Witold Marek Opublikowano 18 Grudnia 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Grudnia 2004 weźmy puszkę a weźmy ją: - ostrożnie - z niesmakiem - lepko oraz ufnie (blacha zachłysnęła się błękitem) puszka jest nauką o bycie już zbytecznym o zbycie ten cud nowoczesnej septyki radosne zwierzę wiatru psi obłęd (wytoczone z łoskotem uwagi) lecz puszka to także drwina bruku rozpuszcza języki: w przedmiot, podmiot i stukot - śmieć bywa retorem niezgody do rzeczy: gruchot odzienia przedmiotu zjadania a dalej pustka opięta pogięty walec powietrza i od rzeczy: próżny cynik wygnania ironiczna od błysków pełznącym jesiennieniem nieustająco drepcąca retardując (puszce przychodzi matowieć) rzecz sumując: puszka to kawałek zdziwienia co przetrwał konkluzję
Arena Solweig Opublikowano 18 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 18 Grudnia 2004 Puszka to twardy budulec, który pod wrażliwymi palcami poety staje się rzeźbą ! ”(puszce przychodzi matowieć)” – nie powiedziałabym ! w takim wierszu, Marku, nie ma prawa. Jako „przedmiot, podmiot i łoskot” - puszka załaskotała sensem prostego przedmiotu i podmiotu ! Powiem tylko – brawo, i pójdę połazić po ulicach, może też coś wypatrzę ! Pozdr.Arena P.S. Piękne to ”jesiennienie”
Jacek_P. Opublikowano 19 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 19 Grudnia 2004 Jesiennienie powiało Leśmianem, ale całość jest tak misternie utkana z filozofii puszkologicznej, że tylko skłonić się wypada. Już pierwsze dwa wersy zapowiadają niezłą zabawę, a potem napięcie rośnie, jak u Hitchcocka. Świetne, dowcipne określenia zarówno: gruchot odzienia przedmiotu zjadania jak i próżny cynik wygnania, siła by wymieniać. Naprawdę kapitalne. Pozdrawia pełen uznania Ja.P.
Roman Bezet Opublikowano 19 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 19 Grudnia 2004 Przedmiotem ironicznych demaskacji bywa pozór udający istotę rzeczy, pozór prawdy chcący uchodzić za prawdę samą, zadufanie w przebiegłość i siłę czy przywiązanie do pojęć fałszywych, slowem - pogląd o bezalternatywności tego, co zwykliśmy uważać za rzeczywiste. Ironia okazuje się formą solidarności, gdyż ofiarowuje człowiekowi wyzwolenie spod władzy komunału, pomaga mu zrozumieć świat i godnie żyć. Oto filozof czy też zwykły przechodzień albo zbieracz oczywistości - pochylony nad jednym z symboli współczesnej cywilizacji - przedmiotem (puszką). Kim jest naprawdę? Tego wprost się nie dowiemy. Posłuchajmy zatem o czym prawi. Najpierw prezentuje swoje obserwacjena temat tych, którzy z "rzeczą" obcują ("z niesmakiem / lepko"), a jednocześnie wciela się w punkt widzenia "rzeczy" ("zachłysnęła się błękitem"). Dalej szuka zasady, wg której "rzecz" funkcjonuje ("zbyt") z "naukowego" punktu widzenia "bytu". Ale "rzecz" jest powszechna, więc dotyka swym istnieniem wszystkie elementy przyrody ożywionej i nieożywionej, ba! ożywia nawet tę martwą (w potocznym oglądzie: bruku - kamienia; tu odskok mały uczyńmy, nie bez powodu, do "Kamyka" Zbigniewa Herberta, autora "Studium przedmiotu"; "ęłęóKamyk jest stworzeniem / doskonałym /.../ ęłęóKamyki nie dają się oswoić / do końca będą na nas patrzeć / okiem spokojnym bardzo jasnym"). Summą tych obserwacji jest pierwsza konkluzja: "śmieć bywa retorem niezgody". Zapamiętajmy to zdanie. Podmiot - odwołuje się teraz wprost do rzeczy, czyni to w sposób charakterystyczny (ulubiony) dla poetyki autora wiersza: poprzez nagromadzenie rzeczowników - "gruchot odzienia