Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Kolumny złuszczone z trudem podtrzymują 

dach wklęśnięty niegdyś dwuspadowy i drzwi 

skrzypią upiornie. Klamka od niechcenia do ręki 

się wsuwa a z otwartym oknem można wyjść 

 

na spacer. W przodków gnieździe pawiment 

ze skruszonym stopniem pokornie do piwnic 

się czołga. Meble korniki zjadły skonsumowały 

kilimy mole myszy papiery gryzą i coś jeszcze

 

gada na strychu. Za to pan artysta z nieustannym 

zapałem zegary słoneczne tworzy pisząc przy okazji  

ikony. Bo choć niby-demiurg sam w Boga nie wierzy 

 

to składa na dodatek całkiem zgrabne wiersze    

do swej uwielbianej lecz niemłodej donny - 

niemożliwie brudnej i śmierdzącej baby

Edytowane przez befana_di_campi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Śmierdzącą babę o czystej duszy i charakterze da się jednak umyć, podobnie jest z pijakiem, który jutro wytrzeźwieje. Odwrotnie już nic nie da się zrobić. Nawet boże nie pomoże.

                                                                                                       jan_ko

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiersz o niemocy choć jeszcze dość mocnej. Skoro ikony tworzone są i te zegary słoneczne - odliczają czas końca zapału, tak myślę. 

A jakże ceni swą "niemłodą donnę" ? Boi się samotności, utraty weny co będzie robił? Eh, befano. 

 

"Meble korniki zjadły skonsumowały 

kilimy mole myszy papiery gryzą i coś jeszcze" no sumienie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"Objaw zawiści?" Dobre  ! Znam doskonale historię tego romansu oraz bohaterów tego związku, ponieważ nigdy nie piszę "z czapy" ;)

To bardzo nieciekawe towarzystwo :\  Zwłaszcza pod względem etycznym. Brudna baba - naciągaczka na pożyczki; artysta z kolei - jej utrzymanek, bo go z zabytkowej rudery przegnała ślubna. Kiedy zakochanej parze zaczyna brakować kasy, wtedy on - artysta - neopoganin, agnostyk, ateista [zależnie od humoru] udaje się na dworzec kolejowy i tam udaje żebraka, głośno odmawiając różaniec. Sama to widziałam, za to pan hrabia [autentyczny] i wielce utalentowany twórca osobliwie nie widział mnie :-D    

Edytowane przez befana_di_campi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mówiąc szczerze, nie za bardzo pointa do mnie przemawia, mimo wszystko.

Brudna niemożliwie śmierdząca baba, nie może być muzą dla artysty.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zastanawiam się czy Demiurg nie powinien być wielką literą, jeżeli chodzi o Boga - uzurpatora, chyba że chodzi  o personifikację ludzkiej natury :)

Pozdr

Edytowane przez Annie_M (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

OK, może nie złości ale przyjrzyj się utworowi. Staranny opis rozpadającego się niegdyś świetnego dziedzictwa, Dość staranny opis męskiego bohatera i jeden suchy wers w którym ONA jest "babą" co jest nacechowane negatywnie, że jest brudna i śmierdząca , co przecież można w godzinę naprawić, i nic więcej o niej. Całość owszem ma sens, tak a zmiana nastroju na koniec, ale sugeruje jakiś uraz, jakieś bardziej negatywne uczucia do "baby a tylko żal do "artysty".

 

Pozdrawiam

 

Bogusław

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proszę, przygotuj balię z ciepłą wodą oraz rozpuszczoną w niej łyżką kaustycznej sody, i szoruj babę ryżową szcotką, która wcale, ale to wcale nie chce dbać o swoją higienę.

Znowu smędzisz z nadmiaru wolnego czasu. Zaś moje odniesienia do baby są takie, że ja nie znoszę smrodliwego brudu. I to sama tej pani wygarnęłam. Gusta artysty mnie nie obchodzą, zresztą ja brudna oraz śmierdząca - jak na razie - do tej pory nie chodzę...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Odczytuję cytowany utwór tak:

 

Kobieta śmierdzi i nic ją to nie obchodzi i mimo uwag nie zamierza się zmieniać.

