Nata_Kruk Opublikowano 27 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2013 (edytowane) Pętla pamiętnikowe szkice spisane na dębach odpadły od struktury kory są jak kanwa wzdłuż pustek tężeją (nie) dopowiedzenia oblekane w kolce łatwiej zaciskają pięści dziurawią płuca ścian przegrzane powietrze wkorzenia się w bezsenność zegarów zliczam gwoździe spadające na deski do trumny ze szpar wydłubuję ołów znacząc drogę która prowadzi najwyżej dookoła maj, 2013 Edytowane 14 Stycznia 2020 przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
paper_doll Opublikowano 27 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2013 primo: co to jest ku...a "wzdłóż"???? słownik Ci tego nie podkreślił? dalej - przerzutnie totalnie od czapy, rwą tekst, staje się chaotyczny i bardzo niejednolity. preferuję większe poukładanie. acz może jestem tylko malkontentem. kojarzę Twoje teksty sprzed dwóch lat (jakoś tak) i wydawało mi się, że nie były wówczas tak napompowane/egzaltowane/ckliwe? może czytałam kogoś innego. w każdym razie - nie tędy droga. podoba mi się pierwsza strofa, po uporządkowaniu i usunięciu tego nieszczęsnego orta (powinnaś przez tydzień uskuteczniać samobiczowanie za coś takiego! ;) ) reasumując: okej, nie było mnie tu sto lat. nie czytałam poezji od dawna. bardzo dawna. może po prostu jestem oderwana od rzeczywistości? P.
al_meriusz Opublikowano 27 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2013 cudna próba ukazania ulotności w pierwszej strofie powietrze w strukturze pisma na korze (moje skojarzenie: herberta kornik piszący życiorys) w drugiej znowu powietrze jako napędzająca siła przemijania i w trzeciej wydłubywanie ołowiu, co odbieram jako walkę o powietrze, o treść... może też nowej karmy pozdrawiam
Nata_Kruk Opublikowano 27 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2013 paper-doll, przede wszystkim dzięki za wskazanie, cóż.. wstyd mi jak diabli, zdarzyło się, bywa.. Nie podkreśliło.! poza tym, pisałam z zeszytu. Odpowiem w tyg. pełniej, teraz nie mogę... idę się biczować.. ;)
paper_doll Opublikowano 27 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 27 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. tylko długo i mocno ;) P.
andrzej_barycz Opublikowano 28 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2013 pamiętnikowe szkice spisane na dębach odpadły od kory powietrze wkorzenia się w bezsenność zegarów zliczam gwoździe spadające na deski do trumny ze szpar wydłubuję ołów znacząc drogę która prowadzi najwyżej dookoła Dla pominiętych fragmentów nie znajduję sensownego zastosowania.
andrzej_barycz Opublikowano 28 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. powietrze powietrze powietrza Raczej mnie pan nie dosensownił... :)
andrzej_barycz Opublikowano 28 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. powietrze powietrze powietrza Raczej mnie pan nie dosensownił... :) naturalnie, była to ironia, która wynikła z tego, że wersja, którą pan zaproponował jest moim zdaniem pozbawiona wyczuwalnych w oryginale molekuł łączących strofy; ponadto zaciera obrazy rodzące się podczas czytania ... Pętla pamiętnikowe szkice spisane na dębach odpadły od struktury kory są jak kanwa wzdłuż pustek tężeją (nie) dopowiedzenia oblekane w kolce łatwiej zaciskają pięści dziurawią płuca ścian drżące powietrze wkorzenia się w bezsenność zegarów zliczam gwoździe spadające na deski do trumny ze szpar wydłubuję ołów znacząc drogę która prowadzi najwyżej dookoła Dnia: 2013-05-27 15:42:59 napisał(a): Nata Kruk Na poziomie czucia molekularnego, zapewne można dostrzec wszystko we wszystkim, ja jednak bardziej ufam/ wierzę dosadności i konkretowi "gwoździ spadających na deski". Obrazy mi się nie zacierają, z tego powodu, że "zatartymi" już są - (nie)dopowiedzenia tężejące wzdłuż pustek, oblekane w kolce, zaciskające pięści i dziurawiące płuca ścian, przerastają możliwości moich wyobrażeniowych oczu...
