Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ooo...

Żeby mój Miś nie nabrał podejrzeń, bo nie dostanę kolacji.

Nie zgódź się choć raz ze mną, tak na wszelki wypadek :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dla mnie istnieją wartości cenniejsze niż życie. Gdybym miała być niekochana, niepotrzebna, bita, odpychana przez rodziców, deptana, albo oddana do domu dziecka, albo miałabym urodzić się kaleką na całe życie, albo powoli umierać wskutek wrodzonej choroby - to wolałabym się nie urodzić. I miałabym ogromny żal do matki, że mnie urodziła wiedząc, jaki czeka mnie los.

Osobiście, gdybym wiedziała, że moje dziecko urodzi się kalekie i niezdolne do samodzielnego życia, że czeka je coraz większe rozczarowanie i rozpacz, że nie może robić tego samego, co inne dzieci, a potem tego, co inni dorośli - nie mogłabym na to patrzeć, zwariowałabym. Dlatego wolałabym nie urodzić maleństwa niż zgotować mu taki straszny los.

Opublikowano

Jeszcze raz dziękuję za wszystkie głosy. 

Tak, wiersz napisany w silnych emocjach, podobnie niektóre komentarze, stąd efekt lekceważenia lub wyręczania się kimś. Przepraszam za to i biorę odpowiedzialność na siebie. 

 

Tekst jak widać potrzebny, bo dyskusja trwa. Cieszy mnie to. 

 

Pozdrawiam i do zobaczenia pod być może mniej bolesnym wierszem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Masz rację, ale nie do końca. Bo tych wszystkich rzeczy nie wiemy na pewno w momencie poczęcia. Możemy tak tylko zakładać.

Aborcja jest rozwiązaniem ostatecznym. Nie da się cofnąć.

Kto odważy się powiedzieć, że ten osobnik nie powinien się urodzić?

A ilu takich geniuszy zabito po badaniach prenatalnych?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czasami wiemy na pewno. O to właśnie chodzi.

Czasami kobieta (lub dziewczynka), która zaszła w ciążę przypadkiem albo z powodu gwałtu, wie na pewno, że nie chce mieć dziecka i nie jest w stanie go kochać, zająć się nim. To po co ją zmuszać do urodzenia?

Czasami wiemy na pewno, że płód jest pokiereszowany i urodzi się jako kaleka. Po co takie dziecko rodzić i skazywać z góry na życie pełne rozpaczy? Nawet gdyby miało być geniuszem? (Na co jednak szanse są niewielkie, ale to już inna sprawa). Powtarzam jeszcze raz: nie mogłabym patrzeć na to, jak moje dziecko, jeszcze nieświadome niczego, dopiero zaczyna się przekonywać ze zdumieniem, że nie może zrobić czegoś, co robią inne dzieci - że jest dziwne, inne, kalekie. Zwariowałabym z rozpaczy. Nigdy świadomie nie skazałabym dziecka na takie życie, na stopniowe odkrywanie - nie świata i jego urody, ale tego, że jest inwalidą.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Doskonale rozumiem o czym piszesz. Ludzie są w stanie poświęcić własne życie, albo życie innych dla jakichś większych idei. To nic nowego. Sam często powtarzam, gdy ktoś mi mówi, że zdrowie jest najważniejsze, że to nie prawda, bo wielu ludzi jest skłonnych poświęcić własne zdrowie, a nawet życie, dla spraw, które dla nich są ważniejsze. Trudno jednak tu nie zauważyć, że można też znaleźć wielu takich, którzy tracą zdrowie lub życie z całkim błachych lub nawet głupich powodów. Dla mnie chyba jednak fenomen życia w życiu :) jest najważniejszy. Jeśli ktoś składa ofiarę z życia, jest to największa ofiara jaką można złożyć. Kwestią otwartą jednak pozostaje komu ją się składa.

