Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dzielić się jadłem to wielka cnota
nie wtedy, kiedy jego zbywało
lecz wtedy, kiedy nam widmo głodu
zagląda w oczy a jadła mało.

To samo przecież dotyczy wody
nie wtedy, kiedy jest jej w nadmiarze
lecz w trakcie suszy by zwilżyć wargi
i obmyć z kurzu zmęczone twarze.

Dzielić się wiarą i nieść otuchę
ulżyć w cierpieniu swoim jestestwem
dla jednych jest to wyzwaniem chwili
dla innych jawi się prawie męstwem.

HJ
  • Odpowiedzi 64
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Często w gąszczu przepychanek
lub w pogoni za zyskami
oddalamy się od siebie
a gdy zostaniemy sami

i otoczy nas pustostan
myśli, co na emigracji
kołatają się po klatkach
jakiejś innej demokracji

człowiek siada z głową w dłoniach
łokcie oprze na kolanach
dobrze, gdy ma dach nad głową
z jednym oknem w czterech ścianach

i gdy sprawdzi za i przeciw
co utracił, co go boli
jeśli twardy ma charakter
to się wyrwie z tej niedoli.


HJ
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Ja pomogę
chociaż trochę
By w pokoju z jednym oknem
Stał stół z krzesłem
Dwoma!
Stary, siwy, obdrapany
Wymalowany farbą tęczy
Odnowiony
Co wysłucha i przekona
Że świat chociaż
Przepychany między ludźmi
Stanąć można mocno
łokciem oprzeć się o krzesło
Myśli co nas jutro czeka
Co już przeszło
To już przeszłość

Pomóc takim ludziom trzeba
Wzmocnić wiare
Podnieść siłą
Chleba starczy
Dla nas wszystkich
Co sie dzieli
To sie szerzy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Dobrze, kiedy starcza woli
sumienności i zapału
kiedy starcza cierpliwości
bo należy iść pomału
i rozglądać się dokoła
żadnej skargi nie przeoczyć
a z obranej słusznej drogi
na milimetr w bok nie zboczyć.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Mało dzisiaj tych, co niosą
słuszne hasła na sztandarach
On wydobyć musi węgiel
Ona w kuchni stać przy garach

a wieczorem wypoczynek
bo od rana do kieratu
żeby byt zapewnić dzieciom
sobie i całemu światu.


HJ

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Można przecież
nosić węgiel
Wydobywać myśli wtedy
Że on w złoto się zamieni
Kiedy spłonie w zimnym domu

Garów ja nie lubie zmywać
Kiedy płyn do naczyń
Już się kończy
Wnet tysiańce bombelków
Gdy nacisnę tą butelke
mocniej
Przypomina mi, że w zlewie
Spokój nie panuje
Więc umyję,no umyję

Jeszcze z muzyką i uśmiechem
Bombelkowym czarem
Rano wstanę też z uśmiechem
Ze mam czysto

Jeden kopie węgiel złoty
Drugi myśli o czystości
Lecz jak z sercem
czystym śmiechem
Podejdzie do czynności
Wnet zapomni o
Okoliczności

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Każdy jakąś ma smykałkę
i nie musi się przykładać
by w koronnej swej dziedzinie
po mistrzowsku darem władać

bo tak zwany dar od Boga
czyli coś nadprzyrodzone
daje wyższość nad rywalem
puchar, medal lub koronę

a przeciętniak ginie w tłumie
pospolitych zwykłych ludzi
i nie dążąc do zaszczytów
temperament innych studzi.

HJ
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Gdzie tu znaleźć taką prace
Co z udziałem wolnych chęci
Zachęci do uśmiechu o poranku
Gdzie na karku ciąży myśl
O pracy do której trzeba iść

Ja uciekłam w emigracje
I dopiero tutaj żyje
Tu pracuję i bez bólu karku wstaję
I choc nie mam wiele
Robię to co lubie
Tworzę

A w kolejce nie uslyszę
Niby biednych, niby starszych
Panien co me uszy tak brudziły
Że ten świat jest taki zły i
Straszny

O pracy w pracy nie myslę
W domu, to w domu jestem
źle bywało w poprzedniej
Zmieniłam

Tu panstwo mi dało możliwość
Bo dla chcącego
praca dla każdego tak mówią
Tak, by trafic mógł młody
po szkole
W dziedziny swoje

Bo moim zdaniem
Za szybko ten wybór
przed nami staje
Przez to takie problemy
W życiu codziennym
Bez pracy my młodzi
W naszej ojczyznie

ojciec mechanik
mama krawcowa
Nie bylo pisane życie na studiach
Wczesna praca,
emigracja
I nie moc wyboru
Co w zyciu poprowadzi do celu
Tym ciężej
Choć da sie, lecz z czasem
Nie wszystkim
niestety

Czy coś tam lepiej
Polsko kochana?
Ja chciałabym wrócić
Do babci ogrodu
Na dlużej do babci ogrodu

Tam kwiaty mowią kolorami
Pszczoły zbierają nektary
Pies przy budzie wiernie czeka
Szczeka na nieprzyjaciela

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Też doświadczyłem wiele od życia
smagany wiatrem kark naginałem
a pracodawca był obojętny
choć to dla niego owoc zbierałem

smak głodu także znam od podszewki
gdy sucha kromka tortem mi była
a że i tego często nie miałem
to, kiedy w nocy mi się przyśniła

rano zdziwiony macałem pościel
i zaglądałem pod spód poduszki
czy może jeszcze coś pozostało
choćby maleńkie, małe okruszki.

