Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

                            graphics CC0

 

 

będziesz
za chwilę
fiord lodu i depresji


Idź dalej po stopniach milczenia
wspinaj po czaszce deszczu
chyląca ku niżom
spoglądająca w wąwóz zgiełku
w sprzęgle zapamiętania
dźwięk
spłaszczy echo i przemieści


wolno ci
możesz być niepozorna
stąpać po kamieniach ciszy
guślarkę bierz - niech odczyni rytuały
jeśli wyruszysz rankiem
zaćmisz kurkumą rosy
w firankach słońca
rzęsa wibruje powietrzem
ze mną będziesz - myśl urośnie do szczytu
odkryje krater - przemieści puls


są gesty ciała
wzburzone fale wzroku
uśmiech w kąciku pożądania
weź tedy serce
ono zakrzyknie obrazem - stanie
pod mostkiem limfocytów


spotkasz sumienie
będzie tam czekać
w zaułku ludzi wiecznych - po których
wtórują liczne słowa
--

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję Justynko. Może, nie jest to tak afirmatywnie wyeksponowane, ale ten mój wiersz to rozmowa ze SUMIENIEM, co sugeruje ostatnia zwrotka, kwestią fakultatywną (pozostawioną do wyboru przez czytelnika) jest odbiór osobisty, bądź przypisany autorowi. Inaczej mówiąc, czytelnik może (dowolnie), zinterpretować czy uważa że wiersz jest odautorską (moją) rozmową z własnym SUMIENIEM, czy też ja rozmawiam z SUMIENIEM czytelnika. Kwestia do wyboru. Zależy od wrażliwości odbiorcy. Ciekaw jestem jak Ty go odebrałaś? Czyli jak kształtuje się Twoja wrażliwość, czy ma rys obiektywy (niezależny) czy bardziej subiektywny (spontaniczny)?  

Opublikowano

Tomaszu, zrozumiałam - tytuł. Tyle, że są użyte formy rodz. żeńskiego, np. we fragmencie, który ja zacytowałam, i który mną poruszył. Pojęłam raczej ten wiersz, jako rozmowę, nie typowy dialog - ten, jak wiadomo jest rozmową dwóch osób. Tutaj dostrzegam osoby trzecie. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tu pytasz o moją wrażliwość? Dziwne. 

Wiesz, kiedyś usłyszałam takie słowa na temat wrażliwości: 

 

"Wrażliwość - zdolność przeżywania emocji i odczuwania wrażeń; bycie wyczulonym. Szorstkość bywa parawanem wrażliwości."

 

Wrażliwością można kierować, jeśli ma się kontrolę nad sobą. 

Tak myślę, Tomaszu. A do wiersza Twojego jeszcze powrócę. Justyna. Miłego dnia. 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Osoby trzecie są tylko tłem w wierszu, o nich podmiot liryczny tylko napomina, to może rzeczona guślarka, albo finalnie ludzie wieczni?, więc to nie rozmowa, nie typologiczna rozprawa (jak chociażby u wieszcza Reja - "...między panem, wójtem i plebanem", wiersz jednak dotyczy maksymalnie dwóch (dwojga) osób, wtedy będzie to klasyczny dialog. Natomiast utwór można również zinterpretować jako monolog, czyli rozmowę z własnym ja, ze sumieniem, a w zasadzie duszą, bo sumienie immanentnie z duszą się kojarzy. Dlatego świadomie użyłem form rodzaju żeńskiego (jak zauważyłaś), przykładowo "niepozorna", "chyląca się", bo dusza jest rodzaju żeńskiego, użycie z kolei form żeńskich pozwala na interpretacje alternatywną, np. próbę nawiązania dialogu między mężczyzną a kobietą (większość czytelników pewnie taką przyjęło interpretację - najbardziej oczywistą), a w zasadzie raczej dialogu autora z czytelnikiem (czytelniczką, - obojętnie). Wspomniałem w poprzednim poście, że w tej kwestii pozostawiam wybór. Zatem wiersz jest fakultatywny.  Pytałem o twój odbiór wiersza z czystej ciekawości, chciałem po prostu wiedzieć, jak go odebrałaś. I nie ma tu żadnych podtekstów, czy ukrytego przekazu. To było klasyczne pytanie warsztatowe, autora tekstów (mnie) do innego autora tekstów (ciebie).   

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Tomaszu, ale zrobiłeś wykład - cenię to bardzo. Dziękuje. 

Dla mnie w tym wierszu najważniejszy jest tytuł, fiordy bowiem, to niezwykłe miejsca - maja bezpośredni "kontakt" z morzem, a sa kryjówką. I to dobrze strzeżoną kryjówka - góry. 

