Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

                Gdzie moja łódź?

                Gzie moja wyspa, mój dom i dzban wina?

                Chyba morze mnie uwiodło,

                Tak jak chłopcy zwodzą młode dziewczęta, by z nich zadrwić.

 

                Wenus, twoja bliźniacza źrenica, o przyjaciółko,

                świeci nad miastem przyszłości,

                i nawołują się wyspy latarniami,

                a tym jest wierność miedzy nimi, co oliwny błysk ognia.

 

                Wszyscy jesteśmy iskrą pochodni,

                i czekamy dnia, by wciągnąć łódź na brzeg,

                a prowadzi nas gwiezdna stal, sen nieprzełamany,

                jak ostrze dnia, który ma nadejść

Edytowane przez E.K.S. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witam kolejny raz - jestem w lekkim szoku - nie często ba nawet wcale nie 

trawiło się tyle tak zacnych wierszy od jednej osoby w tak krótkiej chwili.

 Ten też jest smakowity - pokaz inne są warte tego portalu.

Te ostrze dnia które ma nadejść zarąbiste.

Tak trzymaj.                                                                 

                                                                                                                 miłego wieczoru życzę

Opublikowano

Panie Waldemarze, jakże Pan przemiły dla mnie. Jestem zdumiona tym, ze otrzymuje pochwale. Pana dobre słowa data mi duzo radości, bo przecież wiersz jest dla czytelnika, i jeśli jemu się podoba, to cóż lepszego? Pozdrawiam bardzo gorąco. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...