BlackSoul Opublikowano 20 Marca 2015 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Marca 2015 Minęła noc. Słońce wzbiło się ponad horyzont zaczynając odliczanie. Nie mogę liczyć. Pożądania nie można wsadzić w okowy, zamknąć w klatce, zaszyć pod powierzchnią grubego płaszcza i czekać aż wzleci, wespnie się na wyżyny. Pożądanie dojrzewa od świtu do zmroku, kiedy wyostrzają się jego kontury i bieleją kły. Staje się łowcą gotowym powoli pieścić i smakować ofiarę aż nie zostanie nic prócz pyłu. Wszystko pali się w ogniu, spopiela członki, kamień spada z kamienia krusząc mury. Przestaję odliczać dni Pożądania, godziny pełne trwogi, sekundy drżenia serca, skrzypienia powiek. Nabieram wody w ustach i bełkoczę coś przez zaciśnięte zęby. Sama się podtapiam stając nago przed tłumem szczelnie zakrytych. Tłumu nieznoszącego nagich piersi, strzeliście sutków i pełnych policzków. Jestem nudystą na balu króla ubiorów. Nawołuję się do zaprzestania tych niebezpiecznych szarad z krwiożerczymi liczbami, które warczą na mnie, buzują pod skórą, sypiąc iskry. Przytrzymują mi głowę w oceanie nastając na moje życie. Słyszę jak nawołują Szaleństwo, które wierci się za ociężałą kotarą, czekając na swoje wniebowstąpienie. Jest nierdzewnym żołnierzem, który chroni i wspiera Pożądanie, tworząc z nim dziki duet gniewnych kochanków. Muszę przywołać na usta zero. Wymalować nim myśli i Pożądanie. Przypomnieć sobie nieskończone, doskonałe zero, kiedy nie nastawałam na własne myśli podkopując ich wolność. Naznaczam się purpurowym zerem pragnąc tylko jednego, cichego szeptu, który obezwładniał mi ręce i otwierał gardło wypełnione krzykiem. Mam w głowie Pożądanie, a w usta Szaleństwa wkładam świeżo zerwane zero - zapomniany owoc mojej miłości.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się