Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Znowu niepolski tytuł... :) W treści sporo antycznych postaci, to nie zarzut.

Całość można odebrać jako przytyk, że za mało w nas zainteresowania poezją.

Ciekawie i nietuzinkowo podana treść, przyjemnie się czyta.  Próbowałam w ostatnim wersie podmienić na chwilkę...

..zaświecił okrągłą broszą.. by pominąć "wielką", choć to.. krągłą.. pasuje do nieco antycznej nutki.
Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Ithiel

Po raz kolejny jestem mile zaskoczony i przyznaję nieco onieśmielony Twoim rzeczowym komentarzem. 

Modlitwą moją wnoszę petycję do bóstw; jak biczem chłoszczę. "Na ponów" zaś to efekt niefrasobliwego słowotwórstwa. 

Z kolei Apollo topi te szpargały w Acheroncie ze smutku właśnie, że w ogóle powstały, ale idealnym rozwiązaniem byłoby zlewisko złożone z wszystkich pięciu podziemnych rzek. 

Ze swojej strony chcę Ci gorąco podziękować za  pochylenie się nad moim wierszem i wyrazić nadzieję, że smutek wywołany niewdzięcznym rhytmi causa nie przerósł przyjemności z lektury utworu. 

 

Opublikowano

Ogólnie wiersz mi się podoba, miło płynie, 'krągła brosza' uśmiechnęła najbardziej, czuć trzepot skrzydeł. Ale mam bunt, może nie zasłużony, ale... Nie sądzę, że aby móc wziąć długopis, tudzież gęsie pióro klawiatury, trzeba być alfą i omegą w zaznajomieniu z poezją każdej epoki. Zawsze ktoś nas zagnie, nawet mimo znacznego oczytania, że np. 'jak to-to nie czytasz Byrona?'

Oczywiście nie sądzę, że nie trzeba nic czytać, bo skoro lubi się poezję tworzyć, to powinno się też lubić ją czytać. Ale czy idąc tym tropem - muzykę ma prawo robić tylko ten co zna nuty i jest po szkole ? A gdy usiądzie ktoś bez nauki do klawiszy pianina i po jakimś czasie samouctwa odegra z duszy coś, co się nie uda stworzyć tym obeznanym?

Które wiersze są bezwzględnie potrzebne, mówią o czymś ważnym, a czy gdy ważnym choćby dla autora, to w ogóle ważnym dla kogoś kto przeczyta? Czy to będą wiersze w których szeleszczą szepty i wołają tonie - dla uszu ucztą będąc, czy ku przestrodze fraszki, czy hymny, czy krótkie, techniczne, małopoetyckie formy, ale z głęboką refleksją. Tak sobie Czaru gdybam, jak zawsze patrząc na drugi koniec kijka:) pozdrawiam

Opublikowano

@JoannaDark (Luule)

Dzięki Kostka. Nie wolno zapominać  o drugim końcu kijka. Dobrze umieć go dostrzec. 

Oczywiście, każdy ma prawo pisać i było by podłą arogancją i zwykłą niesprawiedliwością tego odmawiać. Jednak w kwestii samodoskonalenia w dziedzinie, która nas fascynuje nie wystarczy nie znając nut usiąść do pianina i waląc w klawisze na oślep stwierdzić "stworzyłem dzieło, kórego nie wymyśliłby Chopin". To mając warsztat i wiedzę będziemy w stanie zagrać wiele więcej i na sposoby o wiele bardziej wyszukane. Ergo - nie podobna pozostawać fascynatem jakiejś dziedziny sztuki, nauki, czy np choćby sportu nie starając się jej zgłębić na tyle na ile tylko to możliwe. 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Pozwolicie, że się wtrącę. :)

Każdy ma rację. :)))  Pisać wolno każdemu, oczywiście. Ale jeśli ktoś publikuje swoje pisanie - pokazuje go światu, obcym osobom na forum literackim (czy gdziekolwiek indziej), to uważam, że powinien się wykazać jakimkolwiek oszlifowaniem w dziedzinie sztuki słowa. Nie każdy się urodził Mickiewiczem czy Byronem, jasne. I nie można komuś zabronić pisać, bo nie jest geniuszem.

