Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W zakochaniu
naga jest dusza
jak niemowlę
co szuka pokarmu
spojrzeń dotyku słów w swoją stronę
bezbronne ciało ma woli mało prócz
chcę ciebie!
Potrzeba nabrzmiewa
jak pokarm matki
żeby wypłynąć wypełnić ukoić
w warg oczekiwaniu.

A potem się człowiek ubiera
łatka po łatce chwila po chwili
w zbroję pełną oczek.

Niektórzy to nazywają
nieudaną miłością
ale to zwykle
ssanie

oseska.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

w zakochaniu
od wiosny do lata
moja droga wróżko
umysł nagi lata

w jesienną przeprawę
jak wspomniałaś sama
wstydem się okrywa
i w tym cały dramat

zima brzęczy groźnie
ciężką pracą płatnerza
to nagość zazbrojona
świat nieudanie przemierza

a dusza no cóż
być może jest
braterstwo dusz

jednak zakochanie
i dusza, nie sądzę
jej to nie rusza

Opublikowano

W zakochaniu
syci głód dusza
marzeniami
o sile, oddaniu czy trosce.
Przykryta kołderką tęsknoty
szlocha z nadziei
że w końcu, nareszcie, na zawsze.

Niektórzy to nazywają
kompensacją.
Ale czy brzmi to poetycko a przynajmmiej romantycznie?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

pomyślmy...
duszy kompensacja
toż nie romantyczne
lecz pojęcie fizyczne

Ona w przykrótkawych
skarpetkach sumienia
wydaje się być jednak
ponad sercem zdumienia

stworzył ją ponoć Bóg młody
więc ludzkie serca drżenie
to miast herbaty
podanie samej wody

wyobrażasz Ty sobie
chusty zaszlochane
pomiętę i leżące
mokre z nadziei
by dusza na ramieniu drżała?
toż to wszystko wymysł

nie musi się więc sycić
gdyż nie bywa głodna
jej rola nadejdzie
kiedy zrobisz się chłodna
i miłość odejdzie

a siła, tęsknota i troska
toż to smakuje podniebnie
Twojemu sercu Bezalfo
gdyż jest pazerne haniebnie

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
W zdumieniu serca...

tak nieoczekiwanie
w święto zakochanych
prezenty dostaję:
słowa co prowadzą.

Kłaniam się więc z dygiem
bo mi kłebek nici
jak klejnot na szyję
dziś podarowałeś.

Tę zamarzniętą duszę
najpierw ogrzać muszę
otulić ochronić
z pancerza wydobyć.

Co czynię.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

nie podejrzewałem
iż uwaga moja sznurem korali
czy też srebra jakiego być może warta
u Ciebie w oddali

dzień dziś jak inny
lecz umownie przezwany
pewnie szydzi z ludzkości
czyniąc inne plany
czarodziej stary brodaty
co ochłonąć daje
czyniąc straty
gdy się przy nim staje

chmurę tocząc z ust oddechu
ukłon odwzajemniam nisko
miło czytać słowa takie
skoro zimno gdyś jest blisko

czy wrażliwie Cię powitać
skoro mrozy skute walą
i zachować siłę swoją
gdy policzki Twoje palą?

czy da się rozetlić serce
tak by odsłonić duszę
z pancerzy ją wydobyć?
bo z DUSZĄ rozmawiać muszę


Opublikowano

@Sabre_Wolfik
słonce wstaje i ogrzewa
i rozjaśnia mokre czoło
w mroku nocy lodowcowej
już rozglądam się wokoło

bo prócz zimy i rozkoszy
którą zorza mi daruje
nie znam innej letniej nocy
pod gwiazdami myśl buszuje

dmucham coraz do ogniska
iskrę chronię przed wichrami
i już budzi się me serce
porzucone za górami

gdzie ta podróż mnie prowadzi?
hen przed siebie choć w nieznane
przywitaj mnie delikatnie
i poprowadź dziś za ramię

bo jak znany tarzan z buszu
nie mam reguł i ogłady
różne rzeczy czasem plotę
łamiąc schemat bez zasady

nawet płeć mi się tarmosi
co kto kiedy czy wypada
męski umysł kule nosi
niezwyczajnie myśl upada

ale jak kobieta czuję
że najbliższa w kniei droga
moja dzika dusza woła:
na jej końcu jest nagroda.