al_meriusz Opublikowano 28 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 28 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. powietrze powietrze powietrza Raczej mnie pan nie dosensownił... :) naturalnie, była to ironia, która wynikła z tego, że wersja, którą pan zaproponował jest moim zdaniem pozbawiona wyczuwalnych w oryginale molekuł łączących strofy; ponadto zaciera obrazy rodzące się podczas czytania ... Pętla pamiętnikowe szkice spisane na dębach odpadły od struktury kory są jak kanwa wzdłuż pustek tężeją (nie) dopowiedzenia oblekane w kolce łatwiej zaciskają pięści dziurawią płuca ścian drżące powietrze wkorzenia się w bezsenność zegarów zliczam gwoździe spadające na deski do trumny ze szpar wydłubuję ołów znacząc drogę która prowadzi najwyżej dookoła Dnia: 2013-05-27 15:42:59 napisał(a): Nata Kruk Na poziomie czucia molekularnego, zapewne można dostrzec wszystko we wszystkim, ja jednak bardziej ufam/ wierzę dosadności i konkretowi "gwoździ spadających na deski". Obrazy mi się nie zacierają, z tego powodu, że "zatartymi" już są - (nie)dopowiedzenia tężejące wzdłuż pustek, oblekane w kolce, zaciskające pięści i dziurawiące płuca ścian, przerastają możliwości moich wyobrażeniowych oczu... tego rodzaju rozważania i wyznania jak powyższe są tu jak najbardziej na miejscu. dotyczą one wszak indywidualnego odbioru poezji, a więc subiektywnego przeżywania docierającej z nich do naszej świadomiości treści/informacji. nie inaczej ma się sprawa dosadności i konkretu tzw. namacalnej rzeczywistości - nic, co wokół nas istnieje, nie jest dla każdego z nas tym samym. może dlatego, że nie ma dwóch par oczu, które patrzyłyby na jeden punkt z dokładnie tej samej perspektywy. dla każdego z nas granica pomiędzy konkretnym istnieniem a założeniem istnienia znajduje się w innym miejscu - i to w sposób szalenie dynamiczny, bo jej położenie zmienia się w każdym momencie indywidualnej teraźniejszości, czyli co 30 milisekund (poeppel). co do zatartych i niepotrzebnie jeszcze bardziej zacieranych obrazów i jako przykład: dla ł. tischnera manicheizm miłosza był trucizną, zaś temu ostatniemu dodawał sił do życia. miłosz przyjmował, że zło rośnie proporcjonalnie wraz z dobrem. (nie)dopowiedzenia tężejące wzdłuż pustek na kanwie onigiś łatwo odczytywalnych szkiców na korze mogą być dla mnie obrazem stworzenia świata z biblijnej - w pewnym sensie też naukowej (big bang) nicości, wokół której tężały niedopowiedzenia - antymateria (może czarna materia) i dopowiedzenia - materia... i to do siebie proporcjonalnie, jak miłoszowskie manichejskie dobro i zło. jest to jeden z możliwych obrazów. pozdrawiam i biegnę do pracy ps w każdym razie omawiany wiersz sprowokował co najmniej tę wymianę spostrzeżeń ponad różnicami wynikającymi m.in. z wrodzonych mniej lub bardziej rozwiniętych predyspozycji organizmu pozostaje wciąż aktualne człowiecze de gustibus...
Mariusz_Sukmanowski Opublikowano 30 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. powietrze powietrze powietrza Raczej mnie pan nie dosensownił... :) naturalnie, była to ironia, która wynikła z tego, że wersja, którą pan zaproponował jest moim zdaniem pozbawiona wyczuwalnych w oryginale molekuł łączących strofy; ponadto zaciera obrazy rodzące się podczas czytania ... Pętla pamiętnikowe szkice spisane na dębach odpadły od struktury kory są jak kanwa wzdłuż pustek tężeją (nie) dopowiedzenia oblekane w kolce łatwiej zaciskają pięści dziurawią płuca ścian drżące powietrze wkorzenia się w bezsenność zegarów zliczam gwoździe spadające na deski do trumny ze szpar wydłubuję ołów znacząc drogę która prowadzi najwyżej dookoła Dnia: 2013-05-27 15:42:59 napisał(a): Nata Kruk Na poziomie czucia molekularnego, zapewne można dostrzec wszystko we wszystkim, ja jednak bardziej ufam/ wierzę dosadności i konkretowi "gwoździ spadających na deski". Obrazy