 

Co do utworu otwierającego wątek. Napisałem że jest ciekawy, dobrze buduje nastrój i opsuje artystę a końcówka wywołuje u mnie wrażenie że ów artysta nie jest autorce objęty,  a "baba" budzi "złe uczucia".

Opublikowano

"...ów artysta nie jest autorce objęty,  a "baba" budzi "złe uczucia"."

To źle czytasz: artysta jak najzupełniej obojętny i byłby nim nadal, gdyby nie buchający od jego donny-konkubiny  - odór.

I daj mi już z tym wreszcie laicki spokój, bo mnie dusi :]

Wiersz popełniłam w desperacji trzymania się za nos, by już teraz z niego [wiersza] się śmiać ;)

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Może, dopiero może. Chociażby taka Dulcynea z wielbiącym ją Don Kichotem :p

Ten "Artysta" akurat jest demiurgiem przez małe "d" ;-)

Opublikowano (edytowane)

Befano - czytam Twój sonet, bo zachowałaś układ wersów w 4,4,3,3, zabrakło mi tu rymów abba, abba,  cdc, dcd.

W zasadzie wiersz jest ciekawy ale mam wrażenie  że za dużo w nim napastliwości a sonet (moim zdaniem)  to coś pięknego, wyjątkowego  i taki powinien (moim zdaniem)  pozostać.

Jak już chciałaś  opisać degrengoladę w tak ostrych słowach  to moim zdaniem lepsza byłaby inna forma - felieton?

 

Lajkowałam i cofałam głęboko zastanawiając się, czy rzeczywiście można go w ten sposób wyróżnić.  Mimo bardzo plastycznego ujęcia tematu jestem na nie.

 

Może następnym razem :)

Pozdrawiam :)

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

No i dobrze, że na "nie". Gdyż lajki nie są mi do niczego potrzebne :)

 

Natomiast w kwestii wiersza? Piszę tak jak piszę, w swoim stylu czy nawet zapamiętaniu. Wiersz ułożyłam w formę sonetu, który wcale nie musi być tym sonetem. Podobnie jak tak modne obecnie haiku, w garmażerii natomiast - pizza ;)

 

Nie gniewaj się, Bożeniu, ja jednak Twoje naddrobiazgowe komentarze odbieram jako niemożliwie drętwe. Wszystkie - bez wyjątku - omówienia, nie tylko pod moimi tekstami. Brakuje Ci bowiem interpretacyjno-poetyckiej fantazji, która jest duszą  wszelkiej literackiej krytyki.

 

Przyjaźnie :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem czy czegoś mi brak, a nawet jeśli czegoś mi brakuje to Ty Befano nie masz o tym bladego pojęcia.

 

Uważam, że komentarze powinny być rzeczowe , sensowne, merytoryczne jeśli mają być komentarzami, a jeśli to tylko zaznaczeniem swojej obecności to hulaj dusza  - jeśli taka jest Twoja wola.

Nie zawsze jest to jednak wskazane, czasem prowadzi do niepotrzebnych spięć ,bo jak stare przysłowie mówi - "z żartami jak z solą... przesolisz zabolą".

A ja wolę niedosalanie , wysoko ciśnieniowcem jestem i nikomu ciśnienia podnosić  także nie zamierzam.

 

O ile szanuję własne zdanie autorów o  zamieszczanych wierszach i próbę obrony własnych przekonań wyrażonych tekstem to tyle zupełnie nie rozumiem Twoich ataków ad personam na niemal każdego komentującego, który nie zachwycił się Twoimi tekstami.

Uczciwie przyznam, przeczytałam większość z zamieszczonych przez Ciebie utworów ale tylko jeden tak na prawdę podobał mi się.