------


czy da się rozetlić serce
tak by ci odsłonić duszę
czy z pancerzy ją wydobyć?
bo ja z DUSZĄ mówić muszę.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

zastanawiam się
czy masz smutne oczy
czy słońce w nich ciemnieje
i wiatr się zrywa z gniewu

zastanawiam się
co widziały prócz śniegu
i zamieci jak wieje
ciemnego deszczu co moczy

nachodzą mnie myśli
jak dłonie Twe twarz myją
i woda co spływa palcami
po policzkach kapiących

nachodzą mnie myśli
o pocałunkach wątpiących
co daleko za nami
własne drogi wiją

wymyślam sobie
szczere dni jesienne
takież kolorowe
że oczy blaskują ze strachu

wymyślam sobie
jak czas spada z dachu
w krzaki cyprysowe
między twarze bezimienne

tak sobie myślę
aż po wiosny spacerze
rozdziczałą naturą
roztarmoszoną i za górami

tak sobie myślę
jakby to było już za nami
słowa architekturą
pałacu któremu zawierzę

podaję Ci dłoń
swoją możesz zbliżyć
przejdźmy się,
tak pięknie jest
w świecie Twojej duszy



Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Cieszy mnie i blask księżyca
jeśli światła trochę da mi
może miewam smutne lico
lecz rozstaję się z obawą
że zachłnnie los garściami
trzeba wyrwać.
Gdy pragnienie ci doskwiera
to nie jęczysz o herbacie
bo i woda jest marzeniem
w swojej chacie.

Chętnie Panu rękę podam
niech nam ptaki ton nadadzą
i do tańca poprowadzą.

I już widzę jak na świecie
każdy pączek się uśmiecha
na przytupy w tym duecie.
Bo ja śmiać się, proszę Pana,
chcę od rana, bo gdy ktoś się
wyrwał z mroku to już nie chce
smutku wokół - chce radości.

:-D

Opublikowano

@beta_bez_alfy

w blasku księżyca
wiele się dziać może
światło odbite
bywa rozmyte

los jest jak jagody
i maliny przy ustach
krwawe ujęcie zmysłów
zalane atramentem słodyczy

oddech Twój Bezalfo przyspiesza
gna jak kare rumaki
chcesz tańców, chcesz draki

słońce się budzi w piasku
zgrzyta mu w zębach
sypiąc iskry
płomyki sercochłonne

i Twoje stopy na piasku
lekko je dech zabiera
w wydmy obraca
i strząsasz je, wodząc
TYM wzrokiem kuszącym

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Wiem,
bywa że z sił opadam
z nadziei na zmianę
do krwi paznokcie obdzieram
trzymając się studni
z modlitwą na ustach
daj mi jeszcze Panie
chwilę.

A czas płynie
nie nadrobię nie wymyślę nie złamię
tajemnic
drugiej strony tęczy.

Czy można się napić
na zapas?

I z zazdrości dla rozkoszy
bunt się rodzi
co jest złego w tym że
kochać chcę!

...choć nie umiem?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

nie bój się czasu
że płynie, że pędzi,
że leci, nie bój

szepcząc słowa
do swego Boga
przez pryzmat tęczy

nie bój się
martwej tęsknoty
samotności ze złości

przez pryzmat tęczy
do swego Boga

podaj swe wargi na dłoni
podam Ci wodę
na zapas, zaświeci

szepcząc słowa
przez pryzmat tęczy

wargi się zetkną
z lustrem jeziora
zabijesz sercem
domykając oczy
galopem tęsknoty
za bliskością znaków
głębokiego zrozumienia
tęsknego zdziwienia
te same rzeczy
czynione inaczej
odwrócą uwagę
na wieczność wspomnień
i ten przepływ krwi
trzepot źrenic
popijanie
odbijanie

