Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[center]kongijska biedronka


programowo zepchnięto nas
w rejony trzeciego świata
ale nie zatrzymaliśmy się
w rozwoju cofamy
do czwórki

oczywiście można przeżyć
na zupie z biedronki
gdy w ziemi koltan
wokół słonie i lwy
żal utraconej
nadziei

bo i po co nam było zrywać się
potrząsać dzidami i tarczami
w biało-czerwone pasy
jeśli dzisiaj jest gorzej
niż w czasach kiedy
rządzili tutaj
pigmeje [/center]

Opublikowano

@Mirosław_Niewierszyn
Ciekawie.
Najlepsi inżynierowie, informatycy, lekarze, tynkarze, murarze.
Najpobożniejszy naród ćswiata, najpiękniejsze kobiety świata.

Wiesz ,że ja widzę powoli degenerację fizyczną Polaków?
Moralnie i intelektualnie już dawno.
Teraz i fizycne dno. Ale jeszcze upadniemy niżej.

Opublikowano

@Mirosław_Niewierszyn
Niewierszynie? To temat rzeka.
Podli żydzi? jasne!!!
ale...nasz Nomber One JP II...krył zboczeńców gwałcących małe dzieci.
To 100 procentowy fakt. Szukałem wytrychy, że to nieprawda.
nie ma. to fakt.
Protektor pedofilów ma tysiące ulic, pomników, szkół.
Mądry , przyzwoity, chrześcijański naród "se" zażyczył.
Biedronie, Tuski, Najsztuby, Woijewódzki, Lis, Palikot, grodzkie, polska "inteligencja z odzysku" podszyta tchórzem i walka o zachowanie status quo... z drugiej strony.
Nie widzę drogi dla Polaków. Została ty7lko Wiara.
Bo jak Pan Bóg nie pomoze, to doły rozleglejsze niż Smoleńsk i katyń.