Ten tutaj jest rozemocjonowany co prawda i bardzo malowniczy ale to moim  zdaniem złe emocje i po przeczytaniu go czuję niesmak - to tyle drętwej gadaniny ;)

 

Pozdrawiam ciepło - mimo wszystko :)

 

 

 

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jasnowidząca jestem ;-) Dlatego nie znoszę, tak nie znoszę, kiedy nadintepretowuje mnie się tam, gdzie interpretacja jest zbyteczna i jeszcze się za mnie nadprogramowo myśli ;-)

Nie potrzebuję entuzjazmu, bo głaskanie kota na śmierć nie w moim duchu. Mam jednak swój na tyle opracowany i wypracowany warsztat, że dalszych dlań rad nie potrzebuję. Jak już nie raz i nie dwa podkreślałam: to, tamto lub wszystko podobać się nie musi, ale nieuszanowanie stanowiska autora tekstu, to swoistego rodzaju komentatorskie natręctwo, o czym Ci delikatnie nadmieniłam przy którymś z Justysiowych wierszy :)

Opublikowano (edytowane)

A ja dałem serduszko, a dlaczego?

 

Jeżeli ten wiersz rzeczywiście nie ma (co - przyznaję - z trudem przychodzi mi przyjąć do wiadomości) sporego ładunku osobistych emocji, to muszę wyrazić duże uznanie za umiejętność stworzenia takiego właśnie klimatu Twojego wiersza, Befano.

 

Aha, a na serduszko klikam nie dlatego, że komuś na tym zależy (albo nie ), ale aby wyrazić swoje uznanie lub fakt, że coś mi się spodobało.

 

Pozdrawiam :)

AD

 

 

Edytowane przez JADer (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Proszę, oto następne serduszko :)))

 

Nie, nie ma tu żadnego - wobec artysty - ładunku osobistych emocji, oprócz - wobec jego baby - wirtualnego trzymania się za nos.

"Baba" w naszych stronach oznacza po prostu kobietę, bez jakichkolwiek negatywnych emocji. Zwykły regionalizm, i tyle.

:)))

 

 

Opublikowano

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mylisz się w zeznaniach ;)

 

No dobrze, nie wiem czy wiesz, że do dobrego tonu należy - na tym forum - by publikujący swoje wiersze komentował innych współpiszących. 

Taka pasywna obecność nakierowana tylko na siebie nie jest dobrze widziana.

Niestety jeszcze gorzej w -  mojej opinii -  ma się rzecz jeśli ktoś jest przekonany o wartości swoich utworów i nie przyjmuje do wiadomości że komuś to może się nie podobać ba... kogoś może obrażać. A w odwecie nie zostawia suchej nitki na autorach, którzy śmieli  nie docenić twórczości.

 

Zastanawiam się tylko po co tutaj wróciłaś ? W imię zasady - "nieważne jak mówią, dobrze czy źle byle dużymi literami" ?

 

Takie potyczki nie służą niczemu ani nikomu, no chyba, że ktoś zamierza rozłożyć to  forum :))))

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak czytam sobie i się zastanawiam gdzie właściwie jest problem poruszany w cytowanym utworze.

Z jednej strony Autorka sugeruje że jest jasnowidzącą i w związku z tym nie znosi interpretacji gdy ta jest wg niej niepotrzebna.

Tylko podświadomie oczekuje od czytelnika by tez był jasnowidzący, bo skąd ma wiedzieć że coś nie ma być interpretowane?

Z drugiej strony Autorka zaznacza (sorry ja nie jestem jasnowidzem) że ma warsztat dopracowany i żadnych rad nie potrzebuje.

A czy ktoś twierdził że ma niedopracowany? Czy przy dopracowany warsztacie nikt błędów nie robi same idealne dzieła spod jego ręki wychodzą?

I znów z "trzeciej strony" autorka twierdz że nie potrzebuje pochwał ani rad, a krytyki sobie nie życzy. To Mateusz wskazał co zrobić by nikt nie chwalił, nie ganił i nie oceniał. Ale w takim wypadku czy wypada komentować innych?

