Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To może inaczej opiszę mój punkt widzenia: jestem dość skoncentrowana - Ja versus Świat Zewnętrzny.

Pisanie wierszy to uwaga skupiona na myśli, przekazie, formie. To potrzeba. Ornament na tipsie to również potrzeba. Podążania, akceptacji, pozycji, estetyki itp. Co komu gra.

Czym się różnią dwa obrazki? Dlaczego jeden jest lepszy od drugiego, skoro dotyczy różnych osób zatem różnych potrzeb? 

bb

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wyjęłaś mi to spod opuszków palców :)

Ten wiersz, a raczej komentarze przybliżyły mnie do odpowiedzi na pytanie "Co Jezus mógł, pisał na piasku?". (Pytanie z mojego wiersza "Muzeum kamienia")

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie napisałam, że tylko ja ją mam.

Odniosłam się jedynie do tych, którzy tej świadomości nie posiadają,

nie wykluczam przecież istnienia osób świadomych.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A żeś się uczepił. Jestem może egocentryczna,

ale nie aż tak. Inni ludzie ogólnie, nie potrafię dokładnie określić ilu i kto,

ale chyba jasne być powinno, że ci do tej pory nieświadomi.

Świadomych raczej nie trzeba uświadamiać.

Przepraszam, jeśli Cię uraziłam, naprawdę nie miałam zamiaru się wywyższać.

Edytowane przez Deonix_ (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

chcesz by uświadamiać „innych” tych nie świadomych, być może ktoś z tych “nieświadomych myśli podobnie i chciałby uświadomić ciebie. Ja myśle ze problem nie leży w tym ze, ludzie maja różne “zainteresowania” ale ze zawsze znajdzie się ktoś, kto chce ich uświadomić 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To tylko nadmienię, że w kwestii uświadamiania miałam na myśli przede wszystkim ekshibicjonizm i jego konsekwencje,

w mniejszym stopniu produktywne/bezproduktywne zajęcia (co jest mglistym pojęciem) czy zainteresowania.

 

I zgadzam się co do nieokreśloności hierarchii potrzeb, o której napisała w swoim komentarzu Beta.

 

Być może wściekłabym się będąc potencjalną ofiarą uświadamiania, a nie wzięłam pod uwagę wydźwięku jednej ze swoich wypowiedzi i objawił się tu mój cholerny egocentryzm. Ale nie chciałam nikogo urazić, przepraszam raz jeszcze.

Nie będę Cię przekonywać do swoich racji, to nie w moim stylu. Przedstawiam tu tylko swój punkt widzenia,

ostatni raz zresztą. Nie chciałam, by jakikolwiek mój komentarz wybrzmiał jak pouczanie ex cathedra,

ale najwyraźniej mi nie wyszło.

 

Pozdrawiam Ciebie i innych komentujących,

a wszystkich urażonych  - przepraszam.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To źle, czy dobrze według Ciebie. Bo na ten przykład ja, jak czegoś nie wiem, nie rozumiem, to chciałabym być poinformowana/ uświadomiona. Piszę tu subiektywnie, inni może wolą być nieświadomi skutków, konsekwencji jakiegoś zachowania czy postępowania/ łamania przepisów ruchu drogowego chociażby.

Pozdrawiam :))

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Założenie wiersza i Twój komentarz nie miał na celu uświadamiać, ale ośmieszyć, to całe uświadamianie to tylko ucieczka przed moimi niewygodnymi pytaniami. Takie jest moje zdanie
Co byś nie miała na myśli,  nic nam do tego jak ktoś "inny" spędza wolny czas i jakie ma zainteresowania. Obśmiewanie tego, że ktoś znajduje zadowolenie robiąc inne rzeczy niźli Ty czy ja jest bardzo słabe. 

 

Nie wiem dlaczego przepraszasz.

 

Myślę, że byłoby Ci trudno przekonać mnie do obśmiewania kogoś za to, że żyje inaczej jak ja.

Słowo klucz -„Tolerancja - poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych”

 


To jest pewna słabość, która siedzi w nas ludziach, szukanie wspólnego wroga, żeby poczuć się w stadzie, lepiej. Szukamy wymówek, zakładamy, że to my mamy racje i musimy "innych" uświadomić, ale gdy spojrzymy na trzeźwo, widzimy, że jesteśmy niesprawiedliwi w ocenie.
Może mamy to w genach, jako biali europejczycy "uświadomiliśmy" Indian z dwóch ameryk, część Afryki, Inuitów, tych widuje każdego dnia, uświadomionych do tego stopnia, że nie mogą chodzić o własnych siłach (alkoholizm)
Dużo by można pisać o uświadamianiu, nawracaniu niewiernych itp. Pozdrawiam

 

                                                                          "Żyj i daj żyć innym"
 

 

 

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi.  Gdy oni to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim odchodzić, zaczynając od starszych. Został sam i ta kobieta, stojąca pośrodku."