Ale okrutnie mnie denerwują grafomańskie bzdety i kretynizmy, pełne błędów językowych, ortograficznych, interpunkcyjnych, literówek, wykazujące ubóstwo słownictwa i form językowych, brak oczytania, nieznajomość środków poetyckiego wyrazu, nieumiejętność sklecenia logicznego zdania, przypominające niekontrolowany słowotok schizofrenika albo w najlepszym razie naiwniutki "wiersyk" małego dziecka z klasy 1. bądź najwyżej 4. Ludzie! Jeśli cokolwiek pokazujemy publicznie, to miejmy choć jakieś poczucie wstydu, jeśli nie sztuki, doprawdy!

Rozumiem, że ktoś początkujący nie ma na tyle samokrytyki i znajomości zasad poetyki, że może popełniać takie gnioty przez jakiś czas, dopóki dobrzy ludzie nie pokażą mu, którędy droga. Ale taki człowiek posłucha dobrych rad, zastanowi się nad nimi, poza tym sam będzie widział, że jego twórczość rażąco odbiega od dzieł sławnych poetów, których czyta, a nawet od "niesławnych" poetów zrzeszonych na forum czy w grupie literackiej.

Natomiast do wściekłości doprowadzają mnie grafomani, którzy atakiem odpowiadają na rady i uwagi, uważając się za niezwykle utalentowanych poetów, którzy niczego nie muszą się uczyć.

Opublikowano

wiersz oczywiście mi się podoba,

ale jeszcze słówko o samoukach - tym razem pozytywne :)

 

Jimi Hendrix – geniusz gitary, ale i kompletny analfabeta „nutowy”, co nie przeszkodziło mu w tworzeniu fascynującej muzyki. Jeden z najlepszych, najbardziej znanych i wpływowych gitarzystów światowej klasy a może i wszech czasów. Samouk.

Ray Bradbury – Samouk i jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich.

Bracia Wright – żaden z nich nie ukończył szkoły.

I uwaga, uwaga!

William Blake - był również samoukiem. Poza rysunkiem, na który uczęszczał w wieku 13 lat, nigdy nie otrzymał formalnego wykształcenia. Jednak bardzo dużo czytał, skrzętnie dobierając interesujące go tematy. Czyli jak każdy z nas :)

John Clare - był biedakiem, samoukiem, został uznanym poetą.

Terry Pratchett, Sir Terry Pratchett, pisarz science fiction, fantasy i książek dla dzieci, jest cytowany jako:

"Nie chodziłem na uniwersytet, nawet nie ukończyłem

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale mam współczucie dla tych, którzy to zrobili".

Więcej samouków tutaj:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To muszą zacząć pisać

nie anektować kojo

a wcześniej dużo czytać

bo bez czytania ojoj

 

może nastąpić chryja

no chyba ,że jak Drupi

per koza vado via

to zdolne samouki

 

;) Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No więc nie do końca:) Tak, macie z Oxy rację ogólnie, gdy mowa o warsztacie. Też pisałam, że nie chodzi o to, żeby nic nie czytać, ale tu troszkę zbuntowało mnie to zawężenie. Wiem, że to może być metafora ogólnego oczytania, ale ja to odebrałam dobitnie, nie wiesz co to jest akurat to, nie tykaj się pisania. Co do piano, nie musi być to walenie w klawisze i nie porównuję do bycia lepszym od wielkich. Ale są tacy, co mają w sobie tyle dźwięków, metafor, słów, że mimo braku posiadania wiedzy, zrobią coś lepiej od 'warsztatowców', bo mają w sobie to flow i oryginalność. Sama byłam świadkiem pięknego progressu gry na klawiszach, szczękę zbierałam z podłogi...