Z drugiej strony, gdybyś nigdy się nie urodziła, nie żyła byś, nie mogłabyś dojść do takich wniosków :). Właśnie to jest ważne, ten proces i ta szansa, która została nam dana :). Wierzę, że życie, to nie tylko forma istnienia materii, ale coś więcej. Dlatego nie podobają mi się wszystkie eugeniczne pomysły, które, w moim odczuciu, czerpią z jak najgorszych wzorców.

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Oxyvia 

Czytam was tu wszystkich ale nie mogę sie zgodzić ze tylko kobieta może decydować o tym bo sa takie które robiły by to co miesiąc. Dlatego uregulowania prawne sa ważne. Współżycie wiąże się z odpowiedzialnością za to co sie może stać później. 

Co do gwałtów chorób itd kobieta ma pełne prawo decydować co zrobić, a partner powinien ja wspierać.

Nikomu nie życzę wyboru.

Pozdrawiam

Opublikowano

Bardzo podoba mi się wiersz,

uważam,

że dla zgwałconej kobiety najważniejsze jest wsparcie,

jakąkolwiek decyzję podejmie,

bez przekonywania ani tym bardziej zmuszania do czegokolwiek.

 

O przeżyciach kobiety rozważającej aborcję też napisałam kiedyś wiersz.

Być może znajdą się jakieś wyjątki,

ale z tego, co wiem, dla zdecydowanej większości kobiet to jest bardzo trudna decyzja,

przywodząca na myśl tragiczne konflikty z antycznych dramatów,

wpływająca na całe ich dalsze życie.

 

Ale, odchodząc trochę od tematu,

znane są przypadki ciąż w Europie Zachodniej,

niekoniecznie powstałych w wyniku gwałtu,

które były siłowo usuwane tylko dlatego,

że dotyczyły młodych, 14-16-letnich dziewczyn,

mimo tego, że one chciały urodzić.

To też jest dla mnie barbarzyństwo.

 

Pozdrawiam.

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Znane są przypadki ciąż u jedenastoletnich dziewczynek , muzułmanek i one niestety muszą urodzić. Najgłośniejszy wydarzył się w Szwecji  w ub. roku. Dzieci, to, które rodziło i to, które się urodziło miały być oddane do rodziny zastępczej. Ale sprawca ciąży przy wjeździe do Szwecji został zarejestrowany jako opiekun prawny i dzieci wróciły do niego. To pokazuje jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na to co przepływa do Europy przez Morze Śródziemne i jakie morze rozdziela nas mentalnie i kulturowo.  Z tym, że to tak na marginesie. Co do gwałtu, było nas ponoś na tej gościnnej planecie już 100 miliardów. Scenariusz, że się napadało na jakąś osadę, wyrzynało obrońców, a w nagrodę były ocalałe kobiety, rozgrywał się nieustannie przez tysiąclecia. Można zaryzykować twierdzenie, że liczba zgwałconych kobiet na przestrzeni dziejów opiewa na miliardy. I wcale nie jest takie nieprawdopodobne, że każdy, lub prawie każdy z nas ma w swoim rodowodzie owoc gwałtu. W Niemczech, po wkroczeniu Armii Czerwonej zgwałcono 90% kobiet w wieku 13-70 lat.

I co wytłuc naród z tak nieprawego łoża.  Polecam ostatnią trylogię Kena Folleta, w która w drugiej części dotyka tego problemu.

Nie wykonujemy kary śmierci na najpodlejszych zbrodniarzach, a bez sądu mamy zabijać dzieci, których jedyną winą jest to, że matka ich nie chce, bo przeszkadza to w karierze, bo pragnie życia bez obowiązków i obciążeń, bo nie chce ponosić konsekwencji zbyt dużej dawki alkoholu? Nie amy prawa decydować kto ma istnić, a kto nie. Czasami los zwala ludziom na głowę różne ciężkie rzeczy. I tak wydaje mi się powinna być traktowana ciąża z gwałtu. Nikt nie ma prawa temu poczętemu dziecku powiedzieć, że nie ma prawa istnieć. Ale za tym powinna pójść odpowiedzialność tych, którzy chcą na tej kobiecie to poczęte życie wyegzekwować. Takiemu dziecku, jeśli natka go nie chce, społeczeństwo powinno zapewnić godziwe warunki rozwoju. A u nas jak na razie działanie ruchów pro life przypomina pielęgnację ziarna, które padło na piasek pustyni - podlewają dopóki nie wykiełkują, a potem? Jak Bóg da to urośnie a my lecim do innego ziarenka.