 

Oskarżyciele nie uzyskali oczekiwanego dowodu. Uważali, że chodzą w świetle prawdy, a okazało się, że żyją w ciemności własnych nieprawości.

Opublikowano (edytowane)

Serdecznie wszyskich witam!

Przepraszam najmocniej, że dopiero. Życie rodzinne skutecznie odciągnęło mnie od internetów.

Na początek bardzo dziękuję głosującym i komentującym @Deonix_, @Niewygodna, @Marcin Krzysica, @MaksMara,, @Anastazja Sokołowska, @Annie_M, @Wojciech Bieluń -Targosz, @Ithiel, @Polman, @AnDante, @Joachim Burbank, @Jacek_K, @8fun, @beta_b, @Waldemar_Talar_Talar, @WarszawiAnka. Każdemu z osobna przesyłam głębokie ukłony i szeroki uśmiech.

 

Nawiązując do rozgożałej dyskusji to sam, ostatnio coraz rzadziej kożystam z Facebooka, ale opisuję w wierszu sytuację, w której mamy osobę od społecznościówek uzależnioną.

Stały się one sceną, na której występujemy zdobywając cyfrowy poklask, a wg. ekspertów rosną tendencje narcystyczne w społeczeństwie. Poziom narcyzmu w ostatnich 20 latach wzrósł o 65 procent, a ludzie urodzeni po 1982 roku to najbardziej narcystyczna generacja w historii. Młode pokolenie jest zapatrzone  w siebie i przekonane o własnej niepowtarzalności, oczekuje więc podziwu otoczenia. Eksperci wykazali ścisły związek między narcystyczną naturą i zaniżonym poczuciem własnej wartości,a ilością czasu spędzanego w mediach społecznościowych. Kolejne lajki podnoszą nam samoocenę, ale chcemy ich więcej i więcej.

Młodzi ludzie wychowali się w internecie i na mediach społecznościowych z przeświadczeniem, że jeśli tylko czegoś im się zachce, to im się to należy.

Media społecznościowe doprowadzają do polaryzcji, wyodrębnienia się jednostek, przekładania indywidualnych potrzeb nad potrzeby ogółu. Moje potrzeby, moja popularność, mój wizerunek — to jest najważniejsze, inni ludzie już niekoniecznie. Obym się mylił. Niestety badania nad moralnością w internecie spięte z zachowaniami użytkowników mediów społecznościowych dają obraz przesówania się w stronę narcystycznego, egoistycznego społeczeństwa. Jeżeli odpowiednio szybko nie uświadomimy sobie tego, w jakim kierunku idziemy, za jakiś czas możemy jako społeczeństwo obódzić się w miejscu, w którym nie chcieliśmy być.
Co do wyrażania siebie kolejnym selfie, czy szlaczkiem na paznokciu to jestem przekonany, że gdyby ludzie w poszukiwaniu samoakceptacji, czy poklasku potrafili, bądź próbowali osiągnąć to poprzez jakikolwiek bardziej twórczy sposób niż przez strojenie min i dzubków do aparatu, czy nowy wzorek na paznokciu świat byłby lepszym i ciekawszym miejscem. Tyle tylko, że do wyrażenia siebie w taki sposób potrzeba czegoś więcej niż selfie stick. 

Dlatego „potępiam zainteresowania” o takim wymiarze, bo może nie ograniczają czyjejś wolności w jej szerokim pojmowaniu, ale mają wpływ na to jak będzie wyglądać społeczeństwo przyszłości, a to zaczyna już mieć i będzie mieć jeszcze większy wpływ na wszyskich w nim żyjących.

Poza tym wiersz z założenia to satyra w pełni swej istoty — wyrażeniu krytycznej postawy autora wobec rzeczywistości, ukazywanie jej w krzywym zwierciadle poprze negację i ośmieszenie. Czy zatem idąc tropem miłościwie panującego w kraju nieRządu powinniśmy twórczość takich jak np. Horacy, Molier, Rej, Kochanowski, Żeleński, Tuwim, Lechoń, Gałczyński, Przybora, Młynarski ocenzurować, bo wyśmiewają?

 

Z pozdrowieniami i wyrazami szacunku :)
 

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

byłby lepszym i ciekawszym miejscem - Dla Ciebie, może dla mnie, ale nie koniecznie dla tych co stroją dziubki.