przedmiotu zjadania" (ani śladu określeń, wyrzucony poza nawias tekstu czasownik - urzeczowiony). To swoista grzechotka rzeczywistości. Podobnie jest w tej relacji z odwróconym wektorem refleksji; od rzeczy biegnie do nas "próżny cynik wygnania", ale jest także opóźnianie biegu (czasu? zdarzeń?) "pełznącym jesiennieniem nieustająco drepcąca", gdzie funkcję wiodącą przejmują czasowniki, nawet "jesiennienie" od rzeczownika przecież utworzone, zyskało formę poprzez odwołanie do czynności! Czy to przypadek? Do rzeczy - rzeczowniki, od rzeczy - dzianie się. rzecz sumując: puszka to kawałek zdziwienia co przetrwał konkluzję Jeśli potrafimy się zdziwić (jeśli rzecz nas zdziwi swymi "cechami"), to może domyślimy konkluzję (konkluzja przyjdzie do nas "od rzeczy"). Nie bez powodu wiersz zaczyna się apelem: "a weźmy ją"! "weźmy puszkę" - rzecze filozof, "ostrożnie". To retor woła: "a weźmy ją"! - "ufnie". Kim jest podmiot wiersza? "Retorem niezgody"? Tym, który zna wszystkie strony "rzeczy"? Czym byłby ten wiersz bez ironi osadzonej w nim, jak potencja rdzy w blasze puszki? Czym byłby ten tekst, gdyby nie przekraczał języka dyskursu? Czym by była rzecz (puszka): porzucona, zgnieciona, gwiżdżąca cicho w wieczornym wietrze, czym by była bez ingerencji podmiotu (autora) w jej mimowolny byt? "Puszka" - temat "wykładu ulicznego" - czym jest? "Rozpuszcza języki", "zachłystuje się błękitem", "bywa retorem niezgody". Kim jest? Początkowy cytat dotyczy omówienia jednego z najważniejszych polskich poetów ostatniego stulecia. Którego? To zagadka (dla telewidzów ;). Wiersz "Wykład uliczny" wypełnia funkcje, które w przytoczonym fragmencie są opisane. To nie porównanie poezji i poetów. Tylko pytanie: czy to jest właściwe miejsce dla tego wiersza tu i teraz? Stawiam je wszystkim: czytelnikom, Szanownej Moderacji i w końcu - autorowi. Wiem, że działki i podziałki nie są w poezji najważniejsze, ale sądzę, że trzeba tworzyć jakiś ład. Z prawdziwych wartości. pzdr. b
Joanna_W. Opublikowano 20 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2004 Czym jest "kawałek zdziwienia/ który przetrwał konkluzję"? Puszką, blachą, "cudem nowoczesnej septyki", "radosnym zwierzęciem wiatru", "psim obłędem", "drwiną bruku", śmieciem, "retorem niezgody", "gruchot odzienia przedmiotu zjadania", "pustka opieta", "pogiety walec powietrza", "póżny cynik wygnania". Zastanawiające, bo wbrew pozorom, przedmiot wykładu przeradza się w podmiot (nie bez głosu - "rozpuszcza języki"). Tekst znakomity pod wieloma względami, ale o tej nieludzkiej porze skupiam się na pogłosie, bo budzi mnie "łoskot uwag". Wrócę. A.
Włodzimierz_Janusiewicz Opublikowano 20 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2004 "Blacha, a w środku dziura - rura" zatrwożyłem się i bym się trwożył dalej, gdyby nie zachłyścnięcie błękitem. Oczywiście w kontekście wiersza jest ono jak najbardziej na miejscu, ale w momencie 1 czytania ręce opadają. Dlatego przeczytałem kolejny :)
Marek Paprocki Opublikowano 20 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 20 Grudnia 2004 dla lepszego zrozumienia i żeby nikogo nie urazić zamieniłem słowo 'puszka' wyrazem swojego imienia i otrzymałem ciekawe efekty.A już najbardziej pasowało do mnie radosne zwierze wiatru.Bo co tu dużo mówić;jestem konserwatywny czyli wyszło na puszkę.Ciekawa też forma wiersza w formie wywodu zachęca do prześledzenia całej treści.Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się