Ktoś może czytać 10 wierszy dziennie, a o księżycu nie umieć samemu napisać nic oprócz zapożyczonego 'słońce bezsennych'. No ale to moja wizja, może zupełnie niesłuszna, albo po prostu druga strona kijka:D

Natomiast zgadzam się z poszerzaniem wiedzy, techniki itd, np. w sporcie - gdzie można być najlepszym na setkę, ale nie pobiec dłużej niż przez 15minut, bo trzeba nauczyć się oddychać itd. Ale nie skreślam tych nieoczytanych, bo potrafią zaskoczyć intuicją i pomysłem. Pozdro:)

Opublikowano

Co do samouków to chwała im! Wiadomo. Jak każdemu kto się doskonali, rozwija i wytrwale dąży do celu. Naturalne talenty aka. geniusze to już zupełnie inna para kaloszy. W przypadku poezji to już nawet nie kaloszy. Osobiście nie znam w poezji zbyt wielu (Juana Inés de la Cruz, może Rimbaud, ale ten w wieku kilkunastu lat miał opanowaną łacinę, co obok naturalnej iskry stawia jednak też i wiedzę) przypadków analogicznych do tych geniuszy muzycznych z niemalże jeszcze mlekiem pod nosem.  Z drugiej jednak strony niezaprzeczalne są przypadki tzw. poetów z bożej łaski. Tutaj przypisałbym to owemu "flow"/intuicji, ale... No właśnie, w przypadku poezji flow/intuicja to bardzo dużo, a z tego bardzo dużo może zrobić się jeszcze wiele więcej, gdy naturalne, z bożej łaski flow i płomień podsycane, wzmacniane będą pogłębianą wiedzą. O oryginalność może być niezwykle trudno jeśli nie zna się tego czego już przed nami dokonano. 

Opublikowano

W sumie w poezji prawie każdy jest w jakiś sposób samoukiem, studiów na to chyba nie ma. Więc zostają warsztaty i to podpatrywanie, choć to też mi nie do końca pasuje jako stwierdzenie, bo kojarzy się z powtarzaniem czyjegoś sposobu, stylu, połączeń słów? Często nieświadomie. No i uwagi innych, bardzo cenne (jeśli konstruktywne i celne). W dzisiejszych czasach trudno o oryginalność, gdy prawie wszyscy umieją czytać i pisać, gdzie w każdym kraju jest ileś tysięcy poetów, wierszokletów, czy pisarzy i każdy splot słów, metafor, mógł już powstać tysiące razy. Tak czy siak nie mam zamiaru się tu sprzeczać o nic, mam po prostu ciut inne podejście. Na szczęście nie żyjemy w czasach, gdzie np. jedyną uznawaną formą wiersza jest 13zgłoskowiec, a reszta to grafomania. Choć zapewne są i tacy, co nie uznają niematematycznych tworów.

 

Oxyvio, wiem o czym mówisz z komentarzami niektórych z reguły nowych na forum- to taka reakcja, gdy ktoś się doczepi do wspaniałego przecież utworu. To jest taki pierwszy szok, że inni nie odczuwają naszego pisania tak jak my sami i że coś im nie pasuje, proponują zmiany, z początku dziwne uczucie, bo może nikt wcześniej nie wchodził z butami w wydawałoby się nasz skończony i poukładany wiersz. 

 

Co do czytania- ja długo nie mogłam znaleźć poety, który by mnie urzekł więcej niż jednym wierszem, w ogóle żeby urzekł, co nie ukrywam, zniechęcało do czytania. Ale w końcu się udało. A teraz od 3mscy czytam Was tutaj, albo piszę nowe, no i brakuje mi już czasu na inne czytania;)

 

Ithiel- 'pasterz gwiazd' może być;)

  • 1 rok później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Podpisuję się pod Twoim tekstem obydwoma rękoma (chyba tak jest poprawnie z tymi rękoma). Szczególnie zaś pod początkowymi wersami, pamiętając doskonale czas powstawania pierwszej Solidarności (tej prawdziwej)  i rolę, jaką pełniła wtedy poezja "podziemna". Brałem w tym wszystkim czynny udział, oczywiście po stronie owego - niepowtarzalnego - ruchu społecznego.

Więc - brawo Ty!!! za całość tekstu, a nie tylko wspomnianych strof ..

SIEMA!!!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...