Często ktoś zostaje kaleką w wypadku z nie swojej winy i boryka się z tym do końca życia. Ale nikogo z tego powodu się nie zabija.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

100 %.

Na końcu dodałbym "jeszcze". No i przedział wiekowy, wydaje mi się, był trochę większy. Najmłodsza, zarejestrowana ofiara nie była nawet jeszcze nastolatką, a najstarsza była koło osiemdziesiątki. Ale to szczegóły.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pozwolę sobie odpowiedzieć:) Forum, mam też taką nadzieję, jest neutralne politycznie i spotykają się tu, publikują osoby jak widać o różnych poglądach. A poglądy i stereotypy ma prawie każdy, tylko Potencjalnie wartościowy autor użył chyba trochę zbyt obraźliwych słów na forum, względem grupy kobiet, które poczuły, że muszą o coś zawalczyć. Czy się popiera jedną czy drugą opcję, to przydałby się minimalny szacunek, bez nazywania kogoś 'mętem' i coś tam z umysłem. Co do obrony życia jak i wszystkiego w ogóle, każdy ma prawo do swojej tezy. Ale w tym wypadku jest też potrzeba zrozumienia choć trochę drugiej strony. Twierdzę, że mężczyźni mają prawo się wypowiadać w tej kwestii, ale wpierw krzta wyobraźni. Będę brutalna, przepraszam, proszę sobię wyobrazić najbrutalniejszy gwałt, kobieta ledwo przeżywa, a w brzuszku dojrzewa jajeczko, dziecko któregoś z 13 mężczyzn. Kazałby Pan żonie chociażby tylko donosić 9mscy ten ból? Ten medal nie ma jednej strony. Przepraszam, nie zaczepiam, nie jest moim celem rozpętanie burzy. chodzi mi tylko o to, że marsze nie były po to, aby nabyć nowe przywileje, np. żeby usuwać sobie każdą niechcianą ciążę, tylko po to, żeby zablokować nowe prawo zabierające możliwość wyboru w drastycznych sytuacjach. Można być pro life, owszem, ale w każdej regule jest wyjątek, więc musi być choćby jeden procent , pozwalający na odstępstwo. Nazywanie kobiet, które postanowiły dać temu sprzeciw, w obraźliwy sposób nie jest na miejscu i pokazuje ogromny brak zrozumienia. Ja sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji, ale nie wyobrażam sobie nie mieć wyboru, i proszę uwierzyć, żaden mężczyzna jak się zastanowi głęboko, na tyle ile można sobie wyobrazić ciążę, poród i psychikę zgwałconego człowieka (to jest akurat fizycznie możliwe), gdyby go to dotyczyło ,nie chciałby by było inaczej. Do tego, jak to powiedziano dobrze tu w komentach, walka dotyczy ziarenka, do momentu  porodu, reszta nie jest brana pod uwagę, ani psychika być może 'skrzywionej' już psychicznie sytuacją kobiety ani nic. Wiem, że na cały okres cywilizacji jest niezliczona ilość takich sytuacji, co zostało przytoczone, też o tym myślę. Ale póki jest jakiejś wyjście, to miejmy do niego prawo. A autor chyba sam uciekł, nikt nie kazał. Prawo jest ruchome, zmienia się przez tysiące lat i jest różne w różnych krajach, opiera się na jakimś odczuciu tworzących je. Oko za oko, kary śmierci, wyroki za duże, za małe, sprawiedliwe lub nie, więc w jednej części świata coś jest prawnie uważane za moralne,a choćby za miedzą już nie. Dziś mamy niby demokrację, a ktoś chciał nam zrobić niezłego psikusa. Nam, kobietom i mężczyznom, bo panowie jesteście ojcami, mężami, synami, przyjacielami. Zaznaczam, że nie atakuję, nie oczekuję polemiki, bo każdy tutaj wypowiadający się do tematu już się ustosunkował. I szanuję zdanie każdego, ale tak jak pisałam, ma to sens dopóki się nie obrażamy. I cokolwiek byśmy nie sądzili, ma to wartość, gdy spróbujemy postawić się po drugiej stronie. A ostatecznie i tak wiemy o sobie tylko tyle, na ile nas sprawdzono. Ps. proszę się nie kasować:) pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Być może niedokładnie śledzę posty tutaj, ale nie dostrzegłem tego o czym wspominasz. Bo chyba nie stawiasz znaku równości pomiędzy mentalnym fanatykiem a mętem?