To tyle. Miłego popołudnia. J. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zatem jak rozumiem :

 

serce

ono zakrzyknie obrazem stanie

pod mostkiem limfocytów

 

będzie pod presją, w konsekwencji stanie się zdrowe, albo chore, w zależności od (tejże wrażliwości o której piszesz) - drugiej osoby (kiedy wiersz rozumiemy jako dialog), -alternatywie- samego siebie (gdy wiersz odczytujemy jako monolog)? Tak zrozumiałem Twój komentarz Marlett? Dobry trop dedukcyjny, myślę...  śmiało można przyjąć taką interpretację.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście Twoja jest wrażliwość i masz prawo do własnych wniosków i odczuć w interpretacji mojego wiersza. Ja niczego nie sugeruję, i nie narzucam własnej interpretacji. To lepiej, że każdy czuje po swojemu. Jednym zdaniem ilu czytelników tyle interpretacji. I super. Nie planowałem wykładu. Czasem tylko udzielam skrupulatniejszych odpowiedzi w kwestii moich wierszy. Rozjaśniam tło i kontekst, skoro są komentowane. Skoro to Ci przeszkadza, w przyszłości będę się streszczał, obiecuję

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

Ten wiersz Tomaszu nie potrafię spokojnie o nim myśleć. Napisałeś że jest to rozmowa z duszą. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

 

Przepraszam że w ten sposób piszę ale trudno mi inaczej to pozbierać. Pisze z telefonu. Tak rozmawiać może ktoś -kto stając na krawędzi  np ciężka choroba -"most limfocytów",   nie poddaje się - "myśl użądli burzę" - będzie tak silny  jak tylko być może, aż do końca. "sumienie będzie tam czekać."

Ten wiersz sprawia ból jest tak inny od tych lekkich wywołujących uśmiech. Nie  znam twojej twórczości choć czytałam już  "Dekret Termita" jest w podobnej tonacji. No cóż nie jest to wiersz do poduszki choć jest świetnie napisany. Znałam kogoś kto mógłby być bohaterem tego wiersza, tak sobie myślę.  Pozdrawiam

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Na tym polega cała frajda, w analizie poezji. Wieloaspektowość i różne możliwe formy jej przyswajania, czy rozumienia konkretnej sytuacji lirycznej powodują "burzę hormonów" u czytelnika. Jeżeli tak właśnie jest - to lepiej. Najrozsądniej jest, przyhamować na skrzyżowaniach tych dróg interpretacyjnych bo można wywołać niezły misz masz, dobrze jest precyzyjniej określić w wierszu miejsce i czas jego akcji, może też kontekst (przybliżyć szanownej interlokucji - po co autor napisał wiersz),  za to przyśpieszyć, wciskając gaz do dechy w wykorzystaniu środków poetyckich, ale jest to trudne, ponieważ zwłaszcza niedoświadczeni poeci malują głównie emocją, tworzą opisy egzaltatywne. Lepiej jest pisać z dystansem, i hamować emocje. Zimniej, chłodniej, a jednak trzymać czytelnika w napięciu. Może do takiego gatunku można przypisać mój wiersz? Nie wiem?, Decyzja należy do odbiorcy.

 

Twoja interpretacja bardzo mi się podoba. W sumie gdybym pierwszy raz go przeczytał, i sam nie napisał wiersza prawdopodobnie zinterpretowałbym go podobnie jak Ty.

Ten wiersz nie jest jednak o chorobie i nie o cierpieniu. To wiersz o patosie Ludziej Duszy, która poszukuje jakiś wzniosłych form własnej egzystencji, bo kocha się wcielać, przywdziewać w kolejne godne interpretacje. Ten poeta, który rozmawia z własną Duszą, szuka w Niej patosu, w sensie - szacunku do samego siebie, bo tylko taka Dusza, w dostojeństwie jest w stanie pobudzić w nim ogrom weny. Bo z pisaniem wierszy to jest tak, gdy powstają kolejne to poprzednie stają się banalne, niedopracowane warsztatowo, nijakie, gorsze. Nie wiem czy i ty masz podobne odczucia? Dlatego podmiot liryczny mówi:  przyjdź, nawet pod mostkiem limfocytów, uzdrów mnie albo zakaź, byle było liryczniej, byle było patetyczniej, po prostu - aby było lepiej. Ta Dusza ma spotkać sumienie, a więc dotrzeć do najcenniejszej wrażliwości poety.

