tu żadnych szczegółów 
nie zamierzam przedstawiać, jam na to za głupi. 

Wiem jedynie, że na nas ten ich gwałt się skrupi, 
jeśli nie rozpoczniemy myśleć według własnej woli. 

Taką potrzebę widzę. Stare serce boli, 
gdy widzę, co się dzieje przez ostatnie lata. 

Polak wprost nienawidzi swego przecież brata ... 

Jedyny dziś ratunek w zaprzestaniu wszelkim 
dowodzenia swych racji z niedawnej historii. 

Trzeba powiedzieć - basta!!! I zacząć od nowa 
budować przyszłą Polskę, już bez wypominków 
kto kiedy, przeciw komu i w jakim to celu. 

Szanując swe legendy. Nawet o Popielu ... 
~~~

Opublikowano

Pytanie retoryczne

 

Mija styczeń, zaraz luty

- po nim marzec. Koniec zimy,

lecz na razie się męczymy

z lodem, śniegiem, no i chłodem ...

 

Moim lekiem wódka z miodem

i herbatka z ziół wszelakich,

gdy dopadną mnie oznaki

przeziębienia wraz z katarem.

 

Jestem już chłopiną starym,

więc okłady z jędrnych piersi

nie należą się takiemu ...

 

Ale czemu ...?!!!

Opublikowano (edytowane)

Wieczór samotnego emeryta 

 

... zimne noce, zimne dzionki

- gdzie te maje i skowronki,

co radują swoim śpiewem wielu z nas?

 

Kaloryfer ledwo grzeje

- jeno w flaszce mam nadzieję;

co rozgrzewa moje kości raz po raz ...

 

Czy jest grzechem, sam już nie wiem

- bo w tych dniach i z moim śpiewem

zbytnio trzeźwym to nie jestem, wierzcie mi.

 

Lecz ratować się wypada

- więc zapukam do sąsiada,

może właśnie jego żona sama śpi ...

 

On wyjechał w delegację

- więc pomyślcie (tu dam spację)

i zakończę na tym dzionek

~~..~~..~~..~~..~~..~~..~~...........

(jestem wesół jak skowronek - pisał Bronek)

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Poranek samotnego emeryta

 

Budzisz się - wokół ciemno - a spać już dłużej nie chcesz,

chwila ta nieprzyjemną - pragnienie gardło łechce,

więc sięgasz przymuszony po napój, co masz w szklance

- spoglądasz na zasłony (lub wzorki na firance)

i wiesz, że jeszcze żyjesz - bo pobolewa ciało ...

 

A z ciałem również dusza - niewiele jej zostało,

by do podróży gwiezdnej sposobić się powoli ...

 

Lecz dość tych utyskiwań!!! "Trza" wstać i twarz ogolić,

bo z kłującym zarostem jeszcze gorzej się czujesz.

 

Tymczasem czajnik gwiżdże - tak potrzebę zwiastuje

na pierwszą dzisiaj kawę. Mocną i niesłodzoną.

Odpalasz laptop wreszcie - on tu twoją ikoną,

w którą wpatrzony spędzisz wiele godzin z nadzieją,

że wreszcie coś się spełni i ci, co wciąż szaleją,

odejdą w zapomnienie, na wieki wieków, amen.

 

A znajdziesz - tak jak zwykle - czyjś znów kolejny lament ...

Opublikowano

~

śnieżne okrycie

owoców dzikiej róży

- ptasia spiżarnia

 

~~

parking przed blokiem

- zaśnieżony samochód

formą bałwana

 

~~~

zaśnieżony dach

- podwórkowa lawina

tuż przed wieczorem

****

obrazek z sieci

.

1.jpg

Opublikowano

Słuchaj no, jeśli kiedyś na nią trafisz ...

 

(...) ową nieludzką z postawy kobietę,

która by Ciebie pewno zapytała

czemu ja cierpię, nie mów że z miłości

- powiedz, że zgrałem dziś w karty karetę.

 

A była to sumka niemała

-  dla mnie zbyt duża, więc pościć

będę musiał przez miesięcy wiele

To może i zwróci się ta sumka cała.

 

Ot, tak jej tłumacz, niech się też pozłości,

że zamiast na nią stracić tyle złota

- przegrałem w karty, czy też może kości.