Przykład zgwałconej kobiety - drastyczny dla nas - jest pojechaniem po bandzie i próbą przyparcia uczestników dyskusji do ściany. To, że nie powinno się gwałcić każdej napotkanej bezbronnej kobiety, to jest nowa zdobycz ludzkości, cywilizacji zachodniej. Wystarczy poczytać, co przechodzą, szczególnie samotne, kobiety na statkach z emigrantami. Do naszych czasów ludzkość opanowała w doskonały sposób umiejętność pokrywania milczeniem gwałtów na kobietach.

Natomiast , w kontekście tego utworu wypłynęła sprawa podejścia do aborcji w ogóle ponieważ aborcja dziecka poczętego z gwałtu wpisuje się w temat tej dyskusji jako specyficzny przypadek. 

Należy sobie odpowiedzieć kim się jest, po co i dlaczego?

Czy po nas choćby potop?

Czy jest się po to aby podoznawać przez chwilę przyjemności i nie ma się żadnych zobowiązań?

I czy zaistnielibyśmy, gdyby pokolenia przed nami ktoś postawił takie podejście ponad prawa natury, którym przecież podlegamy, ponad moralność i poczucie obowiązku?
 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Pozwalam sobie odpowiedzieć,

bo ważne kwestie poruszyłeś i zgadzam się z większością z nich.

 

Nie jestem za aborcją na życzenie,

w żadnym razie nie powinno to być wtórne narzędzie antykoncepcyjne,

ale w szczególnych sytuacjach powinna być, moim zdaniem, dozwolona

i takie szczególne przypadki są ujęte w obecnie obowiązującej ustawie antyaborcyjnej.

 

Czy nie mamy prawa decydować, kto może żyć a kto nie?

Mnie trudno powiedzieć, ale uważam, że czasem "prawo do życia"

przemienia się w obowiązek życia.

 

Ślady gwałcicieli w genotypach pokoleń to też ważny temat.

Nie jestem za wymordowaniem całych narodów z tego tytułu,

ale, i tu pewnie wyjdę w swoim podejściu na esesmankę,

sądzę, że psychopatyczne skłonności i rozmaite zboczenia nie są

kształtowane jedynie przez środowisko, niektórzy predyspozycje do czynienia zła mają w genach.

I takie geny nie powinny być (moim zdaniem) przekazywane,

co nie oznacza, że wymuszałabym na kimkolwiek zaniechanie tego przekazywania.

Należy się po prostu liczyć z tym, że dziecko zwyrodniałego psychopaty może (choć wcale nie musi,

ale może) również być zwyrodniałym psychopatą.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Deonix_, prawo do szczęścia, do łatwego i przyjemnego życia, prawo do komfortu nie może być realizowane kosztem czyjegoś istnienia.
Wiadomo, że powstały genotyp składa się z genów matki i ojca, więc te złe nie muszą się wcale przenieść.