mi się nie zacierają, z tego powodu, że "zatartymi" już są - (nie)dopowiedzenia tężejące wzdłuż pustek, oblekane w kolce, zaciskające pięści i dziurawiące płuca ścian, przerastają możliwości moich wyobrażeniowych oczu... tego rodzaju rozważania i wyznania jak powyższe są tu jak najbardziej na miejscu. dotyczą one wszak indywidualnego odbioru poezji, a więc subiektywnego przeżywania docierającej z nich do naszej świadomiości treści/informacji. nie inaczej ma się sprawa dosadności i konkretu tzw. namacalnej rzeczywistości - nic, co wokół nas istnieje, nie jest dla każdego z nas tym samym. może dlatego, że nie ma dwóch par oczu, które patrzyłyby na jeden punkt z dokładnie tej samej perspektywy. dla każdego z nas granica pomiędzy konkretnym istnieniem a założeniem istnienia znajduje się w innym miejscu - i to w sposób szalenie dynamiczny, bo jej położenie zmienia się w każdym momencie indywidualnej teraźniejszości, czyli co 30 milisekund (poeppel). co do zatartych i niepotrzebnie jeszcze bardziej zacieranych obrazów i jako przykład: dla ł. tischnera manicheizm miłosza był trucizną, zaś temu ostatniemu dodawał sił do życia. miłosz przyjmował, że zło rośnie proporcjonalnie wraz z dobrem. (nie)dopowiedzenia tężejące wzdłuż pustek na kanwie onigiś łatwo odczytywalnych szkiców na korze mogą być dla mnie obrazem stworzenia świata z biblijnej - w pewnym sensie też naukowej (big bang) nicości, wokół której tężały niedopowiedzenia - antymateria (może czarna materia) i dopowiedzenia - materia... i to do siebie proporcjonalnie, jak miłoszowskie manichejskie dobro i zło. jest to jeden z możliwych obrazów. pozdrawiam i biegnę do pracy ps w każdym razie omawiany wiersz sprowokował co najmniej tę wymianę spostrzeżeń ponad różnicami wynikającymi m.in. z wrodzonych mniej lub bardziej rozwiniętych predyspozycji organizmu pozostaje wciąż aktualne człowiecze de gustibus... Chciałem "wytłuścić momenty" - "moje momenty" ,które subiektywnie dotknęły wrażliwszej części szarej masy pod "kopułą" ,ale poczytałem jeszcze i znalazłem biegun przeciwny: to co sprawia ,że "pętla" lekko się zaciska. "drżące powietrze"- okropnie wyświechtane zestawienie , pachnące tanim romansidłem albo ( co gorsza) erotykiem klasy D . A poza tym powietrze zawsze jest drżące ,nawet kiedy nie drży:) To jedyny zarzut. Dodatkowo ( co także jest zasługą autorki ) wywiązała się pod wierszem całkiem ciekawa dyskusja - nie mylić z przepychanką ,która gości na orgu stale. pozdr
Nata_Kruk Opublikowano 30 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Po przerwie, czy nie.. spojrzałaś na treść po swojemu, a ja, poukładałam wersy jw. żeby Czytelnik "pokluczył" sobie w tekście, wyhamował nieco przy wchodzeniu w kolejne wersy, czy strofki. Dla Ciebie "napompowane i ckliwe".? jej, w których miejscach.? Co do "egzaltacji", być może ktoś dokopie się do niej "na siłę".. ;) inny przyjmie treść jaka jest, to zależy... i tak poznaje opinię zaledwie kilku osób, więc trudno to ocenić. Forum śpi, niestety... to tak ogólnie o wszystkich komentarzach. Cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie. Dzięki za wizytę. Ps. Wybiczowałam się za "wsze" czasy, spacerując dzisiaj "wzdłuż" jezior.. raczej nie powtórzę byczka.
Nata_Kruk Opublikowano 30 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W sumie... tak, to próba pokazania "ulotności".. czego.? to w wersach, mam nadzieję. Powietrze otacza nas zewsząd, cokolwiek dzieje się, jest i ono... "pamiętnikowe szkice spisane na dębach".. dąb to dąb, a że odpadły... są rzeczy/sprawy, które nieustannie rozwijają się, ale bywa, że coś przemija/zatraca się/schodzi na niewłaściwe tory i wtedy toczy się "walkę" o "treści", ciężką jak ołów, więc może pojawić się zwątpienie/rezygnacja. Dużo wyczytałeś, a zobrazowanie powietrza jako "dominującej siły przemijania".. :) fajne. Pozdrawiam.
