Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kościół to nie mury
Co się pną do góry
A podstawą Kościoła
Nie są tradycje zgoła
Ni przepisy ani prawa
Ni żadna inna ustawa

Zaś władza kościelna
Jest jakby niedzielna
Bo kościołowi ciąży
Do Królestwa nie dąży
Tylko naszą myśl hamuje
Twierdząc że go oczekuje.

Opublikowano

Trochę to nieczytelne, a poza tym - nieprawdziwe, przynajmniej w drugiej zwrotce - przecież nikt nie hamuje dążenia do Królestwa, a już tym bardziej Kościół który, jak słusznie zauważyłeś, "to nie mury" przede wszystkim :)
Pozdrawiam

Opublikowano

Chyba zależy od tego jakie Królestwo budujemy to w zaświatach, czy to na ziemi. To drugie jest niestety utopią, acz wiele wartościowych i ziemskich rzeczy bierze swój początek albo w Kościele albo tradycjach mu obcych, czasem wrogich. Tyle luźnej dygresji.

Przechodząc do wiersza to lekko i przyjemnie się go czyta, acz rym hamuje-oczekuje niezbyt tu pasuje. Nie mam teraz konceptu, ale może pomyślisz jeszcze o dwóch ostatnich wersach.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W wierszu nie chodzi o Królestwo Niebieskie
lecz o Królestwo Boże tu na ziemi,
choć to Niebieskie jest bliżej
a to Boże na ziemi nieco dalej, bo na wyciągnięcie ręki.

Więc logicznie myśląc
mamy demokrację
i większość ludzi wierzących w Boga
a więc i w Królestwo Jego -
to czemu jeszcze nie ma rządów Chrystusowych?

Moim zdaniem to władze kościelne
spowalniają przyjście Królestwa Bożego
i rządów Chrystusowych
bo władzę którą teraz posiadają
musiały by oddać Chrystusowi ).

Pozdrawiam.
Opublikowano

jak mawiał ksiądz Tischner: są trzy prawdy: Święto prowda, Tyz prowda i Gówno prowda :)
a wiersz szwankuje zarówno pod względem logicznym jak i technicznym. zmienna ilość sylab zaburza rytm, a proste rymy powodują, że tekst wygląda niezupełnie poważnie. mimo to myślę, że jakieś trzysta lat temu mógłby się spodobać :)
bez urazy :)
pozdrawiam i do poczytania :)

Opublikowano

Moim zdaniem słaby wiersz.
W przeciwieństwie do tego, co napisał mój poprzednik ( Servus Suus), ja uważam, że wiersz czyta się ciężko.
Po pierwsze gubi się rytm po drugie bardzo słabe rymy. Takie na siłę, wręcz częstochowskie.
Jeśli chodzi o przesłanie (czytelne) to nie będę polemizował, bo każdy ma prawo do własnych przemyśleń i wniosków z nich płynących.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Powyższy wiersz to Święto prowda
i chyba mam iny tok myślenia
bo nie widzę aby w nim coś rażąco szwankowało.
Cieszy mnie że; trzysta lat temu mógłby się spodobać
bo jeśli się komuś podobają tak stare wiersze
to i pewnie mój się spodoba ).

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To już zależy od gustu czy się coś komuś podoba czy nie,
nie zauważyłem aby wiersz coś gubił,
a rym na pewno nie jest słaby lecz prosty
co znaczy że nie jest pisany na siłę ).

Pozdrawiam.
Opublikowano

Bardzo subiektywna opinia,z którą absolutnie się nie zgadzam w żadnym ale to absolutnie w żadnym wersie. Z mojego punktu widzenia autor bardzo mylnie ocenia poruszony przez siebie temat. Kościół z definicji jest po to by przypominał ludziom o Bogu, jego przesłaniu oraz nawołyawał do moralnego prowadzenia się, czyni to i bardzo często to działa, więc skąd w Tobie tyle jadu pełnego złości ? Więcej wiary. Pozdrawiam.

A sam układ wiersza w miarę poprawny, nie powala na kolana, ale może się podobać.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki za komentarz
Nie będę Cię na siłę przekonywał do swoich poglądów )
"Nikt nie wlewa młodego wina do starych bukłaków"

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...