Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Na ulicy Gwiaździstej, gdzie jej szukać – nie  powiem,

gwiazdy pieśni śpiewają wyrzucając sen z powiek.

 

Rozsmucone się snują, czasem tańczą radośnie,

do krainy nastrojów drzwi otworzą na oścież

 

Wciąż czarują mruganiem, przyodziane w warkocze,

połyskują rubinem, mienią srebrem i złotem.

 

Rzucą słowo przypadkiem nieistotne lecz miłe,

aby przykuć uwagę, zatrzymują na chwilę.

 

Na ulicę Gwiaździstą każdy w życiu zagląda,

jeden raz albo więcej, gasząc ogień pożądań.

 

Posługując się okiem, bardzo rzadko rozumem,

najśliczniejszą wybierze i pokocha jak umie.

 

Zaraz wpadnie po uszy. Bywa różnie niestety;

jedna ciągnie do góry, druga niszczy, niweczy.

 

A gdy życie przećwiczy i mądrością obdarzy

wtedy miejsce w alejce - pośród innych już marzeń.

 

Na ulicy Gwiaździstej tłoczno, głowa przy głowie,

gwiazdy pieśni śpiewają wyrzucając sen z powiek.

 

 

 

 

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zgadzam się z Tobą, ma zadatek na b. dobry, bo warsztatowo jest Ok, jak zawsze u Ciebie -dopracowany, ale temat taki sobie, niezbyt przyciągający uwagę. Czytałam Twoje dużo lepsze, które nawet pamiętam, ale tak już bywa, że nie zawsze pisze się same gwiazdeczki.

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...