Zabrałem wczoraj do restauracji siostrzenicę nastolatkę i siostrzeńca dziewięć lat, ona wystrojona włosy paznokcie i inne, on w dresach podartych. Gdy nam podali jedzenie, siostrzenica wyjęła telefon i zrobiła fote, nie nam tylko jedzeniu. Zdziwiło mnie to, ale jak przemyślałem, to doszedłem do wniosku, że zachowywaliśmy się podobnie, gdy bylem w ich wieku, tylko nie mieliśmy takiej technologi do dzielenia się naszymi momentami z życia.
Ja, po zauroczeniu się pięknie podanymi daniami, jedyne co mogłem to o tym opowiedzieć bądź napisać wiersz
Dzisiaj to wygląda inaczej, obrazy zapisywane w telefonach itd. świat się zmienia, a ocena moralna jest względna i zależna od miejsca, czasu, osoby bądź grupy, która ją wydaje. Dziś w jednej gazecie jest więcej informacji niż przeciętny człowiek w średniowieczu posiadł przez całe życie.

Oczywiście, że zgadzam się, że spędzanie wolnego czasu twórczo rozwija bardziej intelekt od oglądania seriali w TV itd. ale tego się nie zmieni, taka jest kolej rzeczy na tym świecie. 

 

 

 

Dla mnie wiersz i część komentarzy to Hipokryzja i ochota podbudowania własnego ego + szukanie wspólnego wroga, żeby poczuć się lepiej, tchórzliwy atak na "społeczność" która się nie może bronic, bo jej tu nie ma na tym portalu (mają inne zainteresowani) 

Pozdrawiam
 

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Ithiel

Niestety,  siecioholizm, czyli zespół uzależnienia od intermetu jest na tyle powszechnym zjawiskiem, że zajmuje się nim psychiatria, tym samym w związku ze zjawiskiem powstają m.in. statystyki. Jest uzależnieniem, które jak inne uzależnienia nie pozostaje bez wpływu na osobę uzależnioną jak i jej otoczenie.

 

@MaksMara

Nie miałem na celu nikogo uświadamiać :) To satyra, ze wszystkimi jej celami w kontekście społeczno-obyczajowym.

 

@8fun

Wychodzi na to, że wszyscy wielcy wymienieni przeze mnie powyżej plus wielu, wielu więcej to niecni hipokryci o rozdmuchanym ego (nie można wykluczyć, heheh), bo jak przed ostrzem ich satyry mieli się bronić im współcześni? Dajmy na to pijacy obśmiewani w niejednej satyrze? Rzucić bukłaki, antałki i butelki, a brać się do piór i kałamarzy? A taki na przykład Raczkowski, czy Andrzej Rysuje, bez dwóch zdań satyrycy - jak przed ostrzami ich satyry mają bronić się ich liczne „ofiary”? Och, hipokryci, sami hipokryci i tchórze.

Dobrze, niech zatem i ja zostanę dla Ciebie tchórzem i hipokrytą. Moje ego pozwala mi jeszcze się z tym pogodzić ;)

Pozwolę sobie tylko zacytować jeszcze jednego możliwe, że również tchórza i hipokrytę jednak wyśmienitego polskiego satyryka:

 

„Satyryk takie posiada oko,

Co patrzy czujnie i widzi głęboko,

kpi z biurokracji, tępi nieróbstwo,

za nic ma pychę, wyszydza głupstwo,

próżność ośmiesza, błędy wytyka —

Czyż milszy lizus od satyryka?

Lizus wam schlebia, kpiarz się naraża —

Obywatele! Miejsce dla kpiarza!”

 

Z nieustającymi pozdrowieniami

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Po czym wnosisz, że wszyscy pisali "fraszki" z tego samego powodu? :)))

Powodów mogło być równie dużo, jak samych wierszy.

Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania np. gdy stwierdzę, że byłeś pod wpływem alkoholu, gdy spowodowałeś wypadek, na swoją obronę wymienisz setkę innych kierowców, którzy mieli wypadki, a nie byli pod wpływem a ja powiem "no tak, jak oni nie byli pod wpływem, to on też nie może być". Kompletna bzdura. 

Tu jest odpowiedźMożna by rzec, strzał w kolano.

 

Czy lizus, czy kpiarz, w tym przypadku wskazuje, że lizus. Jeszcze raz posłużę się przykładem.

Załóżmy, że widzisz skandujących rasistowskie hasła, podchodzisz do nich i recytujesz Swoją fraszkę obśmiewającą tych ludzi. Kim będziesz, odważnym kpiarzem czy lizusem?

Druga sytuacja analogiczna tylko recytujesz  fraszkę na boku, ludziom potępiającym rasizm. Kim będziesz, odważnym kpiarzem czy lizusem?

