Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Coraz bardziej wołają jeść

Lub może porozmawiać by chciały

gdy przemieszczam się po mieszkaniu

Po drugim mieszkaniu

w trzecich kapciach mojej wolności

Nie jestem rozrzutna nadto

Kapcie i wolność wykorzystuję do zdarcia

Ale nie znaczy, że hamuję stopą po asfalcie

jadąc 160 na godzinę

Nie znaczy, że chodzę po rozżarzonych węglach

czy tańczę twista co noc

Zdzieram je z umiarem, tak myślę

Równoważąc swój czas

rozdzielam oddech kolejnym częściom partytury

 

Odkąd je mam, coraz mniej lubię,

gdy ktoś naciska mnie jak guzik

Nie zdziałasz nic ciągłym wcieraniem

we mnie swych wizji i opcji

Gdy wiem co mi w duszy gra

muzyce swej zostaję wierna

Nie ma w niej miejsca na fałsz

 

A kapcie dostałam, kolejne, czwarte

Ale odstawiłam je na bok póki co

bo w tych jest mi nadal dobrze

I w sumie to nie wiem

czy kolejne kapcie wolności

nie powinny pochodzić  jak dotąd

- z własnego wyboru?

Opublikowano

Dziękuję za miłe powitanie:) wiadomo, zawsze możnaby coś poulepszać, poskracać zapewne, ''upoetycznić'' -akurat moje formy są raczej proste, amatorskie, zwykłe, ale mam nadzieję, że coś zaiskrzy :) pozdrawiam

Opublikowano

Witaj Luule

Miej w glebi glebokiej D.

Czegokolwiek skracanie w tym wierszu.

Moze w nastepnych?

Ty decydujesz.

 

a teraz Ci plowiem o chapciach

nosze je kilka lat po synu

skoro dzialaja, to po co zmieniac

i tworzyc konsumpcjie 

malych raczek dzieci za miske ryzu.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Spoko, nic nie zmieniam i nie czuje presji- chodzi o to, że raczej zawsze możnaby coś ulepszyć, użyć innych form. co do konsumpcji, zgadzam się, zresztą ostatnio b.często mi się o tym pisze. Ale zupełnie uciec od tego - nie łatwo. Ps. Mój kapciowy wynik gorszy, to średnio 2lata4msc na kapeć :P pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 @Wiechu J. K. Dziękuję Wam. Berenika to jest tak jak piszesz, choć ja Ci powiem, że ja nie odczuwam tak tej melancholii, i muszę nieraz przeczytać swój wiersz, by to poczuć. Dla mnie to Twoje spojrzenie, wiele mówi. Bo odsłania to, czego ja nie widzę.  Wiechu J. K. To prawda. Noc też stawia na swoim. Podobnie jak dzień, chyba o to Ci chodziło? 
    • @Trollformel fajnie, że zajrzałaś, fandom "Enigma" pozdrawiam ;)
    • Notujemy wspomnienia    I szukamy ucieczki  Ukojenia    Od tego całego znoju   Bo tak bardzo  Pragniemy spokoju    W tym świecie  Z miliona obrazków    Ale te obrazki  Nie były nigdy prawdziwe     
    • Każdy się o moje nogi podtyka, w proch się zamienia i nagle gdzieś znika I nie wiadomo czy Diabła za rogi, Boga za nogi, czy też brzytwy się chwyta Zapewne nie będe znał odpowiedzi, ale szanuję, że akurat mnie o to pytasz W świecie, w którym jedni są spragnieni, a drudzy się topią warto umieć pływać.   Jeśli nie zaśmiałeś się ze swojego żartu to znaczy, że był on słaby Wiem, że chciałbyś być synem koleżanki twojej mamy, bo to pies na baby Obserwuje ludzi w moim wieku, w ciągłym biegu, ciągle na mieście kebaby  Na sali zajęte kanapy, dobierając się w pary, organizują do kina wypady   Nie mam odwagi ani siły by cokolwiek tu zmieniać Mogę w spokoju czekać lub jedynie w kółko narzekać Nie poszedłem do Mam talent, bo go nie mam a gdybym kiedyś zmienił zdanie to najpewniej bym przegrał.
    • W swojej ciemności mam wtórną twarz I każdy niepewny krok pozbawia mnie tchu  Tak chciałabym móc wychylić się  Poza krawędź luster poza krawędź drzwi  Lecz między nami powiem nic nie jest po staremu  Mam w sobie okruchy otuchy  A mową odsłaniam się niby lilie tulipany  A mową podlewam swój cień w upale Dopiero kiedy mrużę powieki   Wszystko wydaje się podobne  Pozbawione prawdy  Najchętniej więc otwieram oczy  Niechaj ciemność mnie tak nie tuli   Nie chcę umrzeć w objęciach życia  Splamionego czarnym tuszem omotania   Owijam się w kokon modlitwy łez  Udając liść, suchy jak zwój  Bez podsłuchiwań pająka       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...