Lecz nie umieram ja z tego powodu

- nie dla mnie piekieł otworzono wrota (...)

~~~

P.S - inspiracja - Dziady cz. IV, Monolog Gustawa (Kobieto, puchu marny). A dokładniej na jego końcowym fragmencie.

Opublikowano (edytowane)

Kochajmy się ... w tym braci mniejszych (św. Franciszek z Asyżu)


Żmijowe plemię zawładnęło łąką
- acz zwyrodniałe, i żre, co popadnie,
byle nachapać jak najwięcej sobie.
Vipera (nazwa) - tutaj brzmi dość składnie ...

 

Lecz tylko miano znośnym pozostaje,
bowiem rodzina gadów jadowitych
jest zagrożeniem dla mieszkańców łąki.
O tym sąsiedzi widzą z kart odkrytych ...

 

Bardziej strachliwi, a żądni zaszczytów,
lgną jednak do nich, nie bacząc honoru,
jaki plemionom zostawili dziady.
Wnet poniechali swych, rodowych wzorów ...

 

Dorodna łąka ugorem się staje,
gdzie nic godnego uwagi nie znajdziesz,
jeno gdzieniegdzie chwast mizerny wzrasta.
Tak przyjdzie żyć tu po żmijowym rajdzie ...

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- kij lub marchewka ...

Drabiną poezji - tu wersami wiersza,

wznosisz się i zstępujesz, zależnie od chwili,

która wiedzie ku niebu, lub piekieł płomieniom.

 

Wena płata ci figle, mając taką wolę ...

 

Sam nie możesz ocenić w pełni swego dzieła

- inni to czasem czynią, lecz nie zawsze w zgodzie

tutaj z własnym sumieniem, lecz przeciwko tobie,

aby dogryźć boleśnie, zwąc cię grafomanem.

Lub też chwaląc, bo jesteś wobec nich klakierem.

 

Ja wolę pierwszą wersję - niech więc będę zerem ...

Opublikowano

zakazany owoc

Każdemu według potrzeb!!! - głoszą populiści,

a "ciemny lud" w to wierzy. Żeby plan ten ziścić

to całe złoto świata dla części ludzkości.

Przy czym - ta pozostała - musiałaby pościć,

lub też tłumaczyć sobie, co znaczy każdemu.

 

Każdemu z tych co sądzą, że to właśnie jemu

należy się dziś władza, a z nią jej profity.

 

Ów cwany populista nie jest "w ciemię bity",

więc też nigdy nie zdradzi, kogo ma na myśli.

 

A nam - jego wyborcom - nocą raj się przyśni,

w którym pośród anielic jesteśmy też sami.

 

Lecz cóż - musimy pościć - żyjąc ułudami ...

Opublikowano (edytowane)

- w oczekiwaniu na ...

 

Kwiat przebiśniegu

- lśniący w słońcu przedwiośnia zielony akcent,

budzi w nas samych nadzieję ...

... na co?. 

 

Spełnienia marzeń,

skrywanych wstydliwie przed innymi,

również oczekującymi cudownej zmiany

- świeżej w swoim zaistnieniu,

ogarniającej i nas samych, rześkim oddechem szczęścia.

 

- oby do wiosny ...

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Demokracja i Jarek

(...) W partii rządzącej wielkie zmiany! Prezes PiS Jarosław Kaczyński w kilku regionach wymienił lokalnych liderów (...)

źródło:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~

demokratycznie - jednoosobowo - mianowani

.

Owo załgane "demo", kojarzone z ludem,

nie ma tutaj przystępu. Zasypany brudem

staw pełen piskorzyków, trwa nadal w krainie,

gdzie to coraz liczniejsi marzą, że wnet zginie

porośnięty zielenią. Ta nadzieję budzi,

że się już nie odrodzi pośród prostych ludzi

wiara w politykierów, którzy wraz ze śliną

wydalają moc jadu. Ich dni wnet przeminą,

odchodząc w zapomnienie na śmietnik historii.

.

Użyłem na początku pewnej alegorii,

by stworzyć mętną wodę pośród piskorzyków,

która ich środowiskiem. Będzie wiele krzyku

w obronie "cnót świętości" oraz wiary w Boga.

