Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poruszające orędzie Jana
dało początek misji dziejowej,
w życiu Jezusa nastała zmiana;
Miriam zostawił dla sprawy owej.

Być może wdową była już wtedy,
z gromadką synów i córek sporą,
więc kiedy odszedł zaznała biedy,
gdyż z żywiciela rozstał się rolą.

Jan go zanurzył w wodach Jordanu,
duch Boży spoczął na nim cudownie,
począł nauczać wśród gór Baszanu,
rozgłaszał prawdę, świętą dosłownie.

Cudu dokonał pierwszego w Kanie,
na galilejskiej, pogańskiej ziemi,
winem wybornym napełnił stągwie,
niewiastą wówczas swą matkę mieni.

Tam uwierzyli uczniowie w Niego
jako Mesjasza i Zbawiciela,
ale rodzeństwo, wiadomo czego,
widziało tylko w nim... żywiciela.

Gdy poruszony lud dyskutował:
kim jest ów cieśla, że nas naucza,
hardo twierdzili: On zwariował!;
schwytać go chciała rodaków tłuszcza.

Pomimo cudów dokonywanych,
mimo słów prawdy w jego nauce,
wokół miał wielu nieprzejednanych,
mimo pełnionej pięknie posłudze.

Nie wielbił Jezus swej matki raczej
uwielbiał Ojca i Jego Imię,
posłuch zaś dawał cnej woli Bożej,
wiosną i latem, jesienią w zimie.

Rodziną byli Jemu uczniowie,
którzy Bożego słuchali Słowa,
wiarę dawali bowiem Jehowie
- od Niego była Mesjasza mowa.

Matkę powierzył opiece Jana,
przyrodni bracia wszak nie wierzyli;
użył wymownie, raz drugi miana:
niewiasto, mówiąc zbolałej, czyli...

Miriam nie pierwszą osobą była
co go witała, kiedy zmartwychwstał,
bo chociaż matka była Mu miła,
to inną Marię pierwszą powitał.

Kiedy nareszcie w niebo wstępował,
wśród wielu uczniów Syna żegnała,
szczególnej roli jej nie darował.
Matka Jezusa w modlitwie trwała.

Jakub i Juda, bracia przyrodni,
kiedy pojęli kim był na ziemi,
miana chrześcijan stali się godni;
ich listy świadków zbór Boga ceni.

Nie koligacje stanowią o tym
kto Bogu miły i jak Mu służy
- Zasiadający na tronie wzniosłym
docenia miłość największą w duszy.

Opublikowano

@sława_zaczek
Piszesz: ciekawe, dobry przekaz,
widać, że ty się znasz na rzeczy.
Może przypadkiem wierzgną pegaz,
stąd w tym zestroju nic nie skrzeczy.

Dziękuję za wgląd refleksyjny
i zrozumienie rzeczy ważnych.
U Boga układ familijny,
dotyczy wszystkich chwalców wiernych.

Opublikowano

@makarios_
Piszesz ładnie i składnie!
Alllle ta zwrotka przeczy mojej religii:

"
Nie wielbił Jezus swej matki, raczej
uwielbiał Ojca i Jego Imię,
posłuch zaś dawał cnej woli Bożej,
wiosną i latem, jesienią w zimie."

Wiem doskonale jaką wyznajesz wiarę , Twój wybór, mnie nic do tego,wybacz nie odniosę się do wiersza, który burzy wartości mojego wyznania!
Pozdrawiam!
Hania

Opublikowano

@aluna
Istotnie, religii na świecie jest wiele.
Bezmyślnie jęzorem niejeden miele.
Chociaż wolność słowa pozwala na to,
głupio bezpodstawnie zaprzeczać, przeto
gotów jestem podstaw przedstawić źródło,
rozumiem bowiem co w wierszu ubodło.
Gdy tylko zechcesz je poznać, upraszam,
pisz na priva chociaż ja nie nawracam...


Opublikowano

@aluna
Każdy za siebie zda sprawę Ojcu,
co umiłował świat przecież bardzo,
czeka aczkolwiek tylko do czasu,
by doń się zbliżyć, prawdą nie gardząc.

http://www.poezja.org/wiersz,60,147415.html

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • (Wiersz pisany parę miesięcy po śmierci przyjaciela. Jest on dowodem na to, że tęsknota sama pisze wiersze)     Pływam w morzu - morzu łez, gdzie zatonęło statków wiele. Podróż nigdy prosta nie jest - poświęcasz coś, by osiągnąć cele.   On Posejdon, co je stworzył, a woda miała smak słodyczy, wkrótce, bez władcy wir się utworzył, pełny słonych łez i goryczy.                                      ***   Teraz po kamykach stąpam, u złocistej plaży boku, wiem, że Jego już nie spotkam, i nie zobaczy ów ślicznego widoku.   Wciąż wracają te wspomnienia, jak ciepło otulał falami. Lista jednak zbyt wiele wymienia, więc to zostanie między nami.   Ach Posejdonie, biada ci biada, iż nie ujrzysz już piękna Ziemi. Nikt morza wodami nie włada, a ja wciąż tęsknie, i to się nie zmieni.  
    • Myśl wypadła  z głowy Rozległ się jej cichy skowyt Wilcze serce zadrżało O co Ci chodzi? Nic się nie stało.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @KOBIETA Ty to tak na próby lubisz mnie wystawiać, zauważyłem :)  Bardzo mi to pochlebia.
    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd.  Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki. Co myślicie o takim fragmencie?   Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.    - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.  - Masz teraz czas?  - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny. - Gdzie?    Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.    Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.    Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.    K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...