HJ
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Aż moje serce ruszyłeś
Mocno dotknąłeś
Tak, głodna się poczułam
Patrząc na okruszki
pod Twoją poduszką
Wyśnione

Dzięki temu dzis właśnie
To, czego nam tak brakło
Dziś w swoim czasie
Nam Bóg oddał szczęściem
Spokojem i darem

I choć tego, co brakło
W przeszłości
Dziś znów gdy zabraknie
oddamy bez żalu
Z wiedzą
jak ktoś może cierpieć bez tego

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Rozsypały mi się chwile,
które skrzętnie gromadziłem
i powstała wielka luka
nie wiem gdzie i po co byłem

siedzę teraz i na sznurek
je nawlekam tak jak grzyby
ale mi przeszkadza księżyc
świecąc jasno poprzez szyby

a że już minęła północ
pora w łożu złożyć kości
i wymarzyć sen kojący
o dobroci o miłości

więc odkładam na bok rymy
i do snu się przysposobię
a gdy rano wstanę rześki
pewne straty wnet odrobię.
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Wczoraj do mej sypialni przyszedł sen
O mej sypialni
takiej pustej w dzień
Chodź dom nowy
Tylko łóżko
zdobi jeden kąt


Już trzy miesiące
Czekam sobie
Aż zarobie
Na kanape i na szafe
Stolik w kuchni, garderobe
Tylko czajnik i lodówka
Łożko i kuchenka
Stoją sobie

Więc ja dalej, tak bym chciała
Wnet ozdobić pomieszczenia
Choć pięniedzy na to nie ma.

Bo samochód był popsuty
A do pracy z buta
Kilometry nie do policzenia

Na czas tego popsutego
Moj kolega z dobrym sercem
Wnet pozyczył mi
Nie pięknego, czerwonego
Rovera

I niedlugo trwała bajka
Ta sielanka z mym Roverem
Bo też stary
Ile lat ma, nie wiem
Tez sie popsuł
Nie mam rąk do samochodów...
Ale płacic trzeba
Tym kanapa wymarzona
Szafa rozsuwana
W kuchni stolik piękny
Oddaliły się o kilometry
Kilka miesięcy w przyszłość
Idą z buta
Czekam wiernie
Na nie skromnie powiem-
Pieniądze

Ale wrócę
do mych sennych marzeń
przecież
O tym mowa
Że tu moja głowa chowa
Tysiąc barwnych mych pomysłów
Ze snów sie ziści pomysł teraz
Moja garderoba

Deski stare, opruszałe
na mej ścianie widzę
Takie deski, prosto z lasu pokrojone
Jeszcze pachną lasem...
Z całą ścianą
po kolei
W jednym rzędzie stoją prosto
Ozdobiły wnet mą przestrzeń
Co za naga stała wcześniej

Rozsuwana wielka piękność
W sobie więcej miejsca niesie
A na ścianie sie wydaje
Że to z desek jest tapeta
Lub podłoga na niej

Jeszcze na tej ścianie z desek
Widzę obraz, który
Taki tani, taki brzydki
Jakieś tam karykatury mieści
W ramce mojej wnet stworzonej
Ze skóry dzika wisi

Na tej a'la ścianie
tak by ściana była ścianą

Jutro może o kanapie już pomarze
Bo w taniości widzę piękność
Kiedy ją obdarze
swoim stylem
Swoją myślą
Swoim krajobrazem









Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Jaki by nie był i ten wyśniony
i rzeczywisty choćby rudera
dom będzie zawsze moją ostoją
i już myśl o nim dumę rozpiera

mam swoje kąty gdzie jestem sobą
bo to mój azyl, moje schronienie
tu w jego ścianach ból swój wyryczę
tu najzuchwalsze wyśnię marzenie

a jak się uda dokupić krzesło
takie z obiciem i wyściełane
to może później kupię tapetę
ażeby zakryć ponurą ścianę

i tak po kroku malutki kroczek
talerz, garnuszek, czajnik i szklanka
najmniejszy drobiazg sprawia mi radość
podnosząc komfort mego mieszkanka.


HJ
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

W moim domu
Choć tu teraz, są marzenia tylko
Też cieplutko, choć tak pusto
W akcesoria

Lecz

wazonik na dzień kobiet
kiedy sobie kupiłam,postawiłam
Biały z niejedną dziurą
Gdzie łodygi moich kwiatków
Mogą też ozdobić główki

Z pośród śiedmiu małych różek
Różowiótkich
Jedna biała W samym środku
Niczym królowa
Tą najdłużą swą łodygą
Strzeże wazonika mego

Nie zabierze wdzięków
swoich panien ta najdłuższa
Choć się tak wyróżnia
każda inna róża
Każda piękna
Każda dla mnie

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Jedna róża drugiej róży
Oko mruży
Bo ta róża
co nie mruży

Patrzy

Jak ta na nią wróży
Wzrokiem
okiem mrugnij
mrugnij okiem...

No to mrugła

Choć nie chciała
Z wazonika wyleciała
Zwiędła różo
Ty niedobra
Bądź ty sobą
Pośród innych
Róż w wazonie

Wyjątkowa

W różu wonie
w różu wenie
Zawsze słuchaj
Tylko

siebie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ja też miałem kiedyś różę
krótki moment, bo dziewczynie
wraz z całusem przekazałem
został obraz, on nie ginie

on w mym sercu uwieczniony
i choć to przebrzmiałe dzieje
kiedy wspomnę o tej chwili
twarz mi bardziej pogodnieje

bo to były piękne chwile
które nadal we mnie żyją
chociaż róża dawno zwiędła
a dziewczynę mroki kryją.

HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...