 

Natomiast dobry jest Twój plan i zmysł interpretacyjny wiersza "Dekret termita". To wiersz, sprzed kilku lat, z czasów mocno młodzieńczych, mój dobry kolega, kumpel najlepszy w zasadzie popełnił samobójstwo, to gorzki wiersz, nie chciałbym nakreślać szerszego tła. W takim razie szalenie zaskoczył otoczenie - rodzinę, przyjaciół, znajomych. I w zasadzie nie miał szczególnych powodów, by to uczynić. Był to szok dla nas wszystkich - ogromny. On wykonywał szkice i trochę malował, nawet nieźle, utalentowany człowiek. I Dobry i Szczery.    

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Z dystansem tak ty tak piszesz, ja niestety nie.  Nie na wiersza jeżeli mnie coś nie poruszy. Dlatego  moja błędna interpretacja. 

 

Czy go znajduje? jeżeli tak dlaczego szuka pomocy w gusłach. Niedosyt? 

 

Niedosyt to też zła emocja, można dojść do miejsca gdy się stwierdzi że wszystko jest zbyt błahe, mdłe.

A mam jedno pytanie, dlaczego na Twoim profilu nie zapisują się wiersze, nie umiałam ich odnaleźć. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tomaszu, bardzo dobrze, że udzielasz "skrupulatnych odpowiedzi...". Szkoda, że "czasami". Nie przeszkadza mi to, absolutnie, skąd taki wniosek, że mi przeszkadza? Obietnice? Po co? Fajnie się, gdy bez obietnic jest - to właśnie wrażliwość, o której piszesz. Ekspresja - ważne. Impresja- też ważne, byleby zachować równowagę. 

A ja napisałam, że zafrapował mnie tytuł, napisałam, dlaczego. Możesz wyjaśnić - skąd tytuł - "Nasze fiordy"? Z góry dziękuję. 

Interesuje mnie, dlaczego jest l. mn.     

Justyna. 

Opublikowano

"Nasz fiord" - liczba pojedyncza w tytule.

 

Odpowiem krócej. Fiord, po pierwsze kojarzy się z epoką lodowców. Wiersz jest z chłodnym klimacie, więc nawiązanie symboliczne. Fiord to rodzaj zatoki która wcina się w głąb lądu licznymi rozgałęzieniami, to wiele alternatywnych dróg, korytarzy przez które przeciska się statystyczny autor, by znaleźć swoją drogę do jakości, odnaleźć swój styl i uspokoić Duszę i sumienie.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zaimek musi być liczby mnogiej, bo tytuł dotyczy dwóch bytów, autora i jego duszy. Nie wiem co dla ciebie jest najważniejsze, ale ewidentnie ani tytuł, ani treść nie odnosi się do mórz, kryjówek, przyrody, czy krajobrazu, o czym już wystarczająco dużo napisałem w komentarzach.  Więc nie widzę związku.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie jest błędna Twoja interpretacja. Po prostu ja osobiście wolę u siebie chłodniejsze podejście w pisaniu, ale wiersze moje, zwłaszcza pierwsze które napisałem również miały charakter egzaltatywny, potem jednak doszedłem do wniosku że mnie akurat lepiej służy wyciszanie emocji, może dlatego bo one i tak są czasami przesycone emocjami. Ktoś inny może mieć inne podejście (o chociażby Ty), to kwestia smaku -napisał wielki poeta. Herbert. Ja też lubię nacechowane wiersze, ale mnie to nie służy warsztatowo. Gdy emocjonalnie coś napiszę - wychodzi karykaturalne. U innych tego nie widzę.

 

Nie wiem czy go znajduje? Wiersz nie jest dokonany. Dopełniona dusza ma dopiero przyjść. Nawoływanie nie ma charakteru roszczeniowego, raczej życzeniowy, aczkolwiek wymaga to wielu skomplikowanych zabiegów. Gusła, są pozytywnym aspektem w wierszu, bo mają charakter rytualny, nie chodzi mi o jakieś techniki szarlatańskie, gusła, guślarka mają symbolizować ofiarę ciężkiej pracy. Bo nie można pisać dobrych wierszy, gdy nie będzie pracy u podstaw - nad sobą. Warsztat trzeba szlifować - jak diament. Guślarz w przekazach prasłowiańskich to żerca, ofiarnik, imperatyw pozostający w bliskim znaczeniu ze słowem żerwa - co znaczy po słowiańsku ofiara, ofiara pracy. Podmiot liryczny mówi więc guślarkę weź, niech odczyni rytuały, zatem tak jakby powiedział: Duszo, przyjdź do mnie,  weź się do pracy, dotrzyj do dostojeństwa - niech stanę się o wiele wartościowszym  poetą. To taki projekt, zamysł wiersza - fikcyjny. Pytasz czy to niedosyt? Chyba tak można uznać. Niedosyt weny.

