Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'dialog' .
-
Chyba coś tobie upadło
Kiedy Jest Dzisiaj opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
– Mogę już do domu? – Przecież jesteś w domu, o co chodzi? – No ale to nie moje ściany, moje tak nie wyglądają. – Przecież takie chciałeś, zielone orzeźwienie. Pamiętasz ten kolor? – Nie wybrałem tego koloru. – Przecież to nie ja wyznaczyłam ten odcień, razem to zrobiliśmy, a nawet sam go podpowiedziałeś. – A te dekoracje? Nie wyglądają jak powinny, pamiętam je kompletnie inaczej. – Nigdy nie mieliśmy innych, może poza ceramicznym słonikiem i tą stalową lampą. – Chcę do domu. – Uspokój się, jesteś już w domu. – Chcę do domu… mojego domu… gdzie jestem bezpieczny… – Ty jesteś w domu! Zawsze byłeś! – Muszę wyjść. Słychać tylko trzask czegoś o podłogę, Jak fala o skały. Coś już jest na parterze.-
3
-
– “Japierdole… Co ja zrobiłem?... C-co j-ja Zr-robiłem?! Kurwa!… Nie… Na pewno się obudzę I-i wszystko będzie w porządku… P-prawd-da?” – “Dobra, ogarnę to… przynajmniej spróbuję. Usiądźmy na łóżku, a ja… pomyślę” – “M-myślisz, że można to od-dwrócić?” – “Nie wiem… Jest to poważne, A ja nie wiem jak się zachować” – “N-nie miał-łem tego na myśli… Alb-bo i tak? Jebany impuls!— Nie wiem p-po co ruszałem ten nóż…” – “Mogłeś mi go… nie wbijać”
-
S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz. F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku. F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie. S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje. F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust. S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie. F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące. S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb. F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać. S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok. F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie. S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny. F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny.
-
graphics CC0 będziesz za chwilę fiord lodu i depresji Idź dalej po stopniach milczenia wspinaj po czaszce deszczu chyląca ku niżom spoglądająca w wąwóz zgiełku w sprzęgle zapamiętania dźwięk spłaszczy echo i przemieści wolno ci możesz być niepozorna stąpać po kamieniach ciszy guślarkę bierz - niech odczyni rytuały jeśli wyruszysz rankiem zaćmisz kurkumą rosy w firankach słońca rzęsa wibruje powietrzem ze mną będziesz - myśl urośnie do szczytu odkryje krater - przemieści puls są gesty ciała wzburzone fale wzroku uśmiech w kąciku pożądania weź tedy serce ono zakrzyknie obrazem - stanie pod mostkiem limfocytów spotkasz sumienie będzie tam czekać w zaułku ludzi wiecznych - po których wtórują liczne słowa --
- 22 odpowiedzi
-
3
-
- poezja
- natchnienie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-Gdzie idziesz? -Nie wiem -Czy masz dom? -Nie mam. -Ty płaczesz? -Nie -Na twarzy masz życia wiotkość, wiesz, pójdę z Tobą! -Po co? Lepiej zostań, jestem Samotność.