Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pewien karmelita bosy
stąpał po kropelkach rosy
było mokro a więc święty
zmoczył sobie stopy, pięty

i zaniemógł po spacerze
wiec lekarstwa teraz bierze
i tabletki i kropelki
lecz pożytek z nich niewielki

bo go grypa łapie w kleszcze
i już kicha, miewa dreszcze
tylko patrzeć jak go zmorzy
i do łoża się położy

ale co to jeden z braci
rzekł, że grypę przekabaci
i przegoni ją za morze
gdy braciszek go wspomoże.

Braciszkowie się zbratali
ze stolika posprzątali
modlitewnik i różaniec
prast do szafy za to grzaniec

stoi już na blacie stołu
a gorętszy od rosołu
nęci braci aromatem
i bukietem, czyli kwiatem

i już każdy na swój sposób
skoro nie ma więcej osób
łyka grzańca łyk za łykiem
przegryzając go piernikiem

a ja mówię wam kochani
- ta terapia jest do bani
a za przykład dam stwierdzenie
- to pijaństwo nie leczenie.

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Monachomachia to potwierdza
co puenta wiersza twego stwierdza
nalewki mnisie jednak smaczne
dając dochody klechom znaczne
więc nadal leczą spirytusem
ty zatem nie bądź tu raptusem
który obnaża mnichów wady
no chyba że chcesz z tymiż zwady

(:)

http://www.fakt.pl/polityka/ile-zarabiaja-ksieza-w-polsce-i-na-swiecie-emerytury-i-zarobki-ksiezy,galeria,518837,3.html

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Słusznie pomyślał i napisał
Henryk_Jakowiec - pewnie słyszał
Monachomachii wynik straszny
dowiódł że wiodą żywot grzeszny

Nie sposób z nimi toczyć boje
chociaż żadnego się nie boję
to jednak wolę neutralność
zważywszy owych absurdalność

Pianę bić warto raczej z białek
puszyste bezy w kształcie kółek
z niej są wyborne stąd przystanę
że szkoda słowną toczyć pianę

(:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja choć piwem będę cuchnąć
lubię z piwa pianę zdmuchnąć
potem łyczek, dwa lub cztery
czy to jasne czy portery

piwosz ze mnie więc z lubością
się oddaję namiętnościom
i spożywam większą ilość
lecz nie beczkę i nie silos

ale więcej niż przeciętne
no powiedzmy siedem chętnie
a gdy chcą bym wypił więcej
to odmawiam, głową kręcę.

(:)
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Z nudów braciszkowie piją
cieszą się wolną chwilą
jak długo można się modlić
jak długo różaniec drążyć

zresztą braciszek zachorował
więc lekarstwa spróbował
które na nogi go postawiło
a przy tym było ciepło i miło

i nie nazwał bym Henryku
tego stanu pijaństwem
tylko najlepszym
na rynku lekarstwem

Ukłony od Waldemara



Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Rozumiem piwo pić z umiarem
z lubością raczyć się browarem
z pianą gęściutką i schłodzone
pieścić niejako lubą żonę

Woń chmielu chłonąć z każdym łykiem
a przy tym pozostać człowiekiem
nie ważna ilość tylko jakość
z nią bywa różnie jednak psiakość

Musimy kiedy(?)ś siąść się raczyć
jasne i ciemne wolno sączyć
chrupiąc ze smakiem kąski piwne
formować strofy nader dziwne...

(:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Gdy jest nuda, jest czas podły
ale wtedy lepiej modły
wznosić prosząc bez skomlenia
o kruszynkę przyzwolenia

by cichaczem po za mury
chociaż wieje, wiszą chmury
prysnąć choćby na skraj lasu
aby z dala od hałasu

od ciekawskich podglądaczy
zaszyć się w ciepełku daczy
i przy ogniu, przy kominku
spędzić kilka dni przy drinku

przy koniaczku i szampanie,
który zaserwują panie
o profesji przemilczanej
za to w pozie wyuzdanej

dalszy ciąg niechybnych zdarzeń
każdy wedle swoich marzeń
jeśli chce być w siódmym niebie
niech dopisze sam dla siebie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zdarza mi się nader często
bywać w Polsce gdzie biesiada,
gdzie przy śpiewie i przy żartach
kuflem trąca się sąsiada

kufel, kielich lub szklanicę
gdy biesiada jest w plenerze
podziwiając okolicę
nieco później na spacerze

z kuflem w dłoni przy rozmowie
o tematach bardzo licznych
tych powszechnych, tych codziennych
bywa i filozoficznych.

(:)
Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Taż ty w Lachii zawżdy mieszkasz
- Szczecin w Polsce! Gdzież się błąkasz !?!
Wiem, że biesiad w niej bez liku
- widzę co dzień to w wyniku...

Wały goszczą mnie czasami
(nie całymi miesiącami)
nie brak na nich jest przystani
w których możem być witani...

Mniejsza o to, daję słowo,
że zabawia mnie wymową
wierszowanie twe rymarskie
niczym danie smaczne, jarskie...

Filozofii (tej klasycznej)
jak i baśni idiotycznej
nie doceniam, przyznam szczerze,
obstaję przy słusznej wierze...

(:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Skoro trzeba dam odpowiedź
ale nie jak na spowiedzi
ale tak wymijająco
bo zbyt sporo jest gawiedzi,

która niby stoi z boku
lecz nadstawia swoje słuchy
niczym zając, co udaje,
że słyszy, bo jest głuchy.

Ja przemieszczam się po Polsce
z różnych względów, sytuacji,
żeby bywać na wystawach
lub na wczasach w czas wakacji

i prywatnie też się zdarzy
kiedy kaprys gna przed siebie
by z kumplami strzelić piwko
gdy organizm jest w potrzebie.

(:)
Opublikowano

toż to problem karmelity
że chciał dobić do elity
karmelowe jemu dane
a nie procentowy grzaniec

przeto ludzie to widując
przy spowiedzi odór czując
od kościoła uciekają
bo w nim cnoty nie podają

wielką winą kler znaczony
co innego znad ambony
a w praktyce bój się Boga
szmal pedalstwo wszelka trwoga

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sporo przywar, wszak to ludzie
z jednakowej ponoć gliny
więc i im się często zdarza
taić chucie i przewiny,

które chętnie wyciągamy
z cienia cel i spod habitów
tworząc ławę dla palestry
utajnionych neofitów.

Spośród ich się nie wywodzę
krocząc środkiem tej alei
idę naprzód krzyż dźwigając
pełen wiary i nadziei

w to, że nigdy nie dopuszczę
by zbezcześcić imię swoje
sam dla siebie niczym cenzor
na granicy prawa stoję.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.    
    • Wszystko wokół niby jest. Dom, rodzina, przyjaźń i pies, a jednak czegoś w domu mniej... Może mnie? Uciekam od świata, umysł otępiam... Jednak czy droga ma na wieki przeklęta?     Nie warto chyba szukać próżności, kiedy czas rozkłada kości. Lepiej życie w salonie gościć, pić z nim kawę, niż tkwić w tym letargu, całe życie pościć. Zbyt cenne jest życie dla mnie, bym non stop myślał o sobie nagannie.      Chcę mieć siłę płynąć dalej, przecież nie pochłoną mnie smutku fale. Wiatr w żagle zawieje, wypłynie na morze jeszcze raz statek, kiedyś zwany Zerem, banderę podmuch rozwieje!      Chować się wszyscy zawistni złodzieje co ich ręce świerzbią na cudzą nadzieję. Wyruszy kapitan po skarb złoty, nie wiedząc, czy pozna wartość tej nagrody.  
    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...