Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na początku czasu w bród, ale przechodząc nawet płytkim brodem
nie sposób wyjść z wody suchą stopą. Na drugim brzegu schnie się

i wiórnieje, by wiatr mógł uformować źrenicę cyklonu.
Afgański chłop posiał mak, czeka pory nacinania główek

za progiem pustego pokoju. Każdy wirujący pyłek po wizycie gości
jest literką z imion jego dzieci. Alfabetem pyłków rządzi duże O,

zwane Zerem, a przed każdym Zerem stoi ktoś znaczniejszy.
Należy zawczasu zadbać o kapelusz. Dłonie muszą mieć godne zajęcie,

inaczej brak wstępu do nieba. Tam czeka mroczny chorał,
jak nastawa wina, z której tylko ocet można uratować.

Opublikowano

Wiersz naprawdę "kosmiczny".
W wyniku zetknięcia skojarzyłem dwie myśli.
Pierwsza, to niesamowity obraz Alejandro González'a Iñárritu. Wielowątkowa fabuła ," z której tylko ocet można uratować."
Druga, to własna refleksja nad każdym wirującym pyłkiem, skażonym przez postęp, globalizm i nie zawsze pozytywne wnikanie cywilizacji.

Taki wiersz budzi burzę w mózgu i całą masę pytań, z jednym naczelnym: czy można zrozumieć tę "źrenicę cyklonu".
pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Autorzy: Michał Leszczyński plus AI.   Piosenka nr 37 pt. Oręż obrony   Dzisiaj w chmurnej Warszawie chcą nas opowiedzieć dążą bym przechylił czyjąś którąś jakąś z szal mi tymczasem przelała się w tym czara goryczy czas sięgnąć po długopis, aby się troszkę obronić   Nadzieją mi jest setny wiersz i któraś to piosenka znowu machnę zwroty w arcy ojej kompozycję by wyrazić wcale nie poddane ogromne nie wiem by poprosić dajcie nam wreszcie moce spokoju   Tych mężczyzn maluję jak wielka Frida Kahlo klientów ach przybytków widzę oczyma Lotreka nie palnę ot tak tak i nie westchnę bodaj na nie nie jam przeto kojot, zatem pisarz w dniu pisarzy, twój   Ref. Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha   Jeśli tylko coś się wydarzy coś przytrafi i wyjdzie biorę myśli i słowa wkładam w kartkę i muzę tuzom nie znam recepty na te właśnie oby dokądś arty szukamy westchnień, chcemy tu okazji do atrakcji   Pracuję dla branży artystycznej ponoć i przeto ot co branża jak branża wiadomo że na mnie oszczędza i tylko po co że co ciosów nie szczędzą oj nie oj nie wiedzą i widzą że czuję, że umiem już wkomponować   Ref. Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha   Ciężką tutaj sprawuchną jest słusznie podsumować niełatwe te niepokoje przekuć w papier i grę i rewelę bliscy pytają albo milczą bo widnieją i dnieją strachy bez łachy, już wiem jak się mam i na które odważyć   W peletonie piosnek ciężko wyjść na swoje co moje w tańcu niefałszu prowadzenie jest umiejętnością a tu jeszcze agnostycyzm trzeba by wyrazić by a tu jeszcze widzieć trza i należy zaciekawiać (uda oj uda mi się ją uwieść, bo wiodę prym)   Ref. Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha     Do ucha do ucha do ucha. Codziennie jest przecież dzień. I co noc mamy noc ze sobą.  
    • @Le-sław   Bardzo dziękuję!  Tak, manko w rachunkach uczuć - a czasem pytanie nie "czy mogło być inaczej", ale "czy w ogóle mogło być". Pozdrawiam @Marek.zak1  Bardzo dziękuję!     Dziękuję za tę szerszą perspektywę. Tak, trauma braku ma wiele twarzy - a ta o niewidzialności, o odbijaniu się o mur obojętności jest szczególnie bolesna, bo trudna do nazwania. Mr Cellophane - idealne odniesienie! Pozdrawiam.    @lena2_   Bardzo dziękuję!   Tak, chyba coraz więcej ludzi żyje w tej przestrzeni między bliskością a nicością. Serdeczności! @huzarc    Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    • @Nata_Kruk

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze Cię rozumiem, podobnie odczuwam. Teraz Twój wiersz nabrał innego wymiaru. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                ............................. :) ... nareszcie mi załapało... ale ... pomarudzę... Sorry za cięcia i przemieszanie wersów... robię to na boku...   @Migrena... to naprawdę mocny i przyjemny dla ucha erotyk, ale mnie ta rozciągnięta, "poszatkowana" wersja.. nie odpowiada. Spróbowałam na boku.. po swojemu, z czym nie musisz się zgodzić... ale mnie tak to się czyta. Poza tym... ode mnie plus. ps... nie krzycz... :)   twoje ciało wpada we mnie jak gwiazda  która nie wierzy w ocalenie ciemność ustępuje z trzaskiem nie ma powietrza jest przyciąganie  surowe bez sumienia   palce nie dotykają palce naruszają wchodzą pod skórę pamięci w miejsce  które znało mnie wcześniej niż ja biodra napięte do światła ........................................... a nie.. od (?) stawy śpiewają pod ciężarem a plecy  łuk elektryczny zamykający obwód kręgosłupa   skóra znajduje skórę bez instrukcji bez drogi powrotnej oddech pęka  wraca ostrzejszy usta nie są czułe są narządem  przetrwania - smak - jedyne prawo -  pot na karku twoje imię między zębami jak iskra   serce przyspiesza rytm przestaje być podzielny i nagle nie wiem kim jestem jedno uderzenie jedna krew jedno... dotyk schodzi niżej bez wahania   tkanka ma własną grawitację głód który zagina światło - wchodzę  nie szukam wyjścia mój szkielet staje się  anteną odbieram cię... każdą kością  : / .... czytam.. każdym punktem   nasz pot chłodziwo czas kurczy się /do/  tarcia ................. dałabym... od tarcia przestrzeń zaciska się jak pięść zapadamy się w siebie materia traci posłuszeństwo   zostaje to co przed początkiem - ciemność  tak gęsta że można ją gryźć bez cienia   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...