Wiersz jaki jest każdy widzi. Aż bije od niego wstręt do "baby", co przypomniano mi przedwojenny głupi dowcip w którym zmienię imię bohatera:

Pani napisała w w "dzienniczku uwag" (kiedyś coś takiego było)

 

-Wicek śmierdzi trzeba go wykąpać.

 

- Wicek fijołek, nie trzeba go wąchać - odpisała mama.

 

Wybacz, trzeba chyba być jasnowidzem by wiedzieć że nie ma ładunku emocji w zakończeniu wiersza.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bożeniu, ja nigdzie nie wróciłam, bo ja tu nigdy wcześniej nie byłam!!!

I w przeciwieństwie do Ciebie komentuję jedynie te wiersze, które mnie w jakiś sposób zatrzymują, Ty - na wzór byłego pana-użytkownika z "poezji-polskiej" - maglujesz wszystkie, do ich najcieńszego i najostatniejszego włókienka. Wręcz do ostatniego wydechu oraz godzinę dłużej, co spostrzegłam na przykładzie Justyny.

:) 

Zacznę Cię, jęczybuło, ignorować. Uczepił się słowa "baba" i nie popuści... :\ Jak bulterier czyjegoś pośladka.

Nie rozumiesz, Człowieku, że to mój wierszopisany pamiętnik? A jak pamiętnik, to i jego autorka ma prawo być dla niektórych niesympatyczna, głupia, zarozumiała etc.?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Być może tak jest, ale  odniosłam wrażenie, że już wcześniej spotkałaś tutaj piszących. Nie pomyślałam o innych portalach, może dlatego, że sama  publikuję tylko tutaj, jeśli nie liczyć mojej strony internetowej.

Befano  ja też zatrzymuję się przy wierszach, które mnie zainteresują. Jedne dlatego, że są dobrze napisane, cieszy mnie  czytanie takich wierszy, wiec dlaczego nie dać temu wyrazu - tym bardziej, że taka jest idea tego forum.

Inne zatrzymują bo coś w nich jest a gołym okiem widać, że wystarczy podpowiedź i  może być coś więcej, jeszcze inne bo są zbyt hermetyczne i by je dobrze zrozumieć należy "maglować do ostatniego włókienka" bo niby dlaczego nie ?  Tu jest na to miejsce.

Są też teksty grafomańskie, więc dlaczego się przy nich nie zatrzymać? Być  może ich autor tego nie dostrzega, być może ja dostrzegam w nich jakiś potencjał i warto spróbować pomóc ich autorom.  A być może nigdy nie powinien pisać? Nie każdy może być matematykiem,  nie każdy może być fizykiem, lekarzem, prawnikiem etc... skąd przekonanie że każdy może być poetą ?

 

Kontynuowanie tego dialogu jest bezsensowne, nie trafiają do Ciebie moje argumenty a ja nie zamierzam się wdawać w jałowe polemiki.