Opublikowano

@Pomyłek_Stokrotny
Przepraszam Cię, ale odnoszę wrażenie, że mocno zbłądziłeś. Czytałem Twoje komentarze pod innym tekstem. Nie zgadzam się z Tobą w 99,9 %. Proszę Cię tylko zwróć uwagę, że nie wszystko co uczynił naród Niemiecki było (i zapewne nadal jest) dobre. Tak się składa, że również pracuję dla Niemców, w kraju, nie za granicą. Nic nie mam do ludzi, ale trudno nie zauważyć, że dzieli nas przepaść, nie tylko cywilizacyjna. Myślę, że w tej chwili zbieramy owoce (zarówno my, jak i oni) tego co zasiano 70 lat temu. Próbuje się przy tym, różnymi metodami, często wybitnie socjotechnicznymi, przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę, lub, jeśli to napotyka na opór, to chociaż ją rozmywać. Wydaje mi się, że możesz być dobrym przykładem takiego oddziaływania. Mówiąc szczerze, to mnie trochę przeraża, bo nic dobrego nie zapowiada.
Co to katolicyzmu, to zwróć uwagę, że to właśnie Katolicka Polska opierała się dwóm największym totalitarnym systemom, z których pierwszy opierał się na ateizmie, a drugi na okultyzmie, że to w katolickiej Polsce (wbrew temu co się w tej chwili próbuje kreować) w czasie okupacji ratowano najwięcej Żydów, chociaż groziło to utratą życia. Przepraszam Cię jeszcze raz bardzo, nie wiem w jakim jesteś wieku, ale ja jestem w pierwszym pokoleniu po wojnie, mój dziadek zginął w Majdanku, moi rodzice w czasie wojny i okupacji byli młodymi ludźmi, w domu, w którym mieszkam, moja rodzina ukrywała przez prawie pięć lat żyda, więc przepraszam Cię jeszcze raz, ale proszę Cię bardzo przestań robić ludziom wodę z mózgów, bo ja sobie na to nie pozwolę. Wspomnienia jakie przekazali mi moi bliscy są na szczęście ciągle jeszcze zbyt świeże i zbyt wyraziste (poza tym, zastanawiam się dlaczego przywołałeś tu akurat Żyda??? a nie np. Rosjanina, czy Cygana? Czyżbyś miał z tym jakiś problem?).
Co do Kościoła Katolickiego, to stał się on ostatnio dyżurnym chłopcem do bicia. Jesteś inteligentnym człowiekiem, aż dziwne, że nie udało Ci się tego zauważyć. Wspomniałeś o pedofilii w kościele. Myślę, że to zjawisko może być równie powszechne wśród lekarzy, nauczycieli, czy choćby w harcerstwie, jednak o tym się tak głośno nie mówi. Przy ostatnio nagłaśnianej sprawie zastanowiło mnie, że gdy była mowa o dzieciobójczyni, w mediach mówiono o Katarzynie W. gdy zaś chodziło o księdza pedofila, posługiwano się jego nazwiskiem, chociaż był dopiero podejrzanym i sąd jeszcze żaden nad nim się nie odbył. Czyżby podejrzani o pedofilię mieli inne prawa niż dzieciobójcy? Czyżby nie mieli już prawa do obrony? Chociaż go jeszcze nie osądzono, media najwyraźniej już go skazały. Nie zastanowiłeś się nad tym?
Głoszonymi przez siebie poglądami krzywdzisz i obrażasz bardzo wielu uczciwych i dobrych ludzi. Proszę Cie przystopuj trochę bo to jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Chyba, że już tak się znieczuliłeś, że masz to gdzieś. Wtedy, niestety już sobie nie pogadamy... po polsku.
Jeszcze coś mi się przypomniało. Sytuacja w jakiej się teraz znajdujemy wcale nie jest nowa. Kiedyś w Internecie znalazłem zdjęcia z bombardowania mojego miasteczka w 39 r. zrobione z za sterów niemieckiego samolotu przez pilotującego go... Polaka. A jeśli nie wiesz, to piloci Luftwaffe byli tak zindoktrynowani, że bez oporów strzelali nawet do chłopów pracujących w polu. Takie przypadki były też w mojej okolicy.
Bywaj.

Opublikowano

@Mirosław_Niewierszyn
Hmmm;))) Nie przeskoczysz oczywistej prawdy.
Mój Dziadek był w AK. Po p[owrocie z łagru, zmarł po dwóch tygodniach. Mam kopie z przesłuchań przez NKWD>
Babcia z Powstania Warszawskioego deportowana na wyspę Uznam po rozkazie Goeringa. Mi9ała szczęście. Można się licytować zawsze na patriotyzm. Mądre to nie będzie.
Ja Niewierszynie uważam, że KK to zboczona , satanistyczna, wykolejona instytucja, która przyciągnęła świetych, pokornych ludzi i usuwając ich w cień przez wieki jechała na ich garbie.
To apokaliptyczna nierządnica a Wojtyła to głowa bestii, która śmiertelnie raniona przezyła, a wszyscy oddali jej pokłon.
Do słów Michalika jeszcze trzymałem się jakoś Kościoła.
Oni przeczą Bogu i Chrystusowi. Wkrótce upadną.

Jestem racjonalistą w swojej wierze, cho0ć to już paradoks.
Odnośnie Niemców? W zaborze pruskim ludzie żyli naprawdę nieźle i polskę uprzemysłowiono.
II wojna światowa to hańba na wieki dla Niemców, ale i dla całej Europy, choć w mniejszej skali.
Obecnie jednak, gdyby Niemcy zaczęli rządzić Polakami, Polakom zaczęło by się żyć lepiej.
Dla "kowalskich" byłoby lepsze odrzucenie rodzimych wykolejeńców...ale po moim trupie, bo takioe są zasady.