przez pryzmat tęczy
kochanie

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Dojrzeć
mi trzeba
tę drugą stronę.
Przełknąć tęsknotę jak dar od Boga
że jestem że czuję że to moja droga
że światło rozszczepia ułatwia nauka
że nie ja jedna wiedzy tej szukam
że są ludzie obok że łkają że płaczą
że nie samotni się w sile bogacą.
Ale że dusza gdy duszę spotyka
zamilka.
W zdziwieniu
oszołomieniu
nad cudem istnienia
tej duszy obok.

Czymże by była Ewa
bez Adama?

Opublikowano

@beta_bez_alfy

a gdy przekroczysz granicę
w oczach odbije się ten świat
druga strona
cielesna i wzniecona
gdzie rozkoszy koszy pełne wniosą
będziesz dreszczem szarpana
i krzykiem pieszczona

ale gdy dusza duszę spotyka
ciszę przerywa ryk grzmotu
podnosi się i opada
tarcza bez łoskotu
i miecz ostry na krew
wszystko co znane ucina

a Ewa
bez Adama była kuszona
i jej wina, że go uwiodła
podła...

Opublikowano

@Sabre Wolfik
Święcona ta woda. Błogosławiona słowem kochanie.
Ciepło wypełnia i z szeptu się rodzi. Amen.


------


Pryzmat tęczy dźwięk unosi
echo prosi podaj dalej.
...Podam
...Oddam
...Dam

naczynie pełne wilgoci.


choć tu nie wiem co czynię bo nie wiem a w mroźnej krainie oddechem grzaliśmy dłonie w blasku księżyca.


------


I tak Tarzan z buszu znalazł przedwodnika. ;-)

Podoba mi się ten świat
pełen ryku rozkoszy, dźwięków dzikich pełnych mocy. Aż nie wiem czy usnę bo świat mój nie sięga. Rządzi dziś we mnie słów Twoich potęga.
I znowu się plączę bo brzmi tak wspaniale
a życie, cóż życie, z hamulcem jest stale bo chcę a nie umiem bo gdzie ta granica co tory wytycza...

Dziękuję za podróż. Dziękuję za taniec.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

życie tkwi w Twoich słowach
oddechem napędzane
źródło prawdziwości
czy wyszeptane
oczy wypisane
usta całe w szczęśliwości

a poetkę należy całować po dłoniach
ich wewnętrznej stronie
wargami przesuwać
kolejne zwroty
by się o nie potykała
jak długa

a tu...
jeden taniec i uciekła
do popielnika
czyżby nie wiedziała
że noc się właśnie rozpoczęła
i mknie jak szalona
bo to Nasz świat
a każda sekunda to
taka garść słów
rzucona przed wszystkich

Opublikowano

@Sabre Wolfik
Nie było
a jest
potęga wyobraźni
dłonie całowane
od wewnątrz.

To dlatego ludzie
tworzą rzeczy z niczego
I wiedzą jak mają wyglądać.

Konfrontacja przez integrację.

Opublikowano

@beta_bez_alfy

a po dłoniach, nadgarstki
płonąć powinny
one to zwinnie tańcują
wśród strof, metafor
alegorii i tych zapałów
ambicji deszczowych

liryczne zesłać ust płomyki
bez odwagi by iść dalej
jakaś bluza bowiem
kotara teatralna, sceniczna
a za nią już tylko dramat
i ten blask oczu
spijać z każdego westchnienia

Opublikowano

@Sabre_Wolfik
Zgarnął włosy
wiatr kochanek
i na szyi liczy dreszcze
Palcom znaki
plączą słowa
warkocz rymu
krzyczy jeszcze.

Za kotarą szara strefa
bez obietnic na zaklęcie.
Gdy kołderka jest za krótka
to buduje się napięcie.

Głowa płonie
Zimno w ręce.




Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...