Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy myślą dobrą dzień zaczynamy,
Kiedy czynnością wspaniałą dzień odkrywamy,
Kiedy wszystko to się pali,
Jak spalamy liście tam gdzie ciał poległych tysiące,
Patrząc przez okno rzeczywistości naszej,
Przez promień Słońca wschodzącego,
Który przeszłością jest, o której inaczej myśleć nie umiemy,
Gdzie coś targa naszym umysłem,
Na wszystkie czterdzieści i cztery strony życia naszego,
Życia cierpiącego, boską mocą przesiąkniętego,
Które tylko całkowicie,
Kiedy następny poziom istnienia zrozumiemy,
Co będzie przełomem,
Całkowitym wskrzesicielem będzie.

Przez promień Słońca wschodzącego,
Który odbija się od łzy spadającej,
W ukrytym znaczeniu spływającej,
Po drodze poprzednimi zaznaczonej,
Nauczyć kogoś chcielibyśmy jednego,
Nauczyć wszystkich chcielibyśmy wszystkiego,
Bośmy milionem,
I za miliony cierpimy,
Pośród ludzi wzroku niemających,
Zmienionych przez powszechną rzeczywistość,
Przez to, co się w niej rodzi i umiera,
I życie im odbiera,

To się zmieni,
Zmieni się, bo są na świecie ludzie,
Którzy światło w sobie mają,
Bo są na świecie rzeczy w niebie i na ziemi,
O których nie śniło się waszym filozofom.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...