Powodzenia Ci życzę!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @MIROSŁAW C.dziękuję ;) 
    • Pamięci wspaniałego pisarza Dana Simmonsa  za jego "Pieśń bogini Kali" i inne wybitne pozycję.   Jechałem tutaj najpierw  przepełnionym do granic absurdu pociągiem. Sprzed budynku dworca zabrał mnie umówiony wcześniej kierowca. Jechaliśmy wiele kilometrów na północ. Zatrzymaliśmy się pod wskazanym adresem. Kolejny mężczyzna  po okazaniu mu pieczęci  jaką dostałem jeszcze przed tym  gdy znalazłem się w pociągu, wyprowadził mały crossowy motor  z prowizorycznej szopy i kazał mi wsiąść. Wyjechaliśmy z miasta  i pod wieczór stanęliśmy pośrodku  jednej z pomniejszych wsi. Mężczyzna zniknął w pobliskim domu a mi kazał czekać i nigdzie nie odchodzić. Czekałem dobrą godzinę aż nastała noc.     Wreszcie drzwi otworzyły się  i stanął w nich mój kompan. Zaprosił mnie gestem do siebie. Chwycił za głowę i wyszeptał na ucho. Pieniądze nic nie dały. Nie pomogą nam.  Za bardzo się boją. Mieli załatwić przewodnika  i słonia do transportu. Jednak spanikowali i nic ich nie przekona  do zmiany decyzji. Musimy iść sami pieszo.     Czy ktoś Cię widział? Żartujesz? Chyba cała wioska się zleciała. Wszyscy mieszkańcy mnie widzieli. Rozmawiałeś z kimś? Nie. Wymieniłem tylko kilka grzeczności. Widzieli Cię wszyscy, ale jeśli coś się stanie  i służby zaczną węszyć  to każdy zapomni o tym  by kiedykolwiek widział tu  białego europejczyka. A więc nie pokładaj nadziei w ich uśmiechach. Nie będzie ratunku ani odwrotu. Wyruszamy natychmiast. Oni już wiedzą i oczekują.     Więc ruszyliśmy w drogę. Noc nie dawała ukojenia. Było duszno i gorąco. Lekki wietrzyk nie dawał ukojenia  a pył wymieszany z potem  pokrywał odsłonięte części ciała  i niemiłosiernie powodował  uczucie świądu. Księżycowy rogal  dopiero wstawał nad horyzontem. Wzrok zawodził zmęczone oczy. Wyostrzył mi się za to słuch i węch. Smród był nieznośnie mdły. Oleisty i zawieszony  w każdej cząstce skażonego powietrza. Sterty śmieci zastępowały trawniki i skwery. Dosłowne wieże ery konsumpcjonizmu, wznosiły się, wsparte o ściany domów.     Głodne psy i koty. Walczyły zażarcie  o każdą reklamówkę resztek, każdy worek odpadów. Szczury piszczały wśród tych stert. Były w amoku podniecenia. Były królami, którzy rządzili tu  ostrymi pazurami i zębami.  Miało się wrażenie,  że przestrzeń ciągle się porusza. I w istocie tak było. Muchy, larwy, szczury, karaluchy, myszy, bezdomni starcy a także małpy i bydło. Wszyscy byli świętym ekosystemem. Religią i porządkiem starszymi  niż moja cywilizacja zachodu.     To było mrowisko dusz. Slums złożony z pojedynczych trybików systemu kast i zależności. Każdy był tutaj po coś i spełniał swą rolę, choć ja nie widziałem nic  poza wykraczającą za ludzkie zrozumienie nędzę i upadek człowieczeństwa. Miliard istnień żyjących w matni nieskończonego koszmaru. Ciekawe ilu z nich zagląda do świątyni? O co proszą boginię? Czy są na tyle zdesperowani  by składać jej ofiary? Czy ona słucha i spełnia prośby? Teraz wolałbym już nie znać odpowiedzi. Za późno. Trzeba ruszać.     Ominąłem ostrożnie truchło krowy, odarte ze zgniłych resztek mięsa  prawie do gołych kości. Było ucztą dla larw. Nawet po śmierci  było namaszczone świętością. Absolutnie nikt  nie odważyłby się usunąć go z drogi. Przewodnik ponaglił mnie  i skręciliśmy za szereg ostatnich chałup, zanurzając się w las.     