 

To fakt, niedosyt może poprowadzić na manowce. Ale bez niego nie odnajdziesz motywacji, albo uznasz, że jesteś wystarczająco dobry, by nie być lepszym. Sportowcy też muszą dążyć do perfekcji i trenować, pisanie wierszy to taka dyscyplina sportowa. 

 

Nie ma moich wierszy, na moim osobistym profilu? Poważnie? U mnie są? Może dlatego, bo wchodzisz na portal z telefonu? Ale ja sprawdziłem ze smartfona i są, bezproblemowo. Jeżeli jesteś na stronie głównej, kliknij w " WIERSZE GOTOWE", następnie odnajdź któryś z moich wierszy, i kliknij na niego paluszkiem. a następnie w 'ZDJĘCIE", lub w "MOJE NAZWISKO PRZY ZDJĘCIU" nad wierszem, wtedy wejdziesz na mój profil. Pod zdjęciem głównym a nad czarnym polem z zawartością postów, datą rejestracji i ostatnimi odwiedzinami (czyli pomiędzy tymi polami) jest WĄSKIE ZIELONE POLE Z SYMBOLEM NA ŚRODKU. Klikając w nie odkrywa się niżej BIAŁE POLE Z NAPISEM -TYP ZAWARTOŚCI, klikając w nie, docierasz do sekcji - PROFILE gdzie masz - aktualizacje statusów i odpowiedzi do statusów, niżej zaś są -FORA gdzie są też dwie pozycje - mianowicie -UTWORY i POSTY, klikasz w "UTWORY", i masz dostęp do wszystkich moich wierszy. Sam sprawdzałem. Zrób tak i daj mi znać, po prostu napisz czy dotarłaś do moich wierszy. Takie same procedury dotyczą wszystkich kont. Chyba, że to ten cholerny program RODO, o ochronie danych osobowych coś blokuje, bo dziś to weszło w życie, sprawdź zalecane przeze mnie procedury, i odpisz ,ok? 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziś dotarłam wczoraj miałam z tym problem dlatego zapytałam. Dość długo korzystam z tej formy dostępu do netu   jak chcę coś znaleźć to raczej mi się udaje. Dotarłam do wszystkich wierszy, mam nadzieję... 

Dziwne podejście, ja bym napisała szloch duszy lub lekarstwo na skołatany umysł.

