Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

gdy pada deszcz wieje wiatr

a kochanie zaczyna nudzić

wyjdź z domu kupić globus

wróć i udaj się w podróż

 

a gdy owa już się wyczerpie

bo wszystko zobaczyłeś

wróć do domu wdziej kapcie

i przytul się do miłości

 

powiedz że będąc w świecie

nie spotkałeś drugiej takiej

za którą tak szybko jak za nią

zacząłeś tęsknić ona wybaczy

 

wybaczy  to że ją na godzinę

ale jednak samą zostawiłeś

mówiąc zrozum kochanie

ale ja  muszę się odnaleźć

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuje Bolesławie - cieszy mnie twój komentarz.

                                                                                                                                             Ślę ukłony i pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj - no to się nawywijało  z tym globusem - może nie dojdzie do tego...

Dzięki że byłeś i czytałeś.                                            

                                                                                                                                          pozd.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj -  a to mnie mile zaskoczyłaś swą obecnością.

Dzięki że byłaś.

                                                                                                                         Spokojnego wieczoru życzę 

Opublikowano

Piszesz o rafie, na którą wpada bardzo wiele par. Kiedy opada szał ciał raptem wszystko staje się nudne i monotonne.

Każdy sposób, na pokonanie tej monotonności w związku jest dobry. Oczywiście jeśli ma akceptację obu stron. A kupno globusa wydaje się mniej szkodliwym sposobem na to, niż inne ze znanych. Pozdrawiam, Waldemarze :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście że mniej szkodliwe...dzięki że byłeś Kocie.

                                                                                                                                  Pogodnej niedzieli ci życzę

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Jacku -  dziękuje że byłeś i skomentowałeś  właśnie tak ...

                                                                                                                            pozdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  dziękuje za miły kom.

Czasem coś nam wyjdzie...a z tym globusem może zdarzyć się tak jak sugerujesz Jacku.

                                                                                                                                                                 pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...