Rozumiem, że masz setki wytłumaczeń dla JP II, że krył zboczeńców gwałcących małe dzieci?
Potrafisz przeskoczyć pamięć z pielgrzymek i otumanione tłumy?
Patrz na czyny i konsekwencje działań.
Jestem pewien, że kiedyś oddałbyś życie za Wałęse. Cały otumaniony Naród oddawał. Ja też.
Mamy szczęście do "fałszywych proroków".

Niewierszyniue. Temat rzeka. Nie na forum poetyckie.
Nie jestem ślepym antyklerykałem, ani lewakiem, czy folksdojczem.

Teraz coś na wesoł;. Miałem spotkanie, było kilku księzy.
Miałem mieć odczyt na jakiejś uroczystości religijnej, ale się nachlałem
i wyjechałem z tekstem, że watykan to gniazdo zboczeńców, satanistów i antychrystów.
Kolega nagrywający to wszystko zaczął mnie kopać pod stoiłem.
"A ty mnie , kurwa!!! niue kop bo ja wiem o czym mówię!!!"
Tak się skończyła moja kariera.
Ja niewierszynie nigdy u nikogo nie punktuję.
Pokorę mam tylko doa tych co w błocie.
Cóż...tyle


Opublikowano

@Pomyłek_Stokrotny
KK, to my.
Utwierdziłeś mnie tylko w tym, że błądzisz. Wiesz to, co Ci dostarcza medialna papka i na niej budujesz obraz zdarzeń i chyba na własne życzenie odchodzisz od wartości, które wyniosłeś z domu. Tak mi wychodzi z tego co napisałeś, ale nie mi Cię oceniać.
To co miało być śmieszne jakoś mnie nie rozbawiło.
No cóż, pozostaje jeszcze ta 0,01% zgodności między nami :).
I to chyba tyle.

P.S.: Siebie też za błądzącego uważam, ale dzisiaj w kościółku byłem. Masz rację, to chyba nie temat na to forum. Mimo wszystko dzięki za czytanie.
P.S2.: Ja "jestem z zaboru rosyjskiego". Starzy też sobie chwalili, ale czy to tak naprawdę o czymś może świadczyć? Teraz też chyba mamy jakąś formę okupacji (jeśli nie wolno mi ściąć drzewa na mojej ziemi, to tak to odbieram, a ciągnie to wszystko, niestety z za zachodniej granicy i mówiąc szczerze, rządy też chyba stamtąd pochodzą, a lepiej u nas nie może być, bo taki jest żywotny interes naszego "kontrahenta"). Jeszcze raz dzięki.

Opublikowano

ciekawy tekst, przede wszystkim świetny pomysł. Jeśli chodzi o wykonanie, to niekótre fragmenty do mnie mocno trafiają, a niektóre nie.
Przeanalizuję ostatnią strofę:

bo i po co nam było potrząsanie
dzidami i tarczami
w biało-czerwone pasy
jeśli dziś żyjemy gorzej
niż w czasach kiedy
rządzili tutaj
...
(pigmeje mi nie pasuje, sorry)

i tak właśnie czytam ten wiersz, jest super i nagle coś co mi zgrzyta.
Podsumowując, pozytywnie, jednak mam wrażenie, że można było te wszystkie szczegóły dopiąć lepiej.

oczywiście nie da się przemilczeć, że wiersz wywołe dyskusję:)
pozdrawiam

Opublikowano

@Mirosław_Niewierszyn
Ja nie czuję nienawiści do katolików. KK to instytu=cja z gruntu zła.
Widziałem B XVI pozdrawiającego Młodzięż w Kolonii gestem szatana.
Obecny przymierza się do zalegali8zowania Ślubów pederastów.
Wojtyła całuje Koran, potwierdza teorie ewolucji, gdzzie nawet ateistyczni nauko0wcy często jej nie akceptują. Jeden zrozpaczony kisiądz chciał też już go zamordować. Nie pochwalam. Nie, ale do myslenia dało.