Kobieta z niechcianą ciążą, bez względu na jej genezę, nie może być pozostawiona sama sobie przez społeczeństwo. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak w skrócie ze śniadanka- epitet 'męt' był użyty przez Ithiela w tamtej konwersacji, mianowicie: pseudofeministki, krzykaczki i inne męty, ale to margines. okazało się, że krzykaczki to np kobiety z czarnego protestu, plus było coś o umyśle wspomnianych. Pana Kota szanuję i mam nadzieję, że nie myśli też takimi epitetami, a nawej jak myśli, to z uprzejmości nie powie. A dalej- tak, cieszę się, że żyję w tych cywilizowanych czasach i kraju, zawsze to powtarzam:) i że nie jesteśmy kamieniowani. 

Opublikowano

Nie miałam okazji wypowiedzieć się jasno, więc zrobię to teraz. 

Popieram aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Powinna to być moim zdaniem decyzja konsensualna podjęta przez rodziców, ale w przypadku gwałtu prawo do niej ma tylko i wyłącznie kobieta. Na myśl o mężczyznach namawiających zgwałcone kobiety do urodzenia mam dreszcze.

 

Kobieta do 3 miesiąca ciąży ma prawo decydować czy to, co kiełkuje w jej brzuchu jest już człowiekiem czy jeszcze poklejonymi komórkami/amebą. 

 

Słyszę argumenty prolajferów, szanuję je i nikomu do sumienia nie zaglądam. Proszę również, żeby nie zaglądano mi. Jak traktować rozwijający się płód będzie dyskutowane do końca świata, ja postanowiłam opowiedzieć się po stronie wolności kobiety.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
    • @monon  Powyższy wiersz jest jak scena z thrillera. Czuć ogromne napięcie, duszność. Utwór opowiada historię o wstąpieniu na drogę zemsty, ale zamiast konfrontacji otrzymujemy skradanie się myśliwego do zwierzyny.    Punktem kulminacyjnym jest ujrzenie przez podmiot śpiących "Maleństw". W tym momencie w kobiecie coś pęka. Przecież była martwa. Miała być wyrokiem. A jednak... płacze. Wcale nie jest martwa. Żyje. Zemsta przestaje być koniecznością. Głód odwetu zaspokaja przekonanie, że rachunki zostaną wyrównane, choć może nie za ziemskiego życia. Z mojego subiektywnego punktu widzenia warto byłoby wyeksponować fragment:  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        - poprzez stworzenie kontrastu między nagrodą a karą dla "Wielkiego Niedźwiedzia". Zestawienie w stylu: "ognie piekielne - miód na moje serce".   Ogromnie doceniam zakończenie, ostatnią strofę + ostatnie zdanie. Strofa jest pieśnią - antykołysanką - dla dzieci ku przestrodze, ku zachowaniu czujności wobec nawet najmniej niepokojących dźwięków.   A jednak: - brzmi mało uroczyście. Gdyby tak zacząć tę strofę od "oto"? Przykładowo: "Oto pieśń lasu. Wsłuchajcie się (...)".    Zdanie: - to taki podpis, ostateczna deklaracja zejścia ze "ścieżki zemsty".    W tym zwieńczeniu słowo "droga" sprawia wrażenie zbyt ogólnikowego. Skoro mieliśmy "polowanie na zwierzynę", to może warto skorzystać z tego motywu i zamienić "drogę" na "łowy"? "To ja i mój koniec łowów"? - Podmiot widzę właśnie jako boginię łowów - Dianę z łukiem, dziką, nieokiełznaną, nie do zatrzymania, która zstąpiła na ziemię w celu ukarania tego, kto ośmielił się jej ubliżyć.   Ten wiersz jest znakomicie skomponowany - narracyjnie poprowadzony "filmowo", a Autor inteligentnie kształtuje słowem opowieść tak, by w ramach poezji nie odpłynąć w stronę roztkliwionego sentymentalizmu. Utwór jest ukończony. Moje propozycje to nie poprawki, ale alternatywy, na które warto zerknąć choćby po to, by upewnić się, że niczego zmieniać nie trzeba :D 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...