Wklejając tu ten wiersz nie spodziewałeś się, że ktoś go może skrytykować i tak by było, gdyby nie mój komentarz, tylko kamienie do reki i rzucać we wspólnego wroga, żeby się poczuć lepiej.

Pozdrawiam

 

 

 

 

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Ithiel

I niech im idzie na zdrowie. 

Zaiste, możliwie że to tylko sztuka dla sztuki, choć nożyczki zabrzęczały w kilku miejscach, w które wiersz trafił. Jeśli zatem udało się tą satyrą ukłuć kogoś jednak oznacza to, że i w takich świątyniach wrażliwości jak fora poświęcone poezji znajdują się osoby, którym tekst utworu nadepnął na odcisk.

I dobrze. Taka jest rola satyry. 

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@8fun

Wklejając tu ten wiersz, jak każdy inny zresztą zawsze liczę się z ewentualnością krytyki, która nota bene równie zawsze mnie cieszy :))) 

Nie poszukuję akceptacji, piszę z potrzeby tworzenia i dla przyjemności jaką sprawia mi zabawa w tworzenie wierszowanych opowieści. 

Wszelkie satyry wymienionych przeze mnie twórców jak satyra zawsze miały na celu to samo - napiętnowanie i wyśmianie pewnych cech i postaw. Nie widzę związku z Twoim porównaniem o jeździe po pijaku. Satyra rządzi się swoimi prawami i ja te prawa zastosowałem pisząc taką na współczesne uzależnienie od mediów społecznościowych. 

Również argument o strzale w kolano jest pozbawiony sensu, bo jak widać i tu, w Twojej szanownej postaci znalazła się osoba, która zapałała świętym oburzeniem, której się najwidoczniej naraziłem. I dobrze. Taka rola satyry. 

A już argumenty o odczytywaniu wiersza antyrasistowskich treści... 

Czyli publikować, czy też upowszechniać swoje krytyczne uwagi każdy z twórców może, a właściwe powinien jedynie pośród tych których waży się krytykować? 

Zdaje się, że raczej wszem i wobec, co ja również na miarę moich skromnych możliwości staram się czynić :))) 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 Twoje uprzedzenia wcale nie świadczą źle o nich, ale o Tobie.
Zanim zaczniesz oceniać życie innych ludzi, skup się na własnym, pomyśl czy krytykujesz w innych to, czego sam w sobie nie lubisz.  Być może  problem rodzi się w umyśle, w tym samym, który przeprowadza ocenę

W ten sposób definiujesz siebie i stawiasz na pozycji kogoś o zamkniętym umyśle, nieprzyjaznego dla innych.

Czy warto marnować swoją energię, zastanawiając się nad życiem innych ludzi, czy lepiej skupić się na osiągnięciu czegoś pozytywnego u siebie? 

 

Poczytaj np. wiersz "Żydzi" i o problemach Tuwima z poczuciem narodowości. 

Kiedy cos sobie wyobrażamy, tworzymy możliwość wyraźnego zobaczenia w kimś tego, czego nie widzimy w sobie. Lub czego nie chcemy widzieć.


Czarni, chytrzy, brodaci,
Z obłąkanymi oczyma,
W których jest wieczny lęk,
W których jest wieków spuścizna,
Ludzie,
Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
Bo żyją wszędy,
Tragiczni, nerwowi ludzie,
Przybłędy.

Szwargocą, wiecznie szwargocą
Wymachując długimi rękoma,
Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
I uśmiechają się chytrze,
Tajnie posiedli najskrytsze
Z miliarda czarnych, pokracznych literek
Ci chorzy obłąkańcy,
Wybrany Ród człowieczy!
Pomazańcy!

Wieki wyryły im na twarzach
Bolesny grymas cierpienia,
Bo noszą w duszy wspomnienia
O murach Jerozolimy,
O jakimś czarnym pogrzebie,
O rykach na cmentarzach...

Spodziewałem się, że zostanę niezrozumiany. Tam, gdzie panuje hipokryzja, szczerość jest źle rozumiana.
Nie gniewaj się, ale nie będę kontynuował tej rozmowy.
W pewnym sensie wiem, że to przegrana bitwa. Rozmowa z człowiekiem, który nie jest uczciwy nawet z samym sobą, jest bardzo trudnym wyzwaniem. Samo obrażanie kogoś prawdą też nie jest przyjemne.

Pozdrawiam

"Kiedy oceniamy, dotykając człowieka, staje się on jak kamień, martwy. Nasz dotyk przytępia wszystko, ponieważ wiąże się z ocenianiem. To dotyk wroga, a nie przyjaciela."
Osho – Księga zrozumienia

Edytowane przez 8fun (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...