Tradycje mało kto jest w stanie odrzucić i przeskoczyć.
Święta Bożego Narodzenia, Wigiolia, pasterka, kolędy, Wielkanoc, msze, na których czujemy wspólnotę duchową i rado=ść wiary.
To jednaqk ochłap rzucony nam otumanionym, który nas trzyma jak magnes.
Kościół to nie my!!! Myu go nie tworzymy, my w nim nie decydujemy.
Najpiekniejszt dar Boga dla ludzi, Święta Krew Chrystusa jest w rękach bękartów szatana.
To jest ten upadek Polaków. Ateiści. lewactwo, tolkerranci, pieknoduchy iutd. wydrenowani z polskości i wiary, a z drugiej strony katoli8cy ciągani na pasku zboczeńców i psychopatów.
Czas pokaże.
Wolałbym być zwodzony przez szatana niż mieć rację.
Moich "bluźnierstw" nie byłbyś Niewierszynie strawić.
A Ciebie szanuję i nie chcę w żaden sposób Cie obrazić.
Nie jestem ani kociarzem, ani sekciarzem, ani protestantem. Teraz sierota, ale tylko wśród ludzi. Bywaj;)))

Opublikowano

@Pomyłek_Stokrotny
Jak sam napisałeś, to nie jest właściwe miejsce na tę dyskusję, ale... ciekawa historia - szukając zdjęcia z gestem Benedykta, o którym pisałeś (znalazłem je i nie będę komentował, bo wygląda mi na to, że może to być kolejna manipulacja przypadkowo uchwyconym gestem dłoni) znalazłem taki materiał:

http://w914.wrzuta.pl/audio/4sZPeAHs92w/

może Cię zainteresuje, a może nie, ale proszę, zakończmy już dyskusję, bo wydaje mi się, że znacznie odbiegliśmy od tematu :)

Opublikowano

Ciekawy tekst i ciekawy graf ( strzałki w dół?, misy?). Myślę jednak ze pesymizm nadmierny. Wiele razy dawaliśmy radę. Co do KK to jest największy kościół na świecie i zawsze znajdą się tacy którz bedą chcieli go uwalić w gnoju czy zohydzić - np ateiści czy wyznawcy innych religii. pozdrawiam

Opublikowano

@Mirosław_Niewierszyn

Jasne;))) Dyskusja zakończona.
Stefan Raab parodiował potem B XVI z tymi pokoslawionymi palcami. On uniósł dwie ręce w tym gescie w Kolonii.
Toi9 tak tylko wierzchołek góry lodowej.
Lepiej żebym był obłąkany niz miał rację, bo prawdy nie strawi żaden katolik. Ale to długa historia i kiedyspewnie;)))
Bywaj;)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
    • @Charismafilos  wiersz nie jest o tym:)) .Zaskakujące skojarzenie ;) Dziękuję  @Marek.zak1

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję, nie znałam tego. Sprawdziłam i rozumiem aluzję . Spokojnej nocki;))  @Mel666 Bardzo trafne odczytanie.  Serdecznie dziękuję.  Uściski.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma nie wiem czy się nie mylę, ale dla mnie jest to wiersz o przemocy. Psychicznej, fizycznej....ale ukrytej. Tak o nim mysle po pierwszym czytaniu. Jest świetny!
    • ?trwałość pamięci*   upłynnij wymowę cz chupa chups w kwiatek czy chmurkę   od lat podnosi  poziom serotoniny staś dla nel zdobyłby chupsa zamiast chininy    logo zbyt  późno powstało avida słodycz salvadora dolar   galowe logo którego nie czupiają się zegary co zostało  osiemdziesiąt dziewięć    przełom zabrał malarza cukierek poszedł do kosza  papierek pozostał  w dłoni   * Nawiązanie do tytułu jednego z obrazów S.Dalego.
    • @Poet Ka i dziękuję za wszystkie lajki i komentarze. Wiele dla mnie znacza
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...