Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


blush.gif Nie wiem co powiedziec.Wzruszyles mnie do lez....siedze przed kompem i rycze.. wink.gif

Wybaczam ci Baby wszystkie przykrosci..W koncu od czego sa przyjaciele:)...

Ciesze sie ze wreszcie zrozumiales:)
Opublikowano


To cos to chyba ta przyjazn i ta moc jaka ona w sobie ma Sewerynku smile.gif

Bardzo Ci dziekuje za komentarz, bo szczerze mowiac jak zobaczylam ze sie wpisales to az sie balam przeczytac...smile.gif
Opublikowano

"Pani Krzysia...(niewiem czy dobrze zapamietałam) naprawde jest bufonem a moze i buforem.. heh naprawde kobietka nie czuje przesłania a czepia sie rzeczy których nie powinna .Dorma nie przjmuj sie i nie tłumacz za przeproszeniem osłom! co jak gdzie kiedy dlaczego "
Sool, dzieciaki, odwalcie się, ok? Taki język do Was trafia? Jesteście, widzę, bagnem swoistych bałwochwalców. I wcale was nie pozdrawiam już, bo nie znacie umiaru. To Wy bawicie się w pozawierszowy talk show a nie ja. Nie macie o czym pisać i szukacie tematów zastępczych, bardziej dorośli ( nie będę wymieniać ) zrobili z Was małe pomidory, ślepi jesteście ? Dajecie się Wami bawić. A oni się śmieją prosto wam w ucho. I jeszcze jedno: gdzieś mam to, co łączy tego czy owego, ślepawa sool. Spóźniłaś się na temat a teraz szukasz szczęścia...

Opublikowano


A prosilam..Nie kłocic sie...Po polsku do was naprawde nie dociera?????Dajcie sobie spokoj..Bo naprawde wypieprze!!!!!!( przepraszam za slownictwo, ale juz nie wiem jak mam mowic)..

Do nikogo juz nic nie mam..Naprawde..I Młodego tez juz zostawcie w spokoju do konca dlaczego Młody, czy to jest przyjazn czy milosc, czy on jest tego wart i "co poeta mial na mysli".Kazdy z nas inaczej widzi swiat..Ale to chyba dobrze, bo inaczej zycie byloby nudne..

Ale i tak dziekuje wszystkim za komentarze i pozytywne lub negatywne opinje
Opublikowano
CYTAT (Sool @ Aug 30 2003, 07:28 PM)
a co do przyjaciół chyba wiem jak to jest jak sie od nich kopa dostanie mam (raczej miałam) prztjaciela alkocholika sama mam uczulenie na alkochol wiec to było jak białe i czarne choć ładnie wyglada kłoci sie ze soba. Dorma powodzenia!!!!
Niech przyjaciel nie kopie w doope juz:)Młody przyjacielu Dormy no niezapomianaj o tych którzy trwają...smile.gif



Sool..Dziekuje za cieple slowai refleksje..Zdaje sobie sprawe ze wielu z Was bylo w takiej sytuacji i dziekuje ze sie z tym ze mna podzieliliscie

Mam nadzieje ze Młody juz nie bedzie kopal..No chyba ze pilke..Bo do tego ma talent..
Opublikowano
CYTAT (Krzysia Skrzypczynska @ Aug 30 2003, 08:28 PM)
Sool, dzieciaki, odwalcie się, ok? Taki język do Was trafia? Jesteście, widzę, bagnem swoistych bałwochwalców. I wcale was nie pozdrawiam już, bo nie znacie umiaru. To Wy bawicie się w pozawierszowy talk show a nie ja. Nie macie o czym pisać i szukacie tematów zastępczych, bardziej dorośli ( nie będę wymieniać ) zrobili z Was małe pomidory, ślepi jesteście ? Dajecie się Wami bawić. A oni się śmieją prosto wam w ucho. I jeszcze jedno: gdzieś mam to, co łączy tego czy owego, ślepawa sool. Spóźniłaś się na temat a teraz szukasz szczęścia...



Pani Krzysiu..Niech Pani wykaze te doroslosc , ustapi młodszym i glupszym i nie ciagnie juz tego dalej..Myslalam ze nie da sie juz Pani sprowokowac..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
    • Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople  które są jak kamienie.    Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko  nawet niebo nie pomaga.   Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren.   Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos  znika gdzieś w zaroślach.   Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami  jesteś jak lód który topnieje.   Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz.   Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...