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wchodzę do kuchni po kawę jak po ogień pięć sekund później stoję przy lodówce jak podejrzany na przesłuchaniu na Gestapo białe światło tnie mi twarz patrzę na masło na zwiędłego ogórka na własną klęskę w formacie dziesięć na piętnaście wyglądam jak ktoś kto właśnie sobie przypomniał że kody do głowic atomowych zapisał na paragonie z biedronki który wyrzucił tydzień temu restartu brak średni wiek nie wjechał we mnie z fasonem on mnie po prostu podstępnie przelogował na wersję demo wszystko jeszcze działa ale tylko przez siedem minut potem wyskakuje komunikat że aby kontynuować należy wykupić nowe kolana moje ciało to teraz projekt budowlany który ktoś porzucił w latach dziewięćdziesiątych stoją ściany nośne ale nikt już nie pamięta co tu miało być mój metabolizm? nawet jeśli zjem tylko spojrzenie na pączka system księguje to w biodrach przez dwa lata i dolicza odsetki za samą chęć przeżycia moja twarz przestała być wizytówką a stała się powolnym osuwiskiem w krainie gdzie grawitacja ma osobisty zatarg z moją szczęką a worki pod oczami mają już własną wiarygodność i planują wystąpić o dopłaty bezpośrednie z unii jako nieużytki rolne kiedyś programowałem magnetowidy w ciemności jedną ręką dziś patrzę na nową aplikację bankową jak neandertalczyk na leasing kosiarki kiedyś on budził mnie rano stercząc jak maszt radiowy gotowy nadawać sygnał w kosmos dziś mój jedyny poranny odruch to erekcja lęku przed gwałtownym ruchem budzę się z kontuzją barku bo źle mi się śniło albo z naderwanym ścięgnem bo próbowałem przekręcić się na lewy bok bez pisemnej zgody fizjoterapeuty moja fizjologia? organy przestały ze sobą rozmawiać a wątroba wysyła mi listy z pogróżkami pisane krwią wiązanie butów to już nie jest czynność to dyscyplina olimpijska transmitowana tylko raz bo połowa zawodników umiera przy rozgrzewce stękam w dialekcie zapomnianych maszyn parowych trzy podejścia i  na końcu siedzę na taborecie spocony upokorzony a but patrzy na mnie z podłogi jak prokurator który właśnie znalazł dowód że jestem zbyt niebezpieczny żeby zostawiać mnie samego ze sznurówkami kiedyś podnosiłem monetę w locie łamiąc prawa fizyki teraz zanim się schylę muszę zwołać sztab kryzysowy sporządzić mapę przygotować plan ewakuacji i zostawić rodzinie numer do notariusza schodzę w dół powoli jak faraon którego właśnie wyciągają z grobowca ale przez pomyłkę za nogę i kiedy już dotknę tej przeklętej monety nie wstaję tylko rozglądam się po podłodze czy nie leży tu coś jeszcze bo drugi raz na tę głębokość nie zszedłbym nawet za dopłatą z funduszu zdrowia mój poranny rozruch przypomina próbę odpalenia radzieckiego czołgu znalezionego na dnie bagna najpierw przez kwadrans rzężę metalicznym kaszlem jakby ktoś kręcił rozrusznikiem na sucho a kiedy w końcu ruszam z miejsca coś strzela we mnie  tak że przez chwilę stoję i próbuję ustalić czy to jeszcze ja czy już raport powypadkowy kiedyś dziewczyny poprawiały włosy i wciągały brzuch na mój widok dziś poprawiają torebki sprawdzają czy gaz pieprzowy działa patrzą na mnie jak na bilet miesięczny który stracił ważność w ubiegłym stuleciu słoik ogórków to moja osobista golgota kiedyś otwierałem go jednym ruchem jak Pudzian coca-cole dziś  stukam nożem w dekiel szepczę "no dawaj ty szmato" a słoik siedzi niewzruszony jak emerytowany mafioso który wie że i tak nic mu nie zrobię przy siadaniu wydaję dźwięki jakby szafa gdańska spadała ze schodów prosto na orkiestrę dętą przy wstawaniu jest dramat w trzech aktach najpierw wstaje dusza potem ambicja potem lewa noga reszta zostaje z tyłu i negocjuje warunki kapitulacji ostatnio kichnąłem zbyt ambitnie przez dwa dni chodziłem jak postrzelony flaming który chce zachować pozory ale wie że już jest po wszystkim mój kręgosłup? to teraz wieża z jengi którą układał niewidomy podczas trzęsienia ziemi na Filipinach wystarczy głębszy wdech i kończę jako wernisażowa instalacja artystyczna której nikt nie rozumie ale wszyscy się boją dotknąć najgorsze że w środku wciąż mam dwadzieścia lat nadal chcę skakać przez płoty przesuwać szafy jednym barkiem więc próbuję a potem przez trzy dni wstaję z łóżka bokiem i wyglądam jak źle zaparkowana przyczepa kempingowa bez kół mój sen? to układanie się  na minie przeciwpiechotnej jeden ruch biodrem i wybucham serią trzasków jakby ktoś próbował mnie skręcić jeszcze raz ale już bez instrukcji w środku wciąż młody bóg na zewnątrz mebel z ikei któremu w połowie montażu zgubiono instrukcję za to dodano trzy kolana staw biodrowy lęk wysokości i skłonność do wydawania dźwięków  jak szafa z czasów bitwy pod Grunwaldem to nie jest kryzys wieku średniego to jest wersja próbna starości która już wie że ją kupię w ciemno              
    • @Alicja_Wysocka   wiem, że się nie pognieważ jak ja przytoczę inny napis, z innej ściany i z zupełnie innym kontekstem.   jako ciekawostkę.   knajpa.   jedzą ośmiorniczki czy inne śledzie dwaj goście.   jeden to były premier Belka a drugi to bodajże ówczesny minister skarbu Cytrycki   męska rozmowa.   Belka mówi: ja naprawdę mam długiego! jak belka!.   na to Cytrycki: jak byłem w Singapurze to w kiblu, nad  pisuarem był napis: "przysuń się bliżej, nie masz takiego długiego jak ci się wydaje".   napisy na ścianach to skarbnica.   tylko nie można się czasami odnaleźć.   to takie tam moje pitolenie:)        
    • @andrew myślę, że nie mam jej :) nie czuję:)
    • @andrew Ma moc z nieba. 
    • @Waldemar_Talar_Talar dobre pomysły na stół :) pamiętam ogromne bukiety:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...