Włączyliśmy słabe czołówki w ich bladym świetle próbowaliśmy kluczyć  i wyrzynać dziką ścieżkę maczetami. Las cały czas rozmawiał  nie tyle z nami  co z całą otaczającą materią. Dźwięki te nie były straszne  a raczej hipnotyczne. Duchy nie opuszczały nas na krok. Ci którzy nas oczekiwali, potrafili władać  dowolnymi ciałami ludzi i zwierząt a nawet wchodzić w drzewa, krzewy i wiatr. Ich oczy były wszędzie wokół, ukryte za wiarą w rozum  a nie świat magii i rytuałów.     Szliśmy nie rozmawiając. Byłem tu przecież pierwszy raz w życiu  a moje nogi jakby idealnie  znały każdy cal drogi. Znów pomyślałem o ich obcej ingerencji. Byli kłębkiem a ja jedynie  lichym kawałkiem sznurka. Pozwalałem bezbronnie by nawijano mnie szybciej i szybciej ku prawdzie.     Po jakiś dwudziestu minutach  las przerzedził się na tyle  byśmy nie szli gęsiego  a stanęli obok siebie ramię w ramię. Wydawało mi się, że przed nami czerniał zarys jakiegoś budynku a raczej świątyni. I nie myliłem się.     Wyszliśmy centralnie na jej front. Nie zapomnę jej widoku już nigdy. Miała wysokość około czterech pięter a szeroka była na jakieś osiemdziesiąt metrów. Kamień do jej budowy  pamiętał z pewnością i Buddę i Krysznę. Była majestatyczna i mitycznie,  olśniewająco piękna. Od razu można było poznać, że była poświęcona kobiecie. Najstraszniejszej demonicy. Bóstwu nocy i śmierci. Szaleństwa i krwi. Obłędu i zemsty. Cudownej bogini Kali. Tej która tańczy w gniewnym uniesieniu  na ciele Śiwy. Tej która jest wielką matką czasu. Pas jej z czaszek i odciętych dłoni a dziewięć par rąk dzierżą ofiarne ram dao. Błagając o ofiarę z życia. Tej, której z pola ustępują Wisznu, Kryszna  a nawet Ganga. Jej krzyk oznacza wyrok. A spojrzenie śmierć.     I patrzyła na nas z dziesiątków posągów. Objął mnie nieludzko silny lęk. Nie tyle o życie co o duszę. Byłem tylko marionetką w jej szponach. Byłem tak mocno przerażony,  że nawet nie dostrzegłem  dwóch postaci stojących u podnóża  schodów na szczyt świątynny. Żaden z nich nie rzekł nic  przez cały ten czas  lecz wreszcie ten niższy  i ubrany jedynie w przepaskę na biodra  zbliżył się do mnie  dzierżąc w dłoni  małą jutową sakiewkę.     Nie podał mi ręki, nie pozdrowił mnie. Był kapłanem Kali. Gardził ludźmi mojego pokroju. Tymi, którzy błagają o jej wstawiennictwo. O jej matczyną opiekę. Uciekają w kult by rozwiązać doczesność. Wyciągnął dłoń i podał mi sakiewkę. Zaczął mówić a mój przewodnik tłumaczył. Oto obiecane prochy wroga,  wymieszane z jadem kobry  i trucizną znaną jedynie nam. O świcie wejdź na dach świątynny. Tam czeka Wielka Matka Kali. Zjedz na jej oczach prochy. Uleć do jej miasta. Miasta Umarłych. Tam czeka stos. Spłoń bez strachu. Wtedy Kali weźmie Twe prochy  i wsypie je do Gangi. Wskrzesi Cię i wrócisz do ciała pozostawionego tutaj. Obudzisz się z transu. A dusza Twego wroga  nie znajdzie nigdy wyjścia  z Twego wnętrza. A jego kości i czaszka  upiększą naszyjnik bogini.     Wziąłem od niego sakiewkę  i rozpocząłem żmudną wędrówkę  na szczyt świątyni.          
    • @Alicja_Wysocka   Bardzo dziękuję!    To prawda, te gorzkie nuty potrafią nieźle namieszać w codziennej melodii. Dziękuję za tak trafne spostrzeżenie i miłe słowa! :)   Serdecznie pozdrawiam.  @Leszczym   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam.  :))))   Miłość to siła, co góry przenosi, Lecz brudnych butów nikt nie znosi! Dla wspólnych nut i świętego spokoju, Zostawmy je w ... przedpokoju. :)))     @APM @lena2_ @wiedźma @Simon Tracy   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    • Wiersz o takich zwyczajnych rzeczach a tak niezwyczajnie piękny. Pola to mój ulubiony krajobraz, może dlatego z łatwością poczułam Twój wiersz. A i siedzieć tak i patrzeć też potrafię.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam klimatycznie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...