Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

samotnia moja

w traw wysokich ostoi

gdzie wiatr szepcze

w koronach smreków tkliwie

sypiąc iskry

nadziei tańczące jak igliwie

gwiazdom podobne,

zalążki meteorów roi

 

niebo gwiaździste nad łąką otwiera

spiralami galaktyk podnieca

obłoków gwiezdnych pył w oczy sypie

wabi i w nieznane zabiera

zapominasz smutki

dasz się porwać

gdzie nowy horyzont

nadzieja otwiera

 

ulotnie ku gwiazdom

ponad lasu ciemniejącą koronę

chcę się unieść w ucieczce

rwę się i cały płonę

beznadziejnie spętany

jaźnią, która boli

stopy związane

niemoc i grawitacja

gra

 

magia gwiaździstego nieba

pokusa w inności ideału

pojednanie, tak niewiele trzeba

i niemoc z poziomu banału

uwiera i skrzydła podcina

tylko możesz podziwiać

to też twoja wina.

 

Opublikowano

Witaj Ollooo :) Oszołomiłeś mnie trochę bogactwem obrazów i metafor w Twoim wierszu. Choć piękne, to mnie osobiście w takim nadmiarze zmazują nieco jego wypowiedź, czynią ją trudniej dostępną... Trzecia zwrotka jest inna, dokładnie taka, jak to lubię, bo jest w niej właściwa relacja między wypowiedzią a jej "ozdobą" - na korzyść wypowiedzi. Również ostatnia zwrotka jest tego rodzaju, jedynie zastanowiłabym się czy jej ostatnie dwa wersy są potrzebne, bo dla mnie jest to już jakby za dużo i zbyt wprost powiedziane... Interesujący, pełen poezji wiersz. Czekam na następne. :) Pozdrawiam.

Opublikowano

Witaj Duszko, dzięki wielkie, może i ten tekst jest zbyt wydumany, może i treść ginie, albo jej nie ma. Sam się nad nim zastanawiam.

 

mam kilka innych na stronie, pewnie i prostsze, jeśli znajdziesz czas, rzuć okiem- liczę na Twoją szczerą opinię.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Niezwykła obrazowość stworzyła nietypowy nastrój dla wiersza-twórczo natchnionego-dobrze jest zapatrzeć się w niebo i naładować się optymistycznie,patrzyłam razem z Tobą-inna jest rzeczywistość,ale dobrze być samemu zmianą,którą chcielibyśmy widzieć w świecie,niech nic nas nie zatrwoży i nie złamie/pozdrawiam ciepło*

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Gra-Budzi-ka Wagary to była przygoda, a zegarek był cichym partnerem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...