mars Opublikowano 18 Października 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Października 2013 drzewo dach rodzice zimny wiatr rwący liście skrzypiąca huśtawka chłopiec nie patrzy za siebie. obawa nie wracać do środka. chłód twarzy ściany ze wspomnieniem szczęścia ciężki cień przymrużonych kotar ich głosy. czasem szept dywanu ołowiane żołnierzyki przy kominie po przegranej rozprawie przesuwanie mebli zaczyna ubywać w ciemności pamięta swoje łóżko i lampkę. nocą cień dłoni na suficie w kształcie psa szczeka. gdy drżą - udają świerszcza
Sylwester_Lasota Opublikowano 18 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2013 jakby to powiedzieć... jestem w temacie... niestety :(. wiersz mnie poruszył. pozdrawiam i do poczytania.
cezary_dacyszyn Opublikowano 18 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2013 stwierdzam nienachalnie, że miło Cię poczytać. Moim zdaniem lekko zgrzyta w trzeciej, można by chyba tochę ją dorysować, niemniej czuć dojrzałego, ukształtowanego Autora i to cieszy. Pozdrawiam serdecznie, również Biesy i Sanok :)
mars Opublikowano 19 Października 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Października 2013 Sylwestrze, Cezary, dzięki za czytanie i przemyślenia...
gabrysia_cabaj Opublikowano 19 Października 2013 Zgłoś Opublikowano 19 Października 2013 bardzo - poruszający wiersz, któremu wierzę
mars Opublikowano 20 Października 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Października 2013 Dzięki Gabrysiu.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się