Nata_Kruk Opublikowano 30 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2013 andrzej barycz W propozycji podanej wyżej.. wypadły ważne cząstki, nie wkleiłabym takiej wersji, czułabym niedosyt w treści. Zaufanie dosadności i konkretowi.. w postaci spadających gwoździ, to już coś. "(nie)dopowiedzenia" tak zapisane, są delikatną "sugestią", aby Czytelnik zechciał pokombinować z tym słowem, w każdym razie na to liczyłam... wzdłuż pustek mogą tężeć niedopowiedzenia, poniekąd przemilczanie czegoś, co bywa męczące, ale "ciszy" raczej nie obleka się w kolce, natomiast ze słowami powiedzianymi/dopowiedzenia, łatwiej to zrobić, jeśli jest to szereg sprzeciwów, złośliwości na "nie"... Pierwotnie miałam.. słowa oblekane.. ale zrezygnowałam, dając "nie" w nawiasie. Środkowa była nieco dłuższa, ale wydała mi się zbyt dosłowna dlatego skróciłam. Drodzy Panowie, Wasza wymiana spostrzeżeń jest niczym innym, jak indywidualnym odbiorem "Pętli". Wiadomo... to, co dzieje się wokół nas oraz to, jak postrzegamy pewne zdarzenia/życie - po prostu, jest bardzo indywidualną sprawą jednostki. Mogą być podobnieństwa, ale i diametralne różnice zarówno w próbie zapisu tematu, jak i w jego odbiorze. Jest jeszcze druga strona medalu, ale darujmy sobie...al meriusz, dziękuję za komentarz do komentarza oraz ciekawą wymianę myśli pomiędzy obu Panami. Dziękuję Wam za zatrzymanie. Pozdrowienia.
Nata_Kruk Opublikowano 30 Maja 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Owszem, "pętla" zaciska się, dla konkretnego biegu zdarzeń podmiotu lir. ale podobnie jest w wielu miejscach... a życie ucieka. "drżące powietrze", zgadzam się, pospolite określenie, ale chciałam dać mu dodatkową "wartość" w zapisie, jw... "płuca ścian" drżące, jak i cała peelka, ale również drżące powietrze, wkorzeniające się w bezsenność... to w zasadzie skróty myślowe, chciałam zostawić pole dla wyobraźni Czytelnika, gdybym to wszystko rozpisała, wyszłoby z pięć zwrotek, za dużo. Jeżeli owo drżące powietrze, było jedynym zarzutem, cieszę się z Twojego odbioru. To prawda, dyskusja pod.. ciekawa, czytałam z zainteresowaniem. Miło mi, że wpadłeś do mnie, dziękuję. Pozdrawiam.
Konrad_Redus_Olszewski Opublikowano 31 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2013 wszystko zostało powiedziane; "pamiętnikowe" aż gryzie mnie w zęby, dużo tu włożonej pracy, ale jakby na darmo
paper_doll Opublikowano 31 Maja 2013 Zgłoś Opublikowano 31 Maja 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hym, jeśli specjalnie, to tym bardziej jestem na nie. Któryś tam z kolei komentujący wrzucił swoją, poukładaną wersję Twojego tekstu i wówczas utwór zyskał. Na razie jest nieładnym tworem, który ma (niby) zmusić do kluczenia (czy innych okołojezdnych czynności - whatever). A po co zmuszać? Wiesz, że zmuszanie nie wychodzi na dobre? :) Które ckliwe? Chociażby strofa środkowa pachnie mi głodnym kawałkiem ;) Niczego nie dokopuję się na siłę, piszę o tym, co przeczytałam, nic nadto :) A forum śpi od dawna :) Dobrze, że jeszcze komuś się chce tu przyłazić i ciągnąć to (jako tako). No, spacerowanie wzdłuż jezior wskazane :) U mnie, niestety, brak zbiorników wodnych (nie licząc zasyfionego stawu w parku). Szkoda tylko, że pogoda taka niesprzyjająca... Pozdrawiam, P.
Nata_Kruk Opublikowano 2 Czerwca 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2013 Stachu, jesteś niemożliwy.! Na takich określeniach pod tym, co piszę, nie zależy mi. Skasuj to, albo popraw to jedno słwo. Z góry dziękuję.
Nata_Kruk Opublikowano 2 Czerwca 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Konradzie, "pętla" to zarys, w którym pamiętniki zostały.. ledwie.. muśnięte. Nie ma sprawy, skoro gryzie, nie ma przymusu "doczytywania" czegoś więcej.
Nata_Kruk Opublikowano 2 Czerwca 2013 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Czerwca 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hmm.. "jeśli specjalnie".. to Twoje słowa.. :) chodziło o.. żeby Czytelnik mógł pokluczyć.. nie ma mowy o przymusie. Nie któryś tam z kolei, a A. Barycz przyciął dwie pierwsze i dla mnie, tekst stracił, jest niepełny, ale wola Czytelnika nie zawsze pokrywa się z zamierzeniami autora, wiemy o tym wszyscy. Co do ckliwości, Ty ją widzisz, ja nie, sorry, może inaczej ją postrzegamy. Uwagi w postach zostają, zawsze można do nich wracać... Dziękuję za ponowny wgląd. Hej papper.
andrzej_barycz Opublikowano 3 Czerwca 2013 Zgłoś Opublikowano 3 Czerwca 2013 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Myślę, że mały urlop od portalu, dobrze panu zrobi...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się