Gdy kawa wycisza
Niebieskie światło uspokaja
...lub na odwrót...
Smutna muzyka poprawia
nastrój
Pióro jest lekkie
Gdy głowa ciężka
Od myśli natłoku
Śpię dobrze
gdy się budzę za wcześnie
Gdy nie jem nie chcę
Myśleć o posiłku
...i na odwrót...
Gdy uświadamiasz swoją małość
Zaczynasz się rozwijać...
Czy ty też tak masz?
Mówię pora spać
A robię jak rak
Na wspak
wydarzam słowa. w wiersze
z marginesów, liryczne speluny,
poezje...
w wyświechtane pomiędzy.
teraz? piszę siebie o miłości. piszę kochanie.
i rozrywam opuszki pergaminowe
o banalność -
w bród. i wszystko
krwią znaczę. i nic ponad.
tak
kocham, uwierzysz?
Zawsze słyszała, że nie ma brzydkich dzieci, brzydkich kobiet...
Teraz, tuż przed kolejnym drinkiem wie, że to nieprawdy. Teraz, tuż po kolejnym drinku widzi je wyraźnie.
Wystarczyła chwila sam na sam w kiblu w podrzędnej knajpie, spojrzenie w lustro
(no popatrz tylko).
One w tych tandetnych, neonowych barwach: miała serca upośledzone, myśli koślawe, dłonie jakby niechcące...
Sięgają po nią, bardziej.
Ten mały kocmołuch szarpie ją za trzewia, wdrapuje w nie brud spod paznokci, z niewinnym uśmiechem –
ją mdli.
Pyskata gówniara krzyczy, wszystko
(Bolej!)
(Boli.)
...i ta niedawna, najbliższa, najbrzydsza – wtula w nią
jak kiedyś, zawsze – gdyby,
jak nigdy, jak nic.