Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie warto żyć byle jak

lepiej doceniać co jest

tęcze góry zaćmienie

rechot żab ćwierkanie

 

nie warto żyć boleśnie

smucić kuleć  płakać

lepiej się uśmiechać

cieszyć tym co dzień da

 

bo jutro może być inne

nie tak wesołe - ciemne

może zerwać się wiatr

który je popsuje

 

lepiej cieszyć się tym

czym życie w danej chwili

nasze zmysły uraczy

np. wschód lub zachód

 

które nigdy nie nudzą

są zawsze inne -  mimo

że do siebie bliźniaczo

podobne

 

 

 

Opublikowano

Witam Wasylu - szkoda że nie widzisz  - ale masz prawo do własnej oceny - za szczerość z jaką się nie zgadzam

do czego również mam prawo dziękuje.

Może innym razem coś się spodoba....

                                                                                                                                                                    pozd.

Opublikowano

Witaj Ireno - może tak a może nie - to zależy od punktu widzenia - za czytanie dziękuje.

                                                                                                                                                                                 pozd.

Opublikowano

Witaj Marlett -  miło że czytałaś - jest jak wspomniałaś.

Dziękuje bardzo.

                                                                                                                                                     Miłej i spokojnej nocy życzę

Opublikowano (edytowane)

Witaj - dobrze że chociaż kawałek przypadł  - tak to działa - raz coś się podoba a raz nie - nie jesteśmy ponad - bardzo dziękuje za szczery kom...musimy się z tym liczyć... postaram się by następny się spodobał.

Miło że czytałaś.

                                                                                                                                                 Miłego dnia  życzę

                                                                                                            

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...