Ludzie przejrzą na oczy - ogarnie ich trwoga,

że tak długo wierzyli sekcie bałwochwalców.

.

Od tej chwili ostrożni w wystawianiu palców

w geście zwycięstwa prawa i sprawiedliwości.

W ich sercach cień zwątpienia już dawno zagościł,

stając się cierniem wstydu dla swoich decyzji,

które podczas wyborów zawierzyły wizji

kreślonej w przemówieniach przez samego "Zbawcę".

Okazał się on bowiem bardzo marnym krawcem,

próbującym nicować swoją RP czwartą.

.

Ta poprzednia i dzisiaj są fałszywą kartą ...

~~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

- nie wnikam bo wsiąknę ...

 

... w niebyty rozchwiane, 

powstałe z moich myśli, co kłębią się w głowie.

 

Nikt później nie powie, że właśnie odkryłem 

wartości nieznane przed ludzkim gatunkiem 

- jego dalszym trwaniem.

 

Jedynie to moje dzisiejsze pisanie 

dowiedzie mi jasno, jakim dla mnie znojem.

 

Przecież nie zapomnę, że też z niepokojem 

wytężam uwagę, by zbytnio nie błądzić. 

Lecz to nie mnie przyjdzie o tym dziele sądzić, 

a wielu nieznanym dla mnie czytelnikom.

 

Aż boję się pomyśleć i przyjrzeć wynikom, 

które to pewno znajdę po tej tutaj męce. 

Zapewne już więcej w podobnej udręce 

startować nie zamierzam, chociaż?... któż to zgadnie.

 

Chcąc prawdę nagą stwierdzić, muszę dość dokładnie

przeczytać owe wersy, które dziś stworzyłem. 

Nie będę się przecież ośmieszał "na siłę" 

tak przed samym sobą, jak i całym światem.

 

Dlatego nie żegnam - Wy nie bądźcie katem ...

...

P.S - to jest / był tekst napisany przeze mnie dosyć dawno temu na pewnym portalu, jako udział w zabawie / konkursie polegającym na tym, że losowałeś temat (tytuł), oraz czas, w jakim musiałeś się zmieścić - (chyba 10 minut - nie pamiętam), pisząc na ten właśnie temat. Zegar z czasem uruchamiał się w chwili wylosowania, czyli przystąpienia do gry / zabawy.

Bądźcie spokojni - nie wygrałem ...

~

Edytowane przez bronmus45
dopisano P.S ... (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

tycie tycie

zimowy czas - tak w aurze, jak życiu
- pomaga w ... tyciu
na zewnątrz wieje, no i deszcz pada
- do stołu siadam
lodówka dziś nawet w zapasy obfita
- boczek i ... okowita
nie spocznę, póki sen mnie nie zmoże
- to się położę
sadełko rośnie, deszcz padać przestaje
- no to ja wstaję
i pędem biegnę odnowić zapasy
- wódki ... kiełbasy
do sklepu zaledwie mam kroków parę
- po drodze z ... barem
wracając, piwem zmęczenie zapiję
- jakoś przeżyję!!!

Opublikowano (edytowane)

Dawnych wspomnień czar (VILANELLA)

~~

Nasze miłostki dawne to rodzaj zabawy,

w której uciech cielesnych szukaliśmy stale

- i w takich to igraszkach doszliśmy do wprawy.

 

Butelka wina, ciastka, załatwiały sprawy;

tu figle całonocne (by od światła dalej)

- nasze miłostki wtedy to rodzaj zabawy.

 

A każdy z nas - młodzieńców - był wówczas ciekawy

właśnie nowej `zdobyczy` - nie zawsze na bale

- i w owych to igraszkach doszliśmy do wprawy.

 

Chyba i los był wtedy nazbyt też łaskawy,

krew gorąca przeszkodą tu nie była wcale

- młode ciała pragnęły właśnie tej zabawy.

 

Kolejne filiżanki nocnej / mocnej kawy

usuwały zmęczenie, ukrywały żale

- a w takich to fortelach doszliśmy do wprawy.

 

Igraszki te bywały pośród bujnej trawy,

gdy `wolnej chaty` brakło, a chuć pełna zalet;

nie pora skąpić wtedy tak miłej zabawy

- nawet dzisiaj - po latach - nie wyszliśmy z wprawy ...

~~

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

ABABBAAABBAB (dwurymek)

 

układ rymów: aba - bba - aab - bab

~~

Przygody z sanatorium - a nieraz w nich byłem,

niosą z sobą wspomnienia dość przyjemnych treści

- jeśli miałeś "jedynkę", tym są bardziej miłe ...

 

Tapczanik w pokoiku ledwo dwoje zmieści,

lecz nie czyta się na nim jakichś tam powieści

- także nie odwracacie się do siebie tyłem ...

 

Podobne sytuacje nie są zbyt zawiłe,

a jeśli swą partnerkę uprzednio spoiłeś

- tym chętniejszą się staje, gdy ją zechcesz pieścić ...

 

Dzisiaj w mojej głowie ledwo to się mieści,

że tak też w dawnych latach swawolnie broiłem

- nigdy do mojej żony nie doszły te wieści ...

~~

Opublikowano

vilanella vs mortadella

~~

Dzisiaj szynki, pasztety - kiedyś mortadella

gościła nasze stoły na przyjęciach wielu

- gdzie to pieśnią biesiadną była vilanella ...

 

Lecz tu i tam zapewne zabrakło Jankiela,

który to swoim kunsztem trwał zawsze u celu

- jak przyprawy w kiełbasie, zwanej mortadella.

 

Słoninka w tym przysmaku kolor nam zabiela,

pod oczy "spijaniałych" - tu wspomnę o chmielu

- głoszących a cappella pieśni vilanella

 

Nie spotkasz przecież nigdzie takiego twardziela,

rozpostartego dumnie w paradnym fotelu

- co nie chciałby spróbować, czym jest mortadella.

 

Ta chęć przemożna uciech wszystkim się udziela,

nawet tym co mieszkają w przydrożnym motelu

- gdzie z radiowych głośników płynie vilanella.

 

Wówczas przygodny faux pas tu nie onieśmiela

- nawet gdy masz we włosach kosmyki z kisielu,

czy też z krawatu zwisa śledź i mortadella

- bo wokół chór biesiadny z pieśnią vilanella ...

~~

Opublikowano

ROZSTANIE  z  VILANELLĄ

- vilanella zakręcona jak karuzela ...

~~

Zakręcić we łbie może każda karuzela,

jeśli masz zaburzenia przy pracy błędnika

- jesteś wtedy bezsilny, jak młodziutki cielak.

 

Tworzyć chcesz godne rymy w pieśni vilanella,

nawet się nie spodziewasz, co z tego wynika

- zakręci ci się w głowie, jak na karuzelach ...

 

Czas wolny w środku lata - jest właśnie niedziela,

ty za miasto gdzieś sobie z wałówką pomykasz

- lecz stajesz zaskoczony, niczym młody cielak ...

 

Przed tobą jest plac zabaw - nastrój się udziela,

poszaleć chcesz jak inni, nie patrząc rocznika

- widzisz ludzi wysoko, gdzieś na karuzelach.

 

W głowie już ci się kręci, choć żeś temu nierad,

stajesz tyłem do wszystkich i oczy zamykasz

- czujesz się znów bezsilny, jak młodziutki cielak.

 

Masz już dosyć wszystkiego - na łzy ci się zbiera,

idziesz więc wprost przed siebie poboczem chodnika

- za tobą pozostała w tyle karuzela

- a ty zmykasz pokornie, niczym młody cielak ...

~~

Opublikowano

- Otóż tak właśnie ...

Kołowrotkiem codziennej szarości

naznaczone nasze życie,

tak inne od filmowych miraży.

 

Nie licz na to, że coś się wydarzy,

co zmieni raz na zawsze trwanie w gronie wielu,

a Ty znajdziesz się pośród rozkwitłego raju.

 

Podobne marzenia ciągle przepadają

w zderzeniu z realiami dzisiejszego świata.

 

Wziąć się zaś z nim za bary i wygrać los szczęścia,

to zbyt rzadko się zdarza, by swoimi siły

podołać przeciwnościom, bez pomocy władnych.

 

Staraj się zatem, by być wciąż zaradnym,

lecz zgodnie z swym sumieniem postępować drogą,

z wiarą we własne siły. Nie